Forum
 

Nokaut pod prysznicem

Piłkarze Górnika Zabrze przed wczorajszym treningiem wysłuchali sporo mocnych słów od trenera Marka Motyki. Porażka 0:3 z Pogonią Szczecin stanowiła przecież dla ekipy z Roosevelta bolesne upokorzenie.
- Czujemy się jak bokser po nokaucie. Na szczęście to dopiero początek, musimy wstać i oddać cios - barwnie mówi Marek Motyka. - Trochę się też pocieszam tym, że ten wynik, zdecydowanie za wysoki, wyjdzie nam może na dobre. Zawodnicy zrozumieją, że nikogo nie wolno lekceważyć. Po meczu z Wisłą uwierzyli, że stanowią mocny zespół, teraz wpadli pod lodowaty prysznic. Potraktujemy to jako ostatnie ostrzeżenie: każde kolejne przejście "obok meczu" będzie oznaczało, że dla niektórych piłkarzy w Górniku może już nie być miejsca.

W szatni na ścianie wisi tabela - nie ligowa, a wewnątrzklubowa. Po każdym występie szkoleniowiec przyznaje w niej noty poszczególnym zawodnikom.

- Widzą, kto zamyka stawkę, i wiedzą, że ci z końca mogą mieć problemy z dalszą pracą w naszym klubie. Nie ujawnię, jak wygląda klasyfikacja, bo wyścig dopiero się zaczyna, ale piłkarze na pewno sytuację śledzą na bieżąco - ujawnia Motyka.

W pierwszej kolejce Pogoń dostała lanie od ŁKS (0:4), teraz zemściła się w Zabrzu.

- To znak, że można wstać z kolan, a dla nas nauczka, że nie można nikogo lekceważyć. Dla mnie ta cała historia jest smutna, bo klub zapewnia nam wszystko, co jest potrzebne zawodnikom, mają śniadania, obiady, kolacje, zgrupowania. Kibicom ustawiono telebim, co jest ewenementem na skalę europejską, a tu Górnik przegrywa z zespołem na pewno nie należącym do czołówki. Wynik był za wysoki, w drugiej połowie nie graliśmy już bowiem źle, ale wszystko jeszcze raz sobie przeanalizujemy, minuta po minucie. Najbardziej bolało mnie to, że nie wszyscy "orali" na boisku, niektórzy wylali dużo mniej potu, niż powinni. Chciałbym jednak zaapelować o trochę cierpliwości do mediów i kibiców, nie bądźmy w gorącej wodzie kąpani, ten zespół jest budowany od nowa, musi się dużo nauczyć, a kopanie leżącego po żebrach i żądanie ofiary krwi to najgorsze, co może nas spotkać - kontynuuje trener Górnika.

Niewykluczone jednak, że w kolejnym meczu z Górnikiem Łęczna nastąpi już co najmniej jedna zmiana i do bramki wejdzie Mateusz Sławik, a Marcin Mańka zajmie miejsce na ławce rezerwowych.

- Nie przesądzam jeszcze takiego ruchu, porozmawiamy, pomyślimy. Przypomnę na przykład, że Sławik też popełnił poważny błąd w meczu z Łęczną w ostatniej kolejce minionego sezonu i, gdyby nie wynik z Gdyni, mógł on nas kosztować utrzymanie w lidze. Nie ferujmy więc wyroków pod wpływem impulsu, ale rzeczywiście takiej zmiany nie wykluczam - przyznaje Motyka.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online