Ciche interesy

Sobotnie wydanie "Gazety Wyborczej" opisało historię Daniela Radawca, który latem 2005 roku na kilka dni stał się piłkarzem Lechii Zielona Góra, a potem został wypożyczony do Górnika Zabrze. Okazuje się, że zawodników grających w Górniku, którzy mają w dorobku "występy" w Lechii jest więcej.  

Kilkudniowe wzmocnienia

Wiadomo już, że przez zielonogórski klub w taki sposób przewinęło się co najmniej czterech graczy. Formalnie byli tu kilka dni.
Czy ktoś w 2005 roku słyszał, że do Lechii przychodzi gracz z Krakowa? Pewnie nikomu by się to nawet nie śniło. Tymczasem Grzegorz Goncerz z trzecioligowego Hutnika Kraków został zgłoszony do zielonogórskiej ekipy 4 sierpnia 2005 roku. Był kilka dni.
Ciekawą postacią jest też 19-letni Kamil Król. To zawodnik, który do Górnika przyszedł ze Stali Kraśnik. Jednak 21 lipca 2005 roku również trafił do Lechii i stąd wypożyczono go z powrotem do Górnika. Karierą młodego gracza kieruje ojciec. W Kraśniku nikt nie wie, aby były piłkarz należał do Lechii. Za zgłoszenie zielonogórzanie powinni zapłacić macierzystemu klubowi Króla 5 tys.
W lipcu 2005 w Górniku Zabrze szefował jeszcze Zbigniew Koźmiński, a interesy klubowe prowadził jego syn Marek. W Zielonej Górze bywał często. Nikt nie podejrzewał jednak, że robił tu ciche interesy.

Znaczne oszczędności

Po co kontraktowano w Zielonej Górze piłkarzy, by za kilka dni wypożyczać ich do Zabrza? Wydaje się, że w przypadku Radawca i Goncerza mogło chodzić o sztuczne zmniejszenie wysokości ekwiwalentów za piłkarzy. Ich wysokość określają przepisy Polskiego Związku Piłki Nożnej. Gdyby Górnik chciał pozyskać Radawca bezpośrednio ze Stali Stalowa Wola musiałby zapłacić niewielki ekwiwalent. Gracz nie miał już bowiem umowy ze Stalą. Z kolei Goncerz kosztowałby sporo, bo kilkanaście tys. Jednak gdy zgłoszono go w Lechii, wówczas klub pozyskujący (w tym przypadku trzecioligowy) musi uiścić za niego opłatę tylko pięć tys. A z Lechii, na mocy umowy między Górnikiem, a zielonogórskim klubem, Koźmiński mógł wziąć ich nawet za darmo. Czy o to właśnie chodziło i ile zaoszczędzono na takich transferach?

To było zabezpieczenie

Prezes Lechii Jerzy Błoszko zapewnia, że klub za piłkarzy nie płacił i miał dostać pieniądze za ich wypożyczenie. Miał, lecz do dziś nie dostał grosza. - Jesteśmy na drodze sądowej z Górnikiem - mówi Błoszko. - Daliśmy im wezwanie do uregulowania zobowiązań.
Błoszko zapewnia, że transfery tych piłkarzy do Lechii były zabezpieczeniem i gwarancją dla klubu. Na pytanie, czy w takim razie zielonogórzanie nie ufali Koźmińskiemu już w lipcu 2005, prezes stwierdził, że chyba tak było.
Co będzie z tymi, którzy nie zmieszczą się w Górniku? - Radawca musimy oddać do Lechii - mówi prezes zabrzańskiego klubu Jerzy Frenkiel. - Trener nie widzi go w składzie. Być może oddamy też bramkarza Leciejewskiego.
Tymczasem gdy prezes Błoszko słyszy nazwisko Leciejewski nie dowierza. - Naprawdę jest nasz? Nic o tym nie wiem - zapewnia. - Przecież sprzedano go do Górnika. Działamy uczciwie. Przejechaliśmy się na panu Koźmińskim. Ale możemy sporo zarobić na piłkarzach, którzy formalnie są nasi. Przecież wypromowali się w pierwszej lidze.

Piłkarz to towar

Lechia ma piłkarzy, a były menadżer Górnika zachował pełne konto. Górnik był dla młodych zawodników furtką do wielkiego świata futbolu. Ale droga do niego wiodła przez podwórko Lechii. Zasada jest prosta. W Zielonej Górze piłkarze przez kilka dni tracą wartość, a po półrocznym pobycie w Zabrzu odzyskują ją z nawiązką. Wszystkim się więc opłaca. Górnikowi: bo ma za pół darmo graczy, Lechii: bo może teraz sprzedać piłkarza z pierwszoligową "górniczą" przeszłością. Zawodnicy są tu tylko towarem.

źródło: Gazeta Lubuska
nadesłał: Marten



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online