W Zabrzu alarm ostrzegawczy

W Zabrzu liżą rany po niedzielnej porażce i czekają na sobotni mecz z Jagiellonią Białystok, choć po drodze przyjdzie jeszcze drużynie zagrać z Cracovią rewanżowe spotkanie Pucharu Ekstraklasy.
Jeszcze kilka tygodni temu nikt nie przypuszczał, że stawka meczu z „Jagą” może być tak duża. Ósme miejsce, które było dla Górnika celem minimum na ten sezon i wydawało się do zdobycie bez najmniejszego problemu, zaczyna być coraz bardziej zagrożone. Czy w sobotę trener Ryszard Wieczorek będzie grał o swoją „głowę”? – Nikt od nas takiej deklaracji nie wyciągnie, w takich kategoriach nie rozmawiamy – twierdzi Krzysztof Hetmański, dyrektor sportowy Górnika. - Widzimy natomiast, że coś jest nie tak. Zespół przegrywa kolejny mecz, a gra też jest daleka od oczekiwań. Rozmawiamy z trenerem, rozmawiamy z piłkarzami i wierzę, że wszystkie strony wyciągną z tego co się dzieje wnioski. Nie chodzi o znalezienie winnego, chodzi o znalezienie przyczyny takich wyników.

Tymczasem te ostatnie optymistyczne nie są. Nikt nie oczekiwał piłkarskiego cudu, tym bardziej, że zimą Górnik nie dokonał żadnych znaczących transferów. Można jednak było oczekiwać, że zespół małymi kroczkami będzie szedł do przodu. Nic z tego. Górnik gra dziś o klasę gorzej niż nawet w połowie rundy jesiennej, choć wtedy przemeblowany zespół trenował ze sobą ledwie kilka tygodni. – Nie widziałem w grze Górnika pomysłu na grę. Boki, które miałby być jego największym atutem, w tym roku jeszcze nie zafunkcjonowały. Proste błędy popełnia defensywa Górnika. Jest Jurek Brzęczek, a potem długo nic – oceniał mecz z Ruchem obecny z Chorzowie Grzegorz Mielcarski.

Faktycznie, Brzęczek to w Górniku inna jakość. Jedyny piłkarz, który dostosował się do poziomu poprzeczki, zawieszonej przez Ruch. Tylko, że Brzęczek ma 37 lat i w ubiegłym tygodniu praktycznie nie trenował z powodu choroby! – Górnik był wolniejszy od Lecha i był wolniejszy od Ruchu – dodaje Mielcarski.

Największym personalnym problemem Górnika była jesienią obsada prawej obrony. Obwinianie za przegraną z Ruchem Patrika Pavlendy byłoby zbyt proste, ale nie ulega wątpliwości, że Słowak był zdecydowanie najsłabszym ogniwem zespołu. – To prawda, ale nie róbmy z niego kozła ofiarnego. Z Lechem grał dobrze, nieźle wypadł przeciwko Cracovii. Zgadzam się jednak, że ten mecz kompletnie mu nie wyszedł. Pytanie też, kto mu na boisku pomagał? – zastanawia się Hetmański, dodając, że Marko Bajić zagrał w nowych butach i kończył mecz z obdartymi palcami, Mariusz Pawelec doznał w trakcie gry kontuzji, a Konrad Gołoś grał z gorączką. – Nikt się nie przyznawał, każdy chciał zagrać, dlatego nikomu nie odmawiamy ambicji. Tym bardziej trzeba siąść i się zastanowić. Najprościej wskazać na jedną osobę, ale tego na pewno nie zrobimy – kończy dyrektor sportowy zabrzan.

Górnik ubiegły rok zakończył dwoma przegranymi, z Legią i Wisłą. W tym roku przegrał już trzy mecze z rzędu (dwa w lidze i jeden w PE). Daje to pięć kolejnych przegranych. W lidze zabrzanie wygrali ostatni raz 3 listopada 2-0 z GKS Bełchatów.

Obecna sytuacja nie jest jeszcze podbramkowa, ale wszyscy muszą przyznać, że powoli zaczyna świecić się czerwona lampka. Im prędzej zainteresowani znajdą przyczynę ostatnich niepowodzeń, tym większa jest szansa, że Górnik szybciej wróci na właściwe tory. To, że z nich zjechał nie podlega już żadnej wątpliwości.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online