Lech: Może Janas się domyśli

Bramkarz Górnika był jedynym piłkarzem, który rozegrał wszystkie 13 jesiennych spotkań w pełnym wymiarze. Jego pozycja - po odejściu najpierw Andrzeja Bledzewskiego, a potem Michała Wróbla - jest w zespole niepodważalna. Impulsywny, żyje na przedpolu, co nieraz kibiców przyprawia o palpitacje serca. Ale to jego świetne interwencje uchroniły Górnik przed stratą kilku bramek i znacznie ułatwiły zdobycie paru cennych punktów. 35-letni zawodnik twierdzi, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. 
W rankingu Trybuny Śląskiej został pan nie tylko najlepszym piłkarzem Górnika, ale w ogóle wśród wszystkich śląskich drużyn w rundzie jesiennej.

Piotr Lech: - To miłe, że moja gra została zauważona. Często cały splendor za dobre wyniki spada na piłkarzy z pola, bramkarzom zaś wypomina się każdy błąd.

Czy 20 punktów i siódme miejsce to optymalna zdobycz Górnika jesienią?

- Z perspektywy czasu już wiemy, że szkoda remisów z Legią i Widzewem, czy porażki z Amicą po chyba najlepszym meczu w naszym wykonaniu. Z drugiej strony wywieźliśmy przecież punkt z Grodziska, nikt się też nie spodziewał trzech ostatnich zwycięstw. Bilans strat i zysków chyba więc zbliżony jest zeru.

Pan jest jednym z nielicznych piłkarzy, którzy grali w poprzednim sezonie. Jak się układała współpraca z nowymi i większości młodymi kolegami w obronie?

- Myślę, że docieramy się coraz bardziej, choć oczywiście są mankamenty. Ale drużyna to nie mechanizm, w którym wszystko funkcjonuje jak szwajcarski zegarek.

Pana pozycja w Górniku była jesienią niezagrożona. Dobrze się pan czuje w takiej roli?

Mam już tyle lat, że niczego nowego raczej się nie nauczę. Mogę tylko poprawiać. Ale zawsze powtarzam, że nigdy nie bałem się konkurencji. Gdyby na moją pozycję było siedmiu piłkarzy to walczyłbym o miejsce w drużynie.

Bronił pan równo przez całą rundę bez większych wpadek. Który swój występ ocenia pan najwyżej.

Wciąż czekam na ten najlepszy. Może jednak Paweł Janas czegoś się domyśli... Za kadencji Janusza Wójcika poleciałem z kadrą do Tajlandii, ale dzień przed meczem z Brazylią doznałem kontuzji i obszedłem się smakiem.

źródło: Trybuna Śląska
nadesłał: Blachol



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]