Forum
 

Rozmowa z Henrykiem Bałuszyńskim, drugim trenerem Górnika

Henryk Bałuszyński (fot. Dziennik Zachodni)» Wrócił pan do Górnika po jedenastu latach. Dużo się w tym czasie zmieniło na Roosevelta?
Henryk Bałuszyński: Nie jest wesoło. Różni ludzie rządzili klubem od mojego odejścia. Powoli doprowadzono jednak do tego, co mamy obecnie. Ale miejmy nadzieję, że już gorzej być nie może. 

» Z obecnym trenerem, Ryszardem Komornickim, jako piłkarze minęliście się w Zabrzu?
- Pamiętam, że odbyliśmy chyba wspólnie ze dwa treningi. Ja zostałem włączony do szerokiej kadry, gdy w 1989 roku juniorzy Górnika zostali mistrzem Polski. Rysiek wtedy wyjeżdżał do Szwajcarii.

» Skąd zatem pomysł, żeby został Pan jego asystentem?
- Poprzez Janusza Kowalskiego z Gwarka dowiedziałem się, że Rysiek potrzebuje kogoś do pomocy. A że Górnikowi się nie odmawia...

» Za darmo?
- Mam do tego klubu sentyment. Kiedyś tu grałem, coś temu klubowi zawdzięczam. I jeżeli mogę, to swoim doświadczeniem chciałbym mu pomóc.

» Prowadzi pan piekarnię i hurtownię sprzętu sportowego. Będzie miał Pan czas, żeby codziennie stawiać się w Zabrzu?
- Interesami zajmuje się żona. Będę jej pomagał w międzyczasie, ale głównie poświęcę się dla Górnika.

» Czy ma Pan uprawnienia trenerskie?
- Tylko instruktora. Niestety, nie zrobiłem matury, a to warunek, żeby podnosić swoje kwalifikacje szkoleniowe. Muszę o tym pomyśleć i chyba wrócę do szkoły.

» Pamięta pan swojego ostatniego gola?
- To było wiosną, w Gwarku Ornontowice. Rywala nie pamiętam, bo przecież wtedy nie myślałem, że to będzie mój ostatni gol. Jesienią już nic nie strzeliłem, ale grałem jako stoper.

» Kto grał w drużynie Górnika z połowy lat 90?
- W bramce - Alek Kłak, w obronie - Tomek Wałdoch i Tomek Hajto, w pomocy - Jurek Brzęczek, w ataku - Grzegorz Mielcarski. Trenerem był Edward Lorens, a prezesem Wolfgang Paschek. Mieliśmy bardzo dobry zespół. W czerwcu 1994 w Warszawie przegraliśmy z Legią mecz tytuł, ale sędzia Redziński pokazał nam trzy czerwone kartki.

» Jak wyglądały okoliczności Pańskiego transferu do Bochum w styczniu 1995?
- Trzy miesiące wcześniej odchodził do nich Tomek Wałdoch, który przetarł szlaki pomiędzy oboma klubami. I w trakcie sezonu okazało się, że potrzebują napastnika. Wszystko zostało dograne w ciągu paru dni. We wtorek wyjechałem, w środę trenowałem już w Bochum, w czwartek przyjechali do Niemiec prezesi Górnika, w piątek podpisałem kontrakt, a w niedzielę już zagrałem ligowy mecz. I od razu strzeliłem dwa gole, ale przegraliśmy z Schalke 2: 3.

» Więc debiut w Bundeslidze miał pan kapitalny. A jak było potem?
- Nigdy nie strzeliłem już dwóch goli w meczu, ale miałem jeszcze dobre występy. Niestety, moje ambicje na większą karierę pokrzyżowały kontuzje, choć przecież jestem młodszy od grającego wciąż z powodzeniem Krzyśka Bukalskiego. Cztery lata temu na Cyprze zerwałem przyczepy mięśnia dwugłowego prawej nogi i od tamtej pory miałem już pod górkę.

» Chciałby Pan przeszczepić coś z "niemieckiej szkoły" w Zabrzu?
- Najważniejsze to zaangażowanie na boisku od pierwszej do ostatniej minuty. Braki techniczne można nadrobić wolą walki. To jest tam wszczepiane od najmłodszych lat. Po swoim 13-letnim synu, który zaczynał treningi w Bochum, wiem, jaka jest w tym elemencie różnica pomiędzy klubami niemieckimi, a polskimi, czy na Cyprze. W Szwajcarii trenuje się podobnie jak w Niemczech i trener Komornicki ma dobre w tym rozeznanie.

» Myśli Pan o uroczystym zakończeniu kariery?
- Na razie nie zastanawiałem się nad tym. Może jak za pół roku sytuacja w Górniku się poprawi, coś zorganizujemy.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online