Forum
 

Mister 10 procent

Ryszard Szuster (fot. drożdżal)Ryszard Szuter, nowy prezes Górnika Zabrze jest z pewnością postacią kontrowersyjną, która wzbudza duże emocje. W hermetycznym środowisku agentów piłkarskich ma nie tylko przyjaciół, ale także wrogów, którzy uważają, że do celu potrafi iść po trupach... 
To Ryszard Szuster sprowadził do Polski Emmanuela Olisadebe, sprzedając Polonii Warszawa nieznanego chłopaka z Nigerii za 165 tysięcy dolarów. Ta transakcja obrosła już legendą. Prezydent klubu Jasper United długo upominał się o pieniądze, najpierw od "Czarnych Koszul", później od Panathinaikosu, (dokąd wytransferowano "Emsiego"). Skończyło się tym, że biedaka znaleziono podziurawionego kulami...
- Ten człowiek miał problemy finansowe i nagle się obudził żądając pieniędzy. Chciał wyciągnąć dodatkową kasę, gdyż wpadł w długi - twierdzi Szuster, który w Nigerii nie ma za dobrych notowań.
Na nigeryjskiej błyskawicy chcieli wszyscy zarobić, także działacze chorzowskiego Ruchu. Chcąc przechytrzyć późniejszego prezesa Górnika osobiście skontaktowali się z Jasper United, oferując za Olisadebe 50 tysięcy zielonych. - Rzeczywiście tak było, że chcieliśmy wyrwać Olisadebe za plecami Rysia - śmieje się były prezes Niebieskich Krystian Rogala

Poligon w Tychach
Szuster na dobre w interesie piłkarskim zaczął się obracać od 1994 roku, gdy nasz rynek jak gąbka wchłaniał zagranicznych grajków. Poligonem doświadczalnym był dla niego GKS Tychy, który w wyniku dziwnych układów znalazł się w 1995 roku w ekstraklasie, po fuzji z Sokołem Pniewy. Cały ten interes prowadzony był na wariackich papierach, zaś w klubie rządziła "grupa poznańska", na czele z Jerzym Kopą. Szuster po miesiącu pełnienia funkcji menadżera Sokoła rozstał się z tym towarzystwem. W środowisku ligowym dość szybko wyrobił sobie kontakty. Jednak nie wszędzie witano go z otwartymi ramionami.

Wpadka z Niedzielanem
Poważną wpadką zawodową Szustera była z pewnością sprawa Andrzeja Niedzielana, którego Górnik miał szansę wytransferować do Norymbergi. Bramkostrzelnego napastnika klub wycenił na 1 mln 500 tys. euro, natomiast prowizja dla firmy Szustera miała wynieść 10 procent czyli 150 tysięcy euro. Gdy o całej sprawie zaczęło być głośno, Niemcy wycofali się z interesu. Na długo została natomiast ksywka "Mister 10 procent", która przykleiła się do menadżera. Jeszcze większy bigos mieliśmy przy próbie sprzedania Niedzielana do Hannoveru 96 przed kilku laty. - Piłkarz wpierw kosztował pół miliona euro, ale kiedy tylko Szuster został zaangażowany przez Górnika, to cena wzrosła dwukrotnie. A potem były jeszcze większe żądania - opowiada anonimowo jeden z polskich menadżerów. - Hannover otrzymał wówczas dwa pisma z Zabrza. Jedno z nich było od firmy menadżerskiej Szustera, który zażądał półtora miliona euro dla klubu i milion rocznego kontraktu dla piłkarza. A dla swojej firmy 350 tys. euro prowizji. Niemcy byli zszokowani całą sprawą, bo kiedy tylko Niedzielan strzelał kolejne gole w Polsce, to jego cena od razu szła w górę. Andrzej już jechał do Hannoveru na testy i badania, ale został zawrócony z niemieckiej autostrady przez prezesa Górnika, Zbigniewa Koźmińskiego i Szustera. Sprawa upadła, a Górnik stracił sporo kasy. Zupełnie inaczej widzi całą sprawę Koźmiński. - Nie przypominam sobie, byśmy zawracali Niedzielana z Niemiec - zaprzecza były prezes Górnika.

