Pesković: Każdy chce być Beckenbauerem

Jesienią 2004 roku, kiedy Boris Pesković grał jeszcze w Widzewie Łódź, zdarzyło mu się zagrać pięć kolejnych spotkań bez straconej bramki. Dziś w Górniku ma już na koncie cztery takie występy. Ostatnim piłkarzem, który pokonał Słowaka, był Przemysław Kulig z Cracovii.  Potem były mecze z Polonią, Odrą, Groclinem, w końcu z Zagłębiem Sosnowiec. Słowak grał w nich na „zero”.

Pobije pan wynik sprzed kilku lat?
- Chyba jest taka szansa. Gramy w końcu dwa najbliższe mecze na własnym boisku. ŁKS prezentuje się wiosną dużo lepiej niż jesienią, świetnie wykonuje stałe fragmenty gry, ale to Górnik będzie w tym meczu faworytem. Jak nie puszczę gola w niedzielę. porozmawiamy o następnym. W każdym razie może się udać.

- Malkontent powie, że nie graliście z Wisłą czy Legią, więc nieco łatwiej było grać bez żadnych strat.
- Nie widziałem ostatnio, żeby Legia strzelała mnóstwo goli. Trafia za to niemal w każdym meczu Groclin. Nam krzywdy nie zrobił. Odra trafiła dwa razy w Chorzowie, z nami mieli może jedną sytuację. Nie mówię, że rywale byli bardzo trudni, ale przede wszystkim to kwestia naszej dobrej organizacji.

- Z którą w Sosnowcu momentami było... średnio.
- Nie z organizacją, ale z koncentracją. To racja, ale... wie pan jak to jest. Prowadziliśmy 2-0, nie mogła nam się stać wielka krzywda, łatwo o rozkojarzenie. Każdy chce być w takich momentach Beckenbauerem. Dobrze, że nie zrobili nam krzywdy, ale lekcja jest. Silniejszy rywal pewnie wykorzystałby takie prezenty.

- Ktoś spojrzy w statystyki i powie, że Peskovic jest w świetnej formie.
- Peskovic broni cały czas podobnie. Chyba solidnie, ale nie chcę sam siebie oceniać. To naprawdę kwestia organizacji naszej gry i nie myślę tylko o bramkarzu i obrońcach. Dla mnie kluczem do poprawy gry Górnika w obronie jest Michał Pazdan, który gra jako defensywny pomocnik. Ma mnóstwo odbiorów, świetnie czyta grę, rozbija ataki rywali. Zagęściliśmy środek, obrona zaczyna się już od Dawida Jarki i są tego efekty. Ja jestem na końcu tego łańcuszka.

- Takie mecze pomogą podpisać nowy kontrakt z Górnikiem? Obecny kończy się za kilka tygodni.
- W tym tygodniu będę jeszcze raz rozmawiał z dyrektorem Hetmańskim. Były już pierwsze negocjacje, usłyszałem propozycję nowej umowy, ale miałem też swoje uwagi. Trochę czasu jeszcze jest, wcale nie musimy czegokolwiek podpisywać jeszcze w kwietniu. Powiem tak: dzień po ostatnim meczu w lidze chciałbym wiedzieć, gdzie będę grał jesienią.

- Podpisałby pan roczny kontrakt?
- Chciałbym, żeby umowa była dłuższa. W dwa lata zmieniłem trzy kluby. Chciałbym trochę więcej stabilizacji, a w Zabrzu jest klimat, by zostać dłużej. Tutaj tworzy się naprawdę coś trwałego i solidnego.

- Pana rodak Pavlenda gra już piłkę na miarę swoich umiