Forum
 

Spartanin w Górniku

Andrzej Cieślik (fot. Dziennik Zachodni)Nie znosi bezczynności. Musi ciągle coś załatwiać, wtedy czuje się jak ryba w wodzie. Nie uchyla się od odpowiedzialności. 49-letni Andrzej Cieślik, bo o nim mowa od trzech miesięcy jest wiceprezesem Górnika Zabrze. 

Do momentu, gdy Rada Nadzorcza SSA Górnik wybrała na prezesa Eugeniusza Postolskiego, był przez krótki okres prokurentem klubu. Obaj przejęli Górnika w dramatycznej sytuacji. Znowu nad czternastokrotnym mistrzem Polski pojawiły się czarne chmury. W Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji spółka z o.o. w Zabrzu pełnił funkcję zastępcy dyrektora do spraw eksploatacji obiektów sportowych. Jednym z nich jest stadion przy ulicy Roosevelta, na którym grają piłkarze Górnika.

- Zdaję sobie sprawę, że przede mną jest ogrom zadań. Staramy się z prezesem Postolskim, władzami miasta, ludźmi, którym nie jest obojętny los klubu, aby o Górniku znowu było głośno, jak za dawnych dobrych lat - twierdzi Cieślik.

Jest absolwentem Wyższej Szkoły Ekonomii i Administracji w Bytomiu i Wydziału Ochrony Środowiska na Uniwersytecie Opolskim. W Opolu na wspomnianym uniwersytecie skończył także Podyplomowe Studium Informatyki Menedżerskie doświadczenie zdobywał prowadząc własną firmę.

Sport od dawna jest jego pasją. Uprawiał lekkoatletykę. Pierwsze kroki na bieżni stawiał w Górniku Biskupice, klubie znajdującym się na terenie dzielnicy, z której pochodzi. Będąc uczniem Technikum Gazowniczego, zapisał się do sekcji lekkoatletycznej Górnika Zabrze. Przez pięć lat uprawiał biegi krótkie. Z dumą wspomina biegi ze Zbigniewem Jaremskim, srebrnym medalistą olimpiady w Montrealu w 1972 roku w sztafecie 4 400 m. Mile utkwił mu w pamięci Hubert Gralka, ówczesny wiceprezes Górnika do spraw lekkiej atletyki.

W 1989 roku związał się ze Spartą Zabrze, klubem wielce zasłużonym, z którego wywodzi się wielu znakomitych piłkarzy, jak Jerzy Gorgoń, Ryszard Cyroń, Ireneusz Lazurowicz, Joachim Hutka, Bernard Jarzina.

- Ze Spartą czuję się wyjątkowo emocjonalnie związany. Tutaj przywoziłem na treningi moich dwóch synów, najpierw starszego Oktawiusza, który dzisiaj ma 28 lat, a potem młodszego obecnie dziewiętnastoletniego Mateusza. Obaj grali w tym klubie w piłkę. Z dalszego uprawiania futbolu wyeliminowały ich kontuzje - mówi Cieślik.

W Sparcie przeszedł wszystkie szczeble kariery działacza: od kierownika drużyny poprzez kierownika sekcji piłki nożnej, wiceprezesa klubu do prezesa, którym jest od 1997 roku. Tropem ojca idzie Oktawiusz, który skończył AWF w Katowicach i jest w Sparcie trenerem. Mateusz w tym roku został studentem Wyższej Szkoły Ekonomii i Administracji w Bytomiu. Sportowe pasje męża i synów dobrze rozumie Ilona Cieślik, która kiedyś grała w koszykówkę w drugoligowej drużynie w Świdnicy.

Sparta, była kiedyś klubem wielosekcyjnym. Oprócz piłki nożnej można było uprawiać w niej piłkę ręczną. Teraz oprócz piłkarzy są tenisiści stołowi. Działa też sekcja wędkarska i gołębiarska. W klubowym budynku MOSiR Sparta na stadionie przy ul. Mickiewicza w Mikulczycach powstało Centrum Szkolenia Tenisa Stołowego. - Chcemy, aby Sparta była klubem rodzinnym, stąd staramy się o to, aby każdy znalazł w nim coś dla siebie - zapewnia Cieślik.

Piłkarze Sparty grają obecnie w klasie okręgowej.

- Nie stać nas na stworzenie zespołu grającego w wyższej lidze. Zdecydowaliśmy się, aby szkolić jak najwięcej młodych piłkarzy i przekazywać ich do innych klubów.

Problemy z jakimi spotkał się w Górniku są inne, ale także dotykają podobnej materii. Oprócz spraw wielkich, są te proste, związane z codziennym życiem piłkarzy, które czasami szybko trzeba rozwiązać.

- Chrzest bojowy przeszliśmy z prezesem Postolskim już na samym początku naszej współpracy. Dowiedzieliśmy się, że mecz z Pogonią Szczecin zostanie rozegrany bez udziału publiczności. Postanowiliśmy stanąć na głowie, aby nie zawieść sympatyków piłki. Udało się. Dzięki pomocy władz miejskich i prezydenta Gołubowicza, zorganizowaliśmy transmisję meczu na telebimie przed stadionem. To było wielkie przedsięwzięcie logistyczne, zakończone pełnym sukcesem, z którego wszyscy bardzo się cieszyli - wspomina Cieślik.

Pracy ma sporo. W Górniku odpowiada za spawy organizacyjne. Na stadionie przy u. Roosevelta pojawia się wcześnie rano, a wychodzi czasami późnym wieczorem.

- Mozolnie krok po kroku staramy się wyprowadzać Górnika z marazmu w jakim się znalazł. Szukamy sponsorów. Kilku pozyskaliśmy. Wciąż jednak czekamy na tego głównego. Cieszymy się, że piłkarze odzyskują zaufanie kibiców. Na mecze znów przychodzi kilkanaście tysięcy fanów Górnika.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online