Los skreślonego

Jarosław Białek (fot. widzew.pl)W Widzewie Jarosław Białek został skreślony przed czasem, natomiast w Górniku podano mu rękę. Piłkarzem zainteresowany był także Ruch, jednak to zabrzanie uzgodnili wczoraj z Białkiem finansowe warunki kontraktu.
Ten defensywny pomocnik stracił finansowo na przeprowadzce do Zabrza, ale zyskał możliwość grania w ekstraklasie. – Rzeczywiście, warunki finansowe w Górniku będę miał trochę gorsze, ale wcale się tym nie przejmuję. Chcę pomóc nowemu klubowi w utrzymaniu się w ekstraklasie i udowodnię tym, którzy mnie szybko skreślili, że potrafię grać w piłkę. Jeśli Górnik nie spadnie, w co głęboko wierzę, zostanę w Zabrzu dłużej – deklaruje Białek, który zastanawiał się także nad możliwością przeprowadzki z Łodzi do Chorzowa.

Będzie żałował?
Do wyboru miał dwa niezwykle zasłużone dla polskiej piłki kluby, które 14-krotnie sięgały po mistrzostwo Polski. Wybrał Górnika, co nie powinno wywołać zgrzytu między klubami. Wszak w ostatnim okresie zabrzanie pozyskali byłych „ruchowców”: Dawida Bartosa oraz Sławomira Jarczyka i na Śląsku coraz głośniej mówiło się o porzuceniu dawnych animozji między klubami. – Nam Białek do szczęścia nie był potrzebny, w drugiej linii mamy już piętnastu ludzi. Ale cenimy go bardzo wysoko i niech mu się powiedzie w Górniku – mówi dyrektor Ruchu Krzysztof Ziętek.
Być może za pół roku Białek będzie żałował, że postawił na zagrożonego spadkiem Górnika, a nie pewniaka do awansu, jakim wydaje się być Ruch. Ale jak sam mówi, w życiu jak i na boisku trzeba cały czas ryzykować. – Mój menedżer Dragan Popović rozmawiał z Ruchem, z którym ma dobre układy – przyznaje piłkarz. – Ale z tego co mi mówił, to były też inne oferty. Uważam, że dobrze postąpiłem, gdyż chciałem już teraz grać w ekstraklasie, a nie czekać na to, co zdarzy się za pół roku. Po nieudanej jesieni mam teraz motywację do ciężkiej pracy. Na razie jestem po dwóch treningach i poznaję nowych kolegów. Niektórych znam ze wspólnej gry w innych drużynach, chociażby poznaniaków Darka Stachowiaka i Tomka Augustyniaka. Na razie jestem sam w Zabrzu, gdyż żona została w Łodzi.

Wiara trenera
Białek miał wysokie notowania u Stefana Majewskiego, który stawiał na niego, gdy w sezonie 2005/2006 łodzianie przebojem torowali sobie drogę do ekstraklasy. Gdy w klubie pojawił się Michał Probierz, piłkarz zesłany został na ławkę rezerwowych. – Nie chcę się chwalić, ale uważam, że byłem najlepszym zawodnikiem drugiej linii Widzewa w poprzednim sezonie. U trenera Majewskiego byłem pewniakiem, co podbudowało mnie psychicznie – przypomina zawodnik swój najlepszy okres w Widzewie. – W pierwszej lidze trener Probierz „odstrzelił” mnie po przegranym meczu w Bełchatowie. Potem nie dostawałem już szansy. Pierwszy rok spędzony w Łodzi wspominam jednak bardzo miło. Gdy robiliśmy awans, tworzyliśmy świetną paczkę kumpli i mieliśmy znakomitych kibiców.
Na trasie Zabrze-Łódź panuje ostatnio ożywiony ruch. Widzew pozyskał wyróżniających się graczy Górnika – Arkadiusza Aleksandra i Łukasza Juszkiewicza, natomiast szeregi zabrzan zasilił rezerwowy gracz łodzian. Teoretycznie na tej wymianie zyskuje tylko jedna strona. – A ja wierzę w Białka, mimo że dopiero poznaję tego chłopaka – przekonuje trener zabrzan Zdzisław Podedworny.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online