Jarka tu, Jarka tam

Dawid Jarka (fot. drożdżal)W piątek dwudziestoletni napastnik Górnika strzelił trzy gole w meczu z Polonią Bytom. Wystarczyło 29 minut, by znalazł się w elitarnym gronie zabrzan, którzy popisali się takim wyczynem w jednym meczu. Trzy bramki z rzędu w jednej połowie? Grono tych zawodników jest jeszcze węższe. Inna rzecz, że Jarka mógł w tym meczu stanąć w jednym szeregu z absolutnie największymi. Ernestem Pohlem i Włodzimierzem Lubańskim, którzy trafiali w jednym meczu po cztery razy. Jarka przy stanie 3-0 był w sytuacji sam na sam z Grzegorzem Żmiją. Strzelił nad poprzeczką.

» Zacznijmy od tej ostatniej sytuacji. Gdyby było wtedy 0-0...

- Myślałem o tym. Pewnie strzeliłbym inaczej. Byłbym bardziej skoncentrowany, bo sytuacja była prostsza niż trzy wcześniejsze, zamienione na gole. Wystarczyło przyjąć piłkę, pobiec metr czy dwa i zapytać Żmiję, w który strzelić róg. To był jednak taki mecz, w którym niemal wszystko mi wychodziło. Dlatego zdecydowałem się na strzał z pierwszej piłki. Może to jednak dobry znak? Zawsze może być lepiej.

» W ostatnich kilku dniach pana nazwisko padło w mediach tyle razy co premiera z prezydentem. Razem wziętych.

- Faktycznie, wszędzie Jarka. Dla mnie to nowa rzecz, do której jeszcze nie zdążyłem się przyzwyczaić. Telefony dzwoniły regularnie, padło mnóstwo pytań, ale jakoś sobie radzę. Choć proste to nie jest. Pewnie do następnej kolejki wszystko się uspokoi.

» Może trzeba pójść po lekcję popularności do Tomasza Hajty?

- To dobry pomysł. Tomek na pewno kilku dobrych lekcji mi udzieli.

» Byłyby te gole, gdyby nie obecność na boisku Jerzego Brzęczka?

- Na pewno byłoby o wiele trudniej bez Jurka, Konrada Gołosia, Tomka Zahorskiego, który nie strzela, ale wykonuje na boisko ogromną pracę. Kiedy cały zespół gra taką piłkę, jaką pokazaliśmy w piątek, to napastnikowi też jest łatwiej. Jeszcze po takim początku. Pełny stadion, gol w 28 sekundzie... Pomyślałem sobie, że to będzie „mój” mecz. I chyba był.

» Brzęczek twierdzi, że się docieracie, sporo z wami, młodymi piłkarzami, rozmawia. Nie nudzi?

- Oczywiście, że nie. To są piłkarze, on czy Tomek Hajto, którzy w piłce widzieli wszystko, grali przeciwko piłkarzom światowego topu. Widać, że im zależy. Na drużynie i naszym rozwoju. Byłoby głupotą z takich rad nie korzystać. Jurek mówi mi jak się ustawiać, w które strefy boiska będzie wrzucał piłkę, kiedy ruszyć do jego zagrania. Na początku był z tym problem. W meczu z Wisłą Kraków byłem chyba dziesięć razy na spalonym. Teraz? Chyba trzy, ale też trzy razy trafiłem do siatki.

» Nie było trochę żal, kiedy trener tak szybko zdjął pana z boiska?

- Trener najlepiej wie co i kiedy zrobić. Zaczynałem mecze od pierwszej minuty, zaczynałem z ławki, nie jest to w Górniku żaden problem. Fajnie, że z dobrej strony pokazał się w debiucie Piotrek Ruszkul. Teraz też będzie mu łatwiej.

» Zahorskiemu jednej z bramek by pan nie oddał?

- Powiem szczerze, że chętnie. „Szuka” jej od początku sezonu i nie potrafi znaleźć, choć gra dobrą piłkę. Szuka gry, lubi się cofnąć i rozegrać. Fajnie, że mam obok siebie takiego gracza, bo mój styl jest inny. Lubię grać w linii z obrońcami, na granicy spalonego, lepiej czuję się pod bramką rywala. Tomek jednak też trafi. To kwestia czasu.

» Dziś dziennikarze chwalą, jutro może być odwrotnie.

- Już tak było, bo oberwało mi się za wymuszenie karnego w meczu z Ruchem. Powiedziałem sobie wtedy, że teraz czas na pokazanie, że potrafię też strzelać. I się udało. Stąpam jednak po ziemi i wiem, że następny mecz może okazać się klapą. W piłce tak jest. Będzie zresztą trudniej. Rywale silniejsi i pewnie zwrócą już na mnie uwagę. Jestem jednak ambitny i patrzę bardziej na siedem goli Brożka, niż cztery tych piłkarzy, którzy w klasyfikacji strzelców są za mną.

» Ernest Pohl strzelił w swojej karierze jedenaście hat tricków dla Górnika. To jest wyzwanie!

- Powoli, powoli... Kiedyś trzy gole strzelił Andrzej Niedzielan i na razie na tym porównaniu bym poprzestał. Myślę, że start do piłki i smykałkę do strzelania goli mam podobną.

» Czekał pan w lidze od stycznia na taki mecz. To długo?

- Ciężko powiedzieć. Wiosną Górnik grało o inne cele, każdy nasz gol był sukcesem, nie byliśmy tak silni. Raz grałem, raz nie. Teraz nasza siła w ofensywie jest dużo większa. Lepiej też radzę sobie, kiedy wiem, że trener na mnie stawia. Teraz tak jest.

» Dwa derbowe zwycięstwa Górnik osiągnął w dużej mierze 20-latkowi. To już coś.

- W meczu z Ruchem mój udział przy golu był skromny. Do siatki trafił Tomek Hajto. Jestem chłopakiem stąd, dla mnie derby do coś więcej niż mecz z wieloma innymi rywalami. Dlatego radość z tego co się dzieje jest naprawdę spora. Zresztą jak widzę te pełne trybuny i reakcje kibiców, to aż żal byłoby nie wygrywać.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online