Nieoczekiwana zmiana miejsc

Ryszard Szuster (fot. Sport) Przekwalifikowanie się Ryszarda Szustera z menedżera na prezesa pierwszoligowego klubu wciąż wzbudza sporo emocji, zwłaszcza w środowisku ludzi żyjących z piłkarskich transferów.
Powiadają, że prezesem zostaje się wtedy, gdy człowiek przestaje sobie radzić na rynku menedżerskim... - niech autor tych słów, bez wątpienia w podtekście odnoszących się do Ryszarda Szustera, pozostanie anonimowy. Na pewno pochodzi z grona krajowych menedżerów, którym prędzej czy później pewnie przyjdzie współpracować z obecnym sternikiem Górnika Zabrze. Stąd owo zastrzeżenie anonimowości... Faktem jednak jest, że Szuster, który zawsze będzie się kojarzył z pojawieniem się w Polsce Emmanuela Olisadebe, w ostatnich latach trafił na boczny tor rynku piłkarskiego w naszym kraju i nie pilotował żadnego z najbardziej spektakularnych transferów minionych lat. Kiedy Tomasz Kaczmarczyk sprzedawał do Francji Ireneusza Jelenia, kluby zmieniali Radosław Matusiak, Marcin Wasilewski czy Grzegorz Piechna, Szuster często był widywany na drugoligowych boiskach, choćby w towarzystwie Wojciecha Wąsikiewicza, dyrektora Unii Janikowo.

Z korzyścią dla klubu
- Ja nie widzę niczego zaskakującego w fakcie, że na czele klubu staje człowiek, który w przeszłości zajmował się sprzedawaniem i kupowaniem piłkarzy. Wielu takich ludzi spotkałem w prezesowskich gabinetach podczas moich podróży w interesach po Europie - podkreśla Radosław Osuch, prowadzący firmę SPORTILO (ostatnio sprzedawał Radosława Matusiaka). Interesy z Górnikiem na razie... zakończył, sprzedając kilka tygodni temu Arkadiusza Aleksandra do Widzewa. - W takiej „zamianie miejsc” nie ma jednak nic niestosownego. Ba; może zostać spożytkowane z korzyścią dla klubu. Będąc niegdyś „po drugiej stronie barykady”, taki prezes ma doskonałe rozeznanie w „sztuczkach”, stosowanych przez zawodników i menedżerów.

Otwarta głowa
- Zgłosiło się już do mnie trzech menedżerów z propozycją sprawdzenia w Górniku zawodników z ich „stajni” - mówi Szuster. - Każdego z nich odesłałem do dyrektora sportowego, Krzysztofa Hetmańskiego. On jest w tej chwili w Turcji z drużyną, w stałym kontakcie z trenerami i wie najlepiej, czy i jaki zawodnik jest w zespole jeszcze potrzebny. Ale to może być tylko wstępne rozpoznanie oferty, ponieważ każdy zakup musi być ze mną - jako prezesem - skonsultowany. Jesteśmy w końcu spółką prawa handlowego i skoro jestem za finanse odpowiedzialny, musze mieć nad nimi kontrolę.
Jak się układają moje kontakty z innymi menedżerami działającymi na rynku? Zawsze traktowałem ich dobrze i traktuje ich tak nadal. Tutaj nie ma miejsca na obrażanie się, trzeba mieć do siebie zaufanie. Dlatego nigdy nie powiedziałem, że z takim czy innym menedżerem nigdy nie siądę do stołu, by porozmawiać. Po prostu nie mam uprzedzeń. Nie zakładam z góry, że ktoś jest wart uwagi, a kimś innym nie warto zaprzątać sobie głowy. Takie działanie byłoby bezsensowne. Najpierw trzeba wysłuchać człowieka, dowiedzieć się, co ma do zaoferowania, a dopiero potem podjąć decyzję. Dla dobrego menedżera, dysponującego dobrymi piłkarzami, zawsze znajdę czas, o każdej porze dnia i nocy.
Co się dzieje, gdy menedżer najpierw zgłosi się do dyrektora Hetmańskiego, a nie do mnie? Nic. Przeciwnie - to jest właściwa droga, ja jestem ostatni w kolejce, na końcu tego łańcucha. Gdy Krzysiek zapyta się mnie o jednego czy drugiego zawodnika, zawsze chętnie podzielę się z nim moimi informacjami. Transfery po prostu musimy konsultować ze sobą. Nie zrobiłem tego tylko w jednym przypadku - Piotra Malinowskiego z Rakowa Częstochowa. Wiadomo, że kręcili już się wokół niego przedstawiciele innych klubów pierwszoligowych, więc nie było na co czekać. Gdyby to było możliwe, „Malina” byłby już teraz naszym zawodnikiem.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2022 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]