Postolski spotka się dziś ze sztabem szkoleniowym

Eugeniusz Postolski (fot. Dziennik Zachodni)Porażka z Arką Gdynia, trzy punkty przewagi nad ostatnim miejscem w tabeli i perspektywa dwóch wyjazdowych meczów z Wisłą Płock i Koroną Kielce, sprawiły, że w Górniku Zabrze rzeczywiście zaczyna się robić nerwowo. 

- Atmosfera jest taka, jakbyśmy siedzieli na tykającej bombie - przyznał jeden z pracowników klubu.

Prezes Eugeniusz Postolski nie zamierza jeszcze bardziej "podgrzewać" klimatu w budynku przy Roosevelta.

- Runda jeszcze się nie skończyła. Przed nami dwa spotkania, dopiero po nich siądziemy i wspólnie zastanowimy się, co dalej. Na pewno w tych meczach zespół poprowadzi Marek Motyka - uciął wszystkie spekulacje prezes Eugeniusz Postolski, który dziś spotka się ze sztabem szkoleniowym.

Sam szkoleniowiec też nie zamierza przejmować się krążącymi "na mieście" wieściami o swoim zwolnieniu.

- Takie sytuacje są wpisane w ten zawód, ale przyznam się, że niektórych gazet nawet już nie czytam, bo po prostu szkoda nerwów - mówi Marek Motyka. - Naszym problemem są kontuzje. Nawet przed meczem z Arką nie ominął nas pech, w poniedziałek Tomek Moskal uszkodził łydkę, a bez niego naprawdę trudniej jest "postraszyć" rywali... Chłopakom nie brakuje charakteru, przecież Łukasz Juszkiewicz, który zagrał całkiem dobry mecz, występował z blokadą, z głowy Artura Prokopa krew tryskała strumieniem, założono mu szwy, potem jeszcze prawie rozwalił łokieć, a jednak nie schodził z boiska i dawał z siebie wszystko. I byłoby pewnie dobrze, gdyby znów nie taki prosty błąd, po którym straciliśmy gola. Rzucam do boju wszystko co mam, nic więcej nie da się zrobić - opowiada szkoleniowiec Górnika.

Sami piłkarze, którzy przeszli wczoraj odnowę biologiczną, podkreślają, że jesień jeszcze się nie skończyła.

- Jeśli damy z siebie wszystko w Płocku, to coś przywieziemy, w Kielcach też trzeba walczyć, nie położymy się na boisku, czekając na ich gole, tylko dlatego, że strzelili nam pięć w Pucharze Polski. Wybraliśmy sobie taki, a nie inny zawód, i musimy wykonywać go jak najlepiej, a przecież niespodzianki są w niego wliczone, także te sympatyczne - oznajmił obrońca Jan Cios.

A Krzysztof Bukalski, który wrócił na boisko po przerwie spowodowanej operacją stopy, dodał: - Czwarty rok gram w Zabrzu i czwarty raz bronię się przed spadkiem. Miejmy nadzieję, że znów skutecznie.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online