Forum
 

"Kabel" w szatni

W Górniku po raz kolejny w ostatnim czasie wrze. Nie dlatego, że w kasie brak pieniędzy, nadal nie ma nowego właściciela, a dziś czeka zespół może nawet najważniejszy tej wiosny mecz w lidze. Do tego wszystkiego już się na Roosevelta... przyzwyczajono. Górnik ma problem o wiele poważniejszy, bo dotyczący szatni. Po ostatnim meczu z Koroną wydostały się z niej informacje o zbyt długim balowaniu dwójki zawodników w Wielki Piątek, kilkanaście godzin przed ligowym meczem z Koroną. O wszystkim dowiedziała się jedna z gazet, w poniedziałek prawdę znali już wszyscy piłkarze. Tylko trener Ryszard Komornicki i prezes Jerzy Frenkiel szczegóły poznali po wtorkowej lekturze.

Do łóżka na "gazie"

Co stało się w Kielcach? Otóż Jacek Ziarkowski i Dawid Bartos, w przeszłości mający już problemy z używkami, zamówili do hotelowego pokoju po kilka piw. Powinni spać około 23:00, położyli się dwie-trzy godziny później. Górnik grał mecz następnego dnia już o 13:30. - Na porannym rozruchu poczuliśmy się jak w gorzelni. Zebrała się rada drużyny; zastanawialiśmy się, co z tym zrobić - twierdzi informator.
O wszystkim wiedziało siedem osób: dwaj winowajcy i "starszyzna", czyli Krzysztof Bukalski, Artur Prokop, Tomasz Prasnal, Łukasz Juszkiewicz i Jacek Wiśniewski. - Prawda jest taka, że czterech chciało sprawę uciszyć i nic trenerowi nie mówić, a jeden był za tym, by powiedzieć. Głosowaliśmy. Jeden z tej dwójki niemal płakał, by dać mu szansę. Nie poszliśmy do trenera. Może to był błąd, ale to nie jest łatwa decyzja. Tym bardziej, że mieli nie grać - dodaje piłkarz Górnika.

Nerwowy wtorek

Stanęło ostatecznie na tym, że Bartos i Ziarkowski mieli trenerowi Komornickiemu zgłosić urazy. Nie zgłosili. Bartos obiecał drużynie, że będzie biegał za pięciu. Może i chciał, ale nie bardzo to wyszło. Atmosfera była taka, że klęska na boisku nikogo nie powinna dziwić. - Czasami ktoś wypije po piwie. To nie był pierwszy i ostatni raz. Gdyby w szatni nie było "kabla", który nadał temat, już w poniedziałek nie byłoby tematu - twierdzi inny piłkarz.
Wtorek był na Roosevelta bardzo nerwowy. Zaczęło się od spotkań prezesa Frenkiela z dwójką winnych. Potem gabinet szefa klubu odwiedzili trenerzy. Spotkania z rada drużyny nie było. Bartos i Ziarkowski, którym Górnik podał tej zimy rękę - "Ziaro" grał w IV lidze, a Bartosowi podziękowano za grę w Ruchu - spotkali się z Frenkielem raz jeszcze. Trening wyznaczono na 17:00. Pierwszy wszedł do piłkarzy Komornicki, a za nim Frenkiel. - Układ koleżeński już się skończył. Mniejszy problem to tych kilka piw, choć to oczywiste, że obaj postąpili bardzo głupio. Stała się rzecz o wiele gorsza... - twierdzi Komornicki.

Przeciwko trenerowi?

Kto wie czy "przeciek kontrolowany" nie był skierowany właśnie przeciwko obecnemu trenerowi, którego metody pracy nie wszystkim w klubie odpowiadają. - Jak miał poczuć, że ktoś pije, skoro wchodzi do szatni dwie minuty przed treningiem, a wychodzi minutę po... - można usłyszeć w szatni. Piłkarze narzekają na jakość treningów, bark zajęć taktycznych i brak analizy gry przeciwników. Kilka tygodni temu, zamiast prowadzić umówioną odprawę przed meczem z Odrą, Komornicki pojechał na turniej organizowany przez Gwarek Zabrze. Miał wtedy pierwszą poważna rozmowę z Frenkielem. - Powinni wyrzucić tę dwójkę, a trener po czymś takim sam powinien podać się do dymisji - słychać na Roosevelta. Oczywiście wszystkie opinie są anonimowe. - Jeżeli pewne elementy ćwiczymy ponad dwa miesiące, to nie trzeba wielkiej inteligencji, by tę wiedzę sobie przyswoić - odpowiada na zarzuty Komornicki. - Pytany, czy będzie "czystka" w drużynie, odpowiada: - Z Lubinem potrafili walczyć i grać do końca bez kilku niby niezastąpionych. W Kielcach grali wszyscy i co? Pewne zmiany w drużynie będą. Grają ci, którym jest z nami po drodze. To, co zrobiła rada drużyny, jest niedopuszczalne.
Kiedy krótko po tym ogłosił meczową osiemnastkę, nie było w niej między innymi Krzysztofa Bukalskiego i Jacka Wiśniewskiego. Obaj są zdrowi, obaj należą do rady. - Atmosfera w szatni? Wisielcza, nie wiem czy może być gorsza - dodaje kolejny z zawodników.
Dziś zabraknie jeszcze pauzującego za kartki Damiana Seweryna, wiosną zdecydowanie najlepszego piłkarza drużyny. A mecz toczy się o ogromną stawkę. Górnik przegrywając, praktycznie jedną nogą będzie już w drugiej lidze. Inna rzecz, że na razie sprawia wrażenie samobójcy, który nie potrzebuje niczyjej pomocy, by się w niej znaleźć.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online