Prezes całuje rączki
Gdy został prezesem Górnika, namaszczony przez nową prezydent Zabrza - Małgorzatę Mańkę-Szulik, jego poprzedników zamurowało. Zwłaszcza gdy zobaczyli, jak w trakcie klubowej oficjałki szarmancko całuje w rękę najważniejszą osobę w mieście. W prasie od razu pojawiły się teksty w stylu "prezes całuje rączki". Wcześniej Szuster domagał się od Górnika uiszczenia faktury na 18 tysięcy złotych za usługi związane z załatwieniem transferu Tomasza Moskala. Gdy został wybrany szefem klubu, wyglądało na to, że sam sobie będzie regulował rachunki... Eugeniusz Postolski, który pod presją złożył dymisję, miał wrażenie, że menadżer obwołany prezesem to sprawa niezbyt czysta moralnie. - Nie będę się nad tym rozwodził, jak również komentował zarzutów pana Szustera pod moim adresem - waży słowa były prezes. - Ja nie widzę tutaj żadnej kolizji interesów, bo przecież zgodnie z przepisami FIFA - licencja została zawieszona - uważa Andrzej Wach, radca prawny PZPN. Tylko czy taka kolizja nie wystąpi, gdy Górnik będzie grał przeciwko drużynie w której występują piłkarze związani umową z prezesem zabrzańskiego klubu? Na to pytanie w PZPN nikt już nie potrafił odpowiedzieć.

Nie tylko Olisadebe, Zeigbo i Wałdoch...
Majstersztykiem w wykonaniu Ryszarda Szustera było z pewnością sprowadzenie z Nigerii Emmanuela Olisadebe, za którego warszawska Polonia zapłaciła 150 tysięcy dolarów. Gdy późniejszy reprezentant Polski został przy współudziale Szustera sprzedany do Panathinaikosu, Grecy zapłacili za niego aż 3 miliony 300 tysięcy dolarów. To był najlepszy strzał obecnego prezesa Górnika. Wpadki to nieudany transfer Andrzeja Niedzielana z Zabrza do Norymbergii, a także niewypał, jakim okazał się sprowadzony do Legii Chukwudi Egonatu, z którego trener Franciszek Smuda szybko zrezygnował.

Oto lista transferowych strzałów Szustera:
1. Emmanuel Olisadebe z Polonii Warszawa do Panathinakosu - 13,5 mln* (2001 r.)
2. Kenneth Zeigbo z Legii do SSC Venezia - 6,3 mln (1998)
3. Tomasz Wałdoch z Górnika do Bochum - 3,5 mln (1995)
4. Robert Warzycha z Górnika do Evertonu - 1,4 mln (1991)
5. Samson Godwin z nigeryjskiego Garros International do Karpat Lwów - 654 tys. (2001)
6. Emmanuel Ekwueme z nigeryjskiego Jasper United do Polonii Warszawa - 594 tys. (1999)

* w przeliczeniu na złotówki według kursu z danego roku

Szuster: Ja nie wpływam
» Menadżerem jest się całe życie, niezależnie od tego, czy się zawiesiło licencję, czy też nie. Tak więc problemy natury etycznej same się narzucają.
- Ja tu nie widzę żadnych problemów etycznych i dziwię się, że ktoś stawia takie pytania. Gdy Górnik będzie grał z zespołem, w którym występują zawodnicy związani ze mną umową menadżerską, to przecież im nie powiem, by grali przeciwko swojej drużynie. Na pewno nie będę wpływał na nich, namawiał ich do czegoś, czego nie mogą zrobić.

» A co z zawodnikami grającymi w Górniku, których interesy pan także reprezentuje? Wydają się być w uprzywilejowanej pozycji?
- Nie sądzę, będą traktowani tak samo, jak ci gracze, z którymi nie podpisywałem umów. Zresztą ja teraz w ogóle się nie wtrącam do spraw transferowych czy kontraktowych. Od tego jest nowy dyrektor sportowy Górnika, Krzysztof Hetmański. To on jest odpowiedzialny za te sprawy, on będzie negocjował nowe kontrakty. Ja mogę w tych kwestiach tylko pomóc klubowi. Jak Tomek Moskal będzie chciał negocjować nowy kontrakt, to łatwiej będzie się z nim dogadać.

» Poprzedni prezes klubu, Eugeniusz Postolski nie jest pana zwolennikiem. Jest wyraźnie rozczarowany sposobem zmiany władzy w klubie.
- A ja jestem rozczarowany ostatnimi miesiącami sprawowania przez niego władzy. Były to miesiące stracone. Pod względem sportowym były prezes i wiceprezes działali chyba na szkodę spółki. Jak mogli podpisywać kontrakty z graczami, których trener w ogóle na oczy nie widział. To zadziwiająca sytuacja.

» Podpadł pan nie tylko byłemu prezesowi, ale także Włodzimierzowi Lubańskiemu, który nie doczekał się mandatu wyborczego ze swojego klubu. Chyba nie zasłużył sobie na takie potraktowanie?
- Gdybyśmy dysponowali trzema mandatami, to sytuacja byłaby łatwiejsza. Lubański to postać bardzo zasłużona dla Górnika, ale można już dyskutować, czy jest z tym klubem na dobre i na złe. Tak jak chociażby Staszek Oślizło.

źródło: Przegląd Sportowy
nadesłała: Hania



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online