Najtrudniej przejść przez miedzę

Mam nadzieję, że kibice będą wyrozumiali. Zmiany klubów są częścią naszego życia, ale wiem, że transfery między naszymi klubami wywołują dodatkowe emocje - mówił po swoim pierwszym, na razie sparingowym, występie w koszulce Górnika Zabrze Tomasz Balul, do niedawna zawodnik chorzowskiego Ruchu. 

23-letni obrońca zdaje sobie sprawę, że oba kluby, stanowiące piłkarskie legendy naszego regionu, od zawsze rywalizowały o rząd kibicowskich dusz, a zmiana miejsca zatrudnienia z Cichej na Roosevelta, stanowi przedmiot gorących dyskusji. W Zabrzu nie będzie jednak osamotniony - podobną drogę pokonali już przecież Sławomir Jarczyk i Dawid Bartos. Ten pierwszy po drodze zaliczył jednak półtoraroczną przygodę z Polonią Warszawa i Podbeskidziem Bielsko-Biała, natomiast Bartos, podobnie jak Balul, trafił do Górnika bezpośrednio z Ruchu.

- Otrzymałem taką propozycję i chciałem z niej skorzystać. W Ruchu nie grałem za wiele, w Zabrzu chciałbym powalczyć o miejsce w składzie i zagrać w ekstraklasie - deklaruje Balul.

W rundzie jesiennej trener Marek Wleciałowski posyłał go do boju czterokrotnie, w tym tylko dwa razy trzymał go na boisku przez całe 90 minut.

- W Zabrzu szukają obrońców, wiem, że jesienią często narzekano na grę tej formacji, w dodatku teraz odszedł Jan Cios. Może to wszystko pomoże mi w przebiciu się do składu - zastanawia się piłkarz, który w przyszłym tygodniu ma podpisać umowę z Górnikiem.

Trzech muszkieterów z Chorzowa to już mocna grupa, ale swoją reprezentację ma także GKS Katowice. Na Bukowej grali przecież i bramkarz Mateusz Sławik, i pomocnik Krzysztof Bukalski, i napastnik Tomasz Moskal.

- Przy przekraczaniu "miedzy" rzeczywiście towarzyszyły mi pewne obawy, ale okazało się, że żadne przykrości mnie nie spotykały. Kibice nie raz pokazali, że wspierają mnie w trudnych chwilach, a ja staram się im odwdzięczyć dobrą grą. Podobnie było w Katowicach, zresztą tam nasi fani też wiedzieli, że odchodzimy z zespołu głównie ze względu na sytuację klubu i potrafili nas zrozumieć - wspominał bramkarz, który swoją grą błyskawicznie zyskał sympatię kibiców Górnika, ale jednocześnie dostarczył powodów do dumy fanom z Bukowej.

Niezwykłą drogę, świadczącą o tym, że taki scenariusz nie jest wyjątkiem, a regułą, i że obawy piłkarzy na szczęście nie mają pokrycia w rzeczywistości, pokonał Piotr Lech. Obecny bramkarz Bełchatowa jest jedynym piłkarzem w historii, który zaliczył cały magiczny śląski trójkąt. Najpierw z Ruchu Chorzów przeniósł się do GKS Katowice, a potem z GKS do Górnika Zabrze.

O swoich sympatiach piłkarze zazwyczaj wypowiadają się ostrożnie, ale Sławik, Balul i inni, dając z siebie wszystko w barwach, dla których grają, z pewnością kibicują też swoim poprzednim drużynom.

- Kiedyś Śląsk miał w ekstraklasie kilka drużyn. Na pewno byłoby wspaniale, gdyby ta sytuacja znów miała miejsce, bo derby w tym regionie mają niepowtarzalny smak - przyznał kiedyś Sławik.

I trudno nie przyznać mu racji...

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]