Krajobraz po klęsce

Marek Motyka (fot. Dziennik Zachodni)- Swego czasu przegrałem jako trener Szczakowianki 0:5 z Groclinem na wyjeździe. Gdy wracałem do domu i byłem na autostradzie, zadzwonił telefon i dowiedziałem się, że nie jestem już trenerem drużyny - mówił wczoraj trener zabrzan, Marek Motyka po odnowie, którą Górnik miał w Parku Wodnym. Ten scenariusz w Zabrzu na pewno nie będzie miał miejsca.

Mecz a wybory
Trener rozmawiał po meczu z Koroną z prezesem Górnika, Eugeniuszem Postolskim. Ten ostatni zapewnił, że do klęski w meczu z Koroną podchodzi bardzo spokojnie. - Chyba spokojniej niż trener i sami piłkarze. widziałem ich po meczu, bardzo to przeżyli. Podnoszenie ciśnienia w takiej sytuacji nie ma sensu. Trzeba zachować spokój. Ci ludzie wiedzą, co zrobili źle i mają kolejny mecz, by te błędy wyeliminować - mówi bardzo spokojnie Postolski, który pytany o wpływ wyniku 0:5 na jego kampanię prezydencką, dodaje z uśmiechem. - Mam nadzieję, że żadnego. Nie ma gorszej rzeczy niż łączenie sportu z polityką. Jak wszyscy wiedzą, staram się tego nie robić. A wynik... Dobrze, że to nie liga.

Dzień kibica
Prezes może nie stracił, jednak już Tomasz Prasnal, wychowanek Górnika, kandydujący na radnego, pewnie wielu zwolenników łączenia gry w piłkę z siedzeniem w Urzędzie Miejskim nie zyskał. Marek Motyka oceniając grę defensywną Górnika używa jednego słowa: - Katastrofa...
Górnik tak wysoko nie przegrał na Roosevelta od lat. Tym bardziej szacunek wzbudziła reakcja kibiców, którzy przez 90 minut dopingowali piłkarzy. - Dlatego żal i wstyd. Środek tygodnia, tylu ludzi na trybunach i taki mecz. Nie muszę mówić, że Górnikowi tak przegrywać nie wypada. Z drugiej strony nie pamiętam meczu, by przy takim wyniku kibice zachowali się w ten sposób. Żadnych wyzwisk, doping do końca - dodaje Motyka, zapewniający, że w Poznaniu, gdzie Górnik gra w sobotę ligowy mecz z Lechem, taki wynik i taka gra się nie powtórzą.
- Mówiąc o fatalnej grze w defensywie nie myślę tylko o bramkarzu, który akurat niczego nie zawalił, ale o grze obronnej całej drużyny. Mecz z silną Koroną pokazał, że w lidze stawiam na odpowiednich ludzi. Brakowało Juszkiewcza, Prokopa, Bukalskiego - piłkarzy, którzy potrafią przytrzymać i rozegrać piłkę. Nie tylko atakują, ale potrafią też bronić. We wtorek? W pierwszej połowie gra była naprawdę równa, a potem, przy stanie 0:2 był dylemat. Zamurować i grać, by nie tracić, czy jednak zaryzykować. Okazało się, że w tym zestawieniu nie dało się przejść przez to bezboleśnie. Były armaty, ale bez kul. Nie zwalam jednak winy na zawodników. Razem wygrywamy i razem ponosimy takie klęski - Motyka jednocześnie przypomina pięć goli straconych kilka tygodni temu w Zabrzu przez Cracovię.

Pięciu wraca
- Tak silna drużyna... Podniosła się, teraz ma na koncie dwie kolejne wygrane. I to zadanie dla nas. Rozmawiałem w środę długo z zespołem, każdy wie, że limit wpadek jest wyczerpany, a końcówka rundy pokaże dla kogo może wiosną zabraknąć w tej drużynie miejsca.
Umiarkowany optymizm Motyki może wynikać z dwóch faktów. Gorzej faktycznie być już nie może. Poza tym do składu wracają wspomniani Artur Prokop, Krzysztof Bukalski i Łukasz Juszkiewicz. Zdrowy jest już i wzmocni atak Tomasz Moskal, a w bramce stanie Mateusz Sławik. To oznacza wymianę niemal połowy składu w porównaniu z meczem w Pucharze Polski. Czy oznacza też nową jakość?

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online