Forum
 

Prokop: Moja wina

Artur Prokop (fot. drożdżal)» Czuje się pan winny porażki w Warszawie?
Artur Prokop: - Wygrywa drużyna, przegrywa drużyna, ale zgadzam się, że moje błędy były decydujące dla wyniku spotkania. Biorę to na siebie.
» Czy pana wpadki da się racjonalnie wytłumaczyć?
- W pierwszym wypadku chciałem wybić piłkę. Nie trafiłem w nią, za plecami stał Marek Citko. Trudniej wytłumaczyć drugi błąd, ale byłem przekonany, że skoro napastnik był obok mnie, to za plecami nie mam już nikogo. Puściłem piłkę, przekonany, że złapie ją Carsten Nulle. Takich błędów nie można popełniać.
» Miał pan już tak koszmarny mecz w karierze?
- Miałem podobny, choć konsekwencje były wówczas mniejsze. Przecież po moich kiksach dostaliśmy gola "do szatni", a potem na 1:3. Tych strat już nie można było odrobić. To wszystko w meczu, który idealnie się na ułożył. Polonia - przegrywając - już by się w lidze nie podniosła.
» Była męska rozmowa z trenerem?
- Tak, trudno taki występ pozostawić bez komentarza. Biję się w pierś, ale gramy dalej - tak powiedział też trener.
» Pytanie czy z panem?
- W kadrze jest trzech środkowych obrońców i mam świadomość, że po takim występie mogę siąść na ławce rezerwowych. Nie byłobym zaskoczony. dałem trenerowi powód, by się nad tym zastanowił.
» W Warszawie nie dotarł pan do końca meczu...
- Kiedy się tak gra... Trener w połowie zmienił innego środkowego obrońcę, Stipe Maticia. Jeżeli już nastąpiła zmiana, to byłem lekko zaskoczony, że to nie ja zostałem w szatni. Strzeliliśmy sobie w Warszawie trzy gole. W tak ważnym meczu.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online