Forum
 

Przepustka Przemysława Cecherza do szkoleniowej kariery

Jak przystało na trenera nie potrafi siedzieć w czasie meczu na ławce. Chodzi w wyznaczonym kwadracie, gestykuluje, udziela rad piłkarzom. Często jest za to upominany przez sędziego technicznego. Grzecznie się kłania, wraca do "dziupli", by po chwili znowu niczym dyrygent orkiestrę, prowadzić drużynę.
Ci, którzy chodzą ostatnio na mecze Górnika Zabrze, wiedzą o kogo chodzi. Opisywaną postacią jest 33-letni Przemysław Cecherz, który dość niespodziewanie został pierwszym szkoleniowcem czternastokrotnego mistrza Polski. Nastąpiło to po rezygnacji Ryszarda Komornickiego. Sytuacja była awaryjna. "Koko" zdegustowany tym co zastał w Górniku, a także postawą niektórych piłkarzy wrócił do Szwajcarii. Prezes Jerzy Frenkiel nie miał wyjścia. Najpierw w spotkaniu z Pogonią Szczecin, a potem z Amiką Wronki powierzył zespół Cecherzowi i współpracującemu z nim Henrykowi Bałuszyńskiemu. Dla Cecherza było to wyjątkowe wyzwanie. Akurat na te spotkania ceny biletów wynosiły 5 zł. Nic dziwnego, że na stadion im. Ernesta Pohla przy ulicy Roosevelta przyszło po kilkanaście tysięcy kibiców, jak za dawnych dobrych dla tego klubu lat. Górnik pokonał Pogoń 2:1. Nie jest ważne, w jakim to uczynił stylu. Zdobył bardzo cenne trzy punkty. Przynajmniej do najbliższego spotkania z Amiką zawodnicy i kibice mogli się cieszyć z tej zdobyczy.

Na konferencji prasowej po meczu z Pogonią, Cecherz rzeczowo odpowiadał na pytania dziennikarzy. Na zakończenie wygłosił krótkie oświadczenie, które mniej więcej tak brzmiało:

- Jestem bardzo zaszczycony tym, że mogłem zasiąść na ławce trenerskiej wielkiego Górnika, którego prowadzili świetni trenerzy, jak choćby Antoni Piechniczek, Hubert Kostka. Teraz znalazło się miejsce dla mnie, małego Cecherza - mówił wzruszony pan Przemysław.

Była to spontaniczna wypowiedź. Niektórzy mieli mu za złe, że zaczął się przyrównywać do wielkich szkoleniowców zabrzańskiego klubu. On od razu zaprzeczył, że nigdy nie śmiałby czegoś takiego zrobić. Nam się wydaje, że Cecherz wyczuł po prostu swoje pięć minut i chciał zaistnieć. Kiedy rozmawiałem z nim po przegranym meczu z Amiką 0:2, widać było, że wrócił na ziemię. Okazało się, że jest bardzo sympatycznym człowiekiem, który chce się sprawdzić na przysłowiowej głębokiej wodzie.

- Nie zastanawiam się nad tym, czy dłużej będę trenerem Górnika. Otrzymałem szansę pokazania się, więc nic dziwnego, że chciałem ją jak najlepiej wykorzystać. W meczu z Pogonią piłkarze grali na fali entuzjazmu, zdawali sobie sprawę, że nie mogą sprawić zawodu tak licznie przybyłym kibicom. W meczu z Amiką kierowali się tym samym, ale po prostu zabrakło im sił. Rywal okazał się znacznie bardziej wymagający. Wierzę w to, że piłkarze Górnika są w stanie utrzymać się w ekstraklasie - powiedział Cecherz.

Zawodniczą karierę jako bramkarz rozpoczął w KKS Koluszki. Potem trafił do drugoligowego Bałtyku Gdynia. Było to w 1992 roku. Tam między słupkami stali w Andrzej Opuszewicz, Czesław Michniewicz (obecny trener Lecha Poznań). Próbował się przebić do pierwszego składu i nawet się mu to udawało. W 1994 roku na dwa lata wyjechał do USA. Grał w polonijnych klubach w Chicago. Po powrocie do Polski wrócił do Koluszek. Zaczął wtedy próbować swoich sił jako szkoleniowiec. Trenerską pracę rozpoczął w czwartoligowym KKS Koluszki. Skończył studia trenerskie na Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Został trenerem II klasy, a w 2004 roku trenerem I klasy. Jego promotorem był Grzegorz Polakow przez wiele lat pracujący w klubach w Trójmieście. Nigdy nie starał się o licencję, ale jeżeli zajdzie taka potrzeba, to w każdej chwili może ją uzyskać.

Do Górnika trafił po odejściu Adama Matyska, który trenował bramkarzy. Cecherz zadzwonił do Zabrza, szybko się dogadał z ówczesnym trenerem Markiem Wleciałowskim. Chętnie zatrudnili go też Marek i Zbigniew Koźmińscy.

Cecherz jest bardzo pracowitym człowiekiem. Daje z siebie wszystko i wymaga tego samego od swoich podopiecznych. Jego pobyt w Górniku na pewno się przyczyni do tego, że zdobędzie tak bardzo potrzebne w tym zawodzie doświadczenie.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online