Forum
 

Bohater jesieni

Mateusz Sławik Dziesięć serii spotkań i cztery nominacje do „jedenastki kolejki”. Do tego trzeba dodać kilka kogutów dla najlepszego piłkarza meczu Górnika, granego na Roosevelta. Mateusz Sławik jest jednym z objawień rundy jesiennej. Tymczasem latem klub pilnie poszukiwał bramkarza, a Sławik szukał zagranicznego pracodawcy. Ściągnięto nawet Marcina Mańkę, który stanął w bramce Górnika w dwóch pierwszych meczach.

W bokserskim stylu
- Nie jest tak, że Mateusza spisaliśmy latem na straty. Oceniałem go bardzo wysoko, ale istniało spore zagrożenie, że od nas odejdzie. Stąd pomysł sprowadzenia Mańki - tłumaczy letnie poszukiwania trener Marek Motyka. Sławik to potwierdza. - Była taka opcja. Jedna grecka, druga… Nieważne. Siedliśmy do stołu, kontrakt został nieco zmieniony i zostałem w Zabrzu. To, co działo się latem, nie ma w tej chwili żadnego znaczenia - Sławik ma kontrakt z klubem ważny do 2007 roku.
Ostatni mecz kończył w... bokserskim stylu. Żaden z fotoreporterów obecnych na stadionie nie mógł sobie odmówić "przyjemności" zrobienia zdjęcia zakrwawionej twarzy bramkarza Górnika. Z łuku brwiowego lała się krew. - Trafł mnie Popek. Głową, centralnie w łuk brwiowy, ale nie było w tym złej woli. Chcieli strzelić bramkę, walczyć do końca. Jak my... On sam też ucierpiał - mówi Sławik, na którego po meczu długo czekał pod szatnią ojciec, nie kryjący troski o stan zdrowia syna. - To wyglądało groźnie, ale jest OK. Po meczu dzwoniła żona, mam i martwiły się obie babcie. W końcu mecz był w Canal+, każdy to widział. Rodzina mocno przeżywa takie mecze, ale to... dobrze. Mam do kogo grać - trzy dni po meczu twierdzi bramkarz Górnika.

Jak Jojko...
Tomasz Rogala, trener bramkarzy na Roosevelta dodaje: - Janusz Jojko mówi zawsze, że dobrze gra tylko wtedy, kiedy coś go boli. Z Mateuszem powoli jest podobnie. Tej jesieni nie był jeszcze do końca wyleczony, a broni kapitalnie.
Obaj panowie spotkali się pierwszy raz ponad pięć lat temu, kiedy razem przyszli na testy do Szczakowiaki. Klub grał wtedy sparing z GKS Katowice i przegrał 1:3. Rogala puścił dwa gole, Sławik jednego, w klubie został ten... pierwszy. - Może dlatego, że jestem z Jaworzna - mówi dziś z uśmiechem Rogala, teraz trener II klasy. - Tak poważnie, Mateusza ceniłem od lat. Rzadko spotyka się bramkarzy tak sprawnych, tak dobrze przygotowanych fizycznie...
Kiedy zimą Sławik pojawił się w Zabrzu, przegrał u trenera Ryszarda Komornickiego rywalizację z Carstenem Nulle. Po miesiącu stał już w bramce. Latem trener, tym razem Marek Motyka, postawił w pierwszych meczach na Mańkę. W trzeciej kolejce w bramce stał już Sławik. - Mogę powiedzieć, że mamy trzech dobrych i bardzo solidnych bramkarzy. Mańka popełnił błąd i wszedł do bramki Mateusz. Dziś jego pozycja jest silna, na pewno jednak - odpukać - wpadka nie spowoduje, że straci miejsce w bramce. Broni przecież bardzo pewnie.

Jak na psie...
Bark, nadgarstek, łuk brwiowy... - Lista jest dłuższa, bo teraz dokucza mi kostka, ale przeżyjemy. Fakt, tej jesieni w pełni zdrowia jeszcze nie grałem, czasami mam przerwy w treningach, ale w grze to nie przeszkadza. Mam taką nadzieję.... Poza tym goi się na mnie jak na psie - warto wiedzieć, że bramkarz Górnika regularnie gra z blokadą.
Tomasz Rogala pytani o... wzrost Sławika mówi wprost. - To nie jest czynnik decydujący o klasie bramkarza. Nie było tej jesieni meczu, w którym Mateuszowi zabrakłoby 5 cm. Co mi z bramkarza - dwa metry od ziemi, kiedy jest wolny i nie wie jak się ustawić. Mateusz w grze jeden na jeden jest rewelacyjny, zawsze czeka do końca. Sprawność fizyczna na najwyższym poziomie. Stałe fragmenty gry? Temu poświęcamy każdy czwartkowy trening. Myślę, że na boisku to widać. Mateusz nie ma z tym problemu.
Pytany o najlepszego napastnika, przeciwko jakiemu grał tej jesieni, Sławik mówi krótko: - Marcin Chmiest z Odry. Najbardziej nieprzewidywalny. Grę rywali szczegółowo analizujemy. To działka trenera Cecherza. I generalnie każdy zagrał tak, jak przewidywaliśmy. Chmiest potrafi zaskoczyć - kończy bramkarza Górnika, który w minionej kolejce poradził sobie z Radosławem Matusiakiem. Teraz czas na ŁKS. Już w sobotę.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online