Forum
 

Wojna o Jarkę

Dawid Jarka jeszcze kilka tygodni temu był na pierwszych stronach gazet z powodu kapitalnej skuteczności. Dziś? Celownik napastnika Górnika się zaciął, jednak o Jarce nadal jest głośno. Diametralnie różne zdanie na temat kontraktu podpisanego przez piłkarza z klubem mają prezes klubu Ryszard Szuster i menedżer zawodnika, Jarosław Kołakowski. 

Kwestia odstępnego
Poprzednia umowa piłkarza z klubem wygasała z końcem czerwca tego roku. Jarka miał za sobą pierwszy rok gry na Roosevelta. Przyzwoity, jednak nic nie zapowiadało wówczas takiej eksplozji jego snajperskiego talentu. Strony siadły do rozmów, by przygotować nową umowę. - Kontraktowaliśmy się z Górnikiem droga mailową. Były rozbieżności, ale ostatecznie doszliśmy do porozumienia. Co do długości trwania kontraktu i jego wysokości. Punkt sporny dotyczył przede wszystkim wpisania w umowę kwoty odstępnego. To też było jednak ustalone. Miała to być ostatecznie kwota 200 tysięcy euro, rosnąca o 10 tysięcy z każdym rokiem gry Dawida w Zabrzu - twierdzi Kołakowski. - Chłopak był wolny z dniem 1 lipca. Gdybyśmy nie chcieli, by grał w Górniku, mógłby odejść z dnia na dzień.
- Dawid Jarka kontrakt z Górnikiem podpisał z własnej, nieprzymuszonej woli. Wszystko inne w tej sprawie to po prostu nadinterpretacja ze strony menedżera zawodnika - odpowiada Ryszard Szuster, jeszcze rok temu też będący piłkarskim menedżerem. Dziś zarządza klubem z Roosevelta. Strony są zgodne w jednej kwestii. Jarka kontrakt podpisał praktycznie w ostatnim możliwym terminie, czyli 30 czerwca, kiedy Górnik wyjeżdżał na letnie zgrupowanie.

Co podpisał Jarka
Co podpisał? Kołakowski uważa, że pod jednym kontraktem były piłkarz Gwarka Zabrze złożył podpis, a inny dostał potem do ręki. Jego zdaniem na tym pierwszym była wpisana kwota odstępnego, a na drugim już nie. - My chcieliśmy w pierwszej wpisać kwotę 100 tysięcy euro, Górnik między 200 a 230 tysięcy euro i na tym stanęło. Negocjowaliśmy to drogą mailową. 30 czerwca, kiedy zabrzanie mieli już wsiadać do autokaru, zaszantażowano Dawida, mówiąc mu krótko „podpisujesz czy nie”. On pytał o sumę odstępnego. Była, podniesiona przez klub nawet do 250 tysięcy euro i taki dokument dostał do podpisania! Zgodziliśmy się jednak na taki zapis, żeby nie robić zbędnego zamieszania. Trener Wieczorek na Dawida liczył. Uważaliśmy wtedy, że Górnik to był bardzo dobry klub dla rozwoju jego piłkarskiej kariery. Czy dziś jest podobnie? Nie wiem. Dawid podpisał.
I pewnie nie byłoby problemu, gdyby nie ciąg dalszy wydarzeń, który zdaniem Kołakowskiego wyglądał tak. - Wszystko działo się szybko, przed obozem, podpisał kilka kopii umowy. W tej, którą dostał potem do ręki, kwoty odstępnego wpisanej już nie było. Zobaczyłem ją kilka tygodni później. To są bułgarskie numery z lat 60-tych.
- Prowadziłem z Dawidem rozmowy i zapewniam, nie było dwóch kontraktów i nie było wpisanej żadnej kwoty odstępnego. Pan Kołakowski nie będzie nam „rozwalał” drużyny. Dziś nic więcej nie powiem, póki nie skontaktuję się z adwokatem - to deklaracja dyrektora sportowego Górnika, Krzysztofa Hetmańskiego. - Też mam maile i zapis korespondencji z menedżerem zawodnika.

Chcą unieważnienia kontraktu
Co na to Ryszard Szuster? - Uważam, że to nie jest gra fair menedżera zawodnika. Jeżeli Jarosław Kołakowski jest tak pewien swoich racji, niech pokaże stosowny dokument. Jarka po podpisaniu umowy - rzeczywiście miało to miejsce w dniu wyjazdu drużyny na zgrupowanie - otrzymał do ręki jej oryginał. Dokładnie w takim kształcie, w jakim go podpisał. Oświadczam, że nigdy nie było w nim umieszczonej jakiejkolwiek kwoty odstępnego. Przypominam zresztą, że oryginały kontraktów zdeponowane są w PZPN. W każdej chwili łatwo więc sprawdzić stosowne zapisy.
Nieporozumienia pojawiły się, kiedy Jarka regularnie zaczął trafiać w lidze. W mediach jeden z dziennikarzy stwierdził, że zawodnik ma w kontrakcie kwotę odstępnego. Ryszard Szuster dementował. - Kwoty odstępnego nie ma.
Sprawa jest w tej chwili w Wydziale Gier. Czego domaga się Kołakowski? - Unieważnienia kontraktu, ponieważ został zawarty podstępnie, a na takie praktyki nie może być zgody. Dawid będzie świadkiem tego co się wydarzyło, mamy też odpowiednie dokumenty. Takie praktyki nie przystoją klubowi, któremu patronuje firma o takiej renomie jaką ma Allianz - kończy Kołakowski.
Dawid Jarka, który w tej sprawie pewnie miałby najwięcej do powiedzenia, wczoraj nie odbierał telefonów. Sprawa na pewno znajdzie swój dalszy ciąg, strony czekają na termin spotkania wyznaczony przez Wydział Gier. Tymczasem Górnik - jeżeli się zdecyduje - wkrótce powinien zacząć rozmowy w sprawie nowego kontraktu z Borisem Peskovicem, którego menedżerem jest... Jarosław Kołakowski.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online