Forum
 

Gmino ratuj!

Dwa przetargi nie pozwoliły znaleźć nowego właściciela spółki Górnik Zabrze SSA. Choć kwota malała, nie została złożona żadna oferta. Trzeciego przetargu nie będzie. Pojawił się bowiem pomysł na znalezienie właściciela klubu i wyjście z zapaści. W każdym razie najbliższe dwa-trzy tygodnie powinny odpowiedzieć na pytanie czy komukolwiek zależy na Górniku. Klub może być do przejęcia za około 1,5 miliona złotych. 

Warianty trzy
Na 20 kwietnia zwołano nadzwyczajne zgromadzenie akcjonariuszy spółki. To wówczas obecny prezes Jerzy Frenkiel ma złożyć propozycję wyprowadzenia klubu na prostą. - Możliwości są trzy. Pierwsza - czarny scenariusz - oznacza ogłoszenie upadłości spółki. Jakie będą tego konsekwencje, chyba nie muszę mówić. Druga - cud - czyli zgłoszenie się właściciela, który zapłaci syndykowi za akcje, pokryje długi i będzie utrzymywał spółkę. Wszystko jest oczywiście możliwe, ale bądźmy realistami. I wariant trzeci, który zaproponuję akcjonariuszom. Podniesienie kapitału spółki - zdradza Frenkiel.

Płacisz i Górnik jest twój
Gdyby tak się stało, akcje będące w posiadaniu Polindu (ponad 80 procent) prawdopodobnie nie znalazły by nowego właściciela. Podniesienie kapitału spółki może jednak nastąpić tylko uchwałą akcjonariuszy, czyli przede wszystkim syndyka masy upadłościowej Polindu, Marka Płachetki. - 20 kwietnia zgłoszę taką propozycję, nie wiem jaka będzie odpowiedź, ale chciałbym podkreślić, że Górnik ma wielkie szczęście, że właśnie pan Płachetko występuje w roli syndyka - mówi Frenkiel, co może oznaczać, że jest wstępna zgoda na przyjęcie takiego rozwiązania. Kapitał założycielski spółki wynosił 1,060 miliona złotych. Wystarczyłoby podnieść go o - powiedzmy - 1,5 miliona, by to podmiot, który kupi nowe akcje, został nowym właścicielem spółki. - To kwota minimalna, pełnym szczęściem byłoby na przykład podniesienie kapitału o 5 milionów. W każdym razie innego wyjścia z sytuacji nie widzę, bo Górnik potrzebuje kapitału od zaraz - dodaje Frenkiel.

Tylko logo
Górnik nie ma żadnych przychodów. Żyje z kasy z Canal+ i Orange - sponsora ligi. To zresztą za duże słowo, bowiem kolejne transze już są zajęte i spółka nie zobaczy z nich grosza. Z dwóch umów reklamowych jakie są zawarte, sporą część zbiera pośrednik. Umowa z Tico na sprzęt sportowy jest zawarta do 2008 roku i nie daje klubowi praktycznie żadnego pola manewru. Górnik nie ma drużyny rezerw (ma być reaktywowana), nie ma formalnie drużyn młodzieżowych, a ponad połowie drużyny kończą się w czerwcu kontrakty. Podstawowa wartość to dziś logo. Dla jednych "tylko", dla innych "aż".

Dotacja zablokowana
Kto miałby być "zbawcą" spółki? Żadne nazwy nie padają. Frenkiel twierdzi, że to na razie tylko pomysł i konkretnych chętnych jeszcze nie ma. Jednoznacznie wskazuje jednak na gminę. - To byłoby rozwiązanie optymalne, gdyby miejskie spółki stały się właścicielem Górnika. Pytanie jest zresztą poważniejsze. Chodzi o to, czy Zabrze chce Górnika, czy nie. Czy tutejsze firmy mogą wygospodarować środki i znaleźć pomysł, by spółka zarabiała i funkcjonowała, czy nie... - Frenkiel jest w stałym kontakcie z prezydentem Zabrza, Jerzym Gołubowiczem i jak twierdzi, bez jego pomocy klub nie przetrwałby ostatnich miesięcy. Co więcej, Rada Miasta przyznała nie tak dawno spółce 400 tysięcy złotych. Problem w tym, że dotację zablokowała interwencja Regionalnej Izby Obrachunkowej, która uznała, że takie finansowanie jest niezgodne z prawem. Sprawą zajmie się sąd Administracyjny. Będzie on musiał rozstrzygnąć, kto ma rację.

Thoma na wylocie
W każdym razie wejście do spółki gminy to dziś jedyny pomysł na klub. Między bajki można włożyć angielski kapitał, który miałby przejąć klub. Co więcej, Axel Thoma, który miał znaleźć inwestora i zajmować się transferami, dostał czas do końca kwietnia. Jeżeli efekt jego poszukiwań będzie taki jak obecnie, przestanie pełnić funkcję menedżera Górnika. Nie wiadomo, jak na taką decyzję zareaguje trener Ryszard Komornicki, który sprowadził Thomę do Zabrza, a swego czasu doprowadził do spotkania angielskich "inwestorów" z władzami Zabrza. - To nie ma znaczenia. Rozliczam ludzi za to, co robią, a efekt pracy pana Thomy jest niezadowalający - krótko odpowiada Frenkiel.

Walka o licencję
W końcu poznaliśmy faktyczny dług spółki. Wynosi on dokładnie 7 359 911 złotych i 35 groszy. Jest generalnie... mniejszy niż przewidywano. Co więcej, realna kwota może okazać się jeszcze mniej odstraszająca, bowiem spora część tej sumy to długi wobec Polindu, Gwarka Zabrze i gminy. Gdyby ta ostatnia przejęła Górnika, do spłacenia byłoby faktycznie około 1,5-2 miliony złotych!
Mniej więcej milion z tego Górnik jest winien Urzędowi Skarbowemu i ZUS. Z tymi instytucjami trzeba się dogadać, bowiem w wypadku utrzymania, klub nie dostanie licencji na grę w ekstraklasie. Proces przyznania licencji już się rozpoczął, a ugody z US i ZUS-em nie ma. – Znając dokładny bilans spółki, mamy podstawy by stwierdzić, że poprzedni właściciel zostawił spaloną zmienię. Aneksy do umów, podwyżki dla pracowników klubu, z którymi podpisano umowy do 2010 roku, podwyżka dla trenera Motyki, zgrupowanie we Włoszech za ponad 220 tysięcy złotych, przelanie kwot za Kosowskiego i Olszara na inne niż klubowe konta, umowa z Lechią Zielona Góra, wypożyczenie Wiśniewskiego na rok z Cracovii za 120 tysięcy złotych... Można wyliczać, ale nie chcemy się kopać. Ważna jest przyszłość, bo obecny stan dłużej trwać nie może. Dajemy sygnał i pytamy, kto chce pomóc Górnikowi. I czekamy na odpowiedź. Oby jak najkrócej – kończy prezes Frenkiel. (Przepisał: TomeKSG)

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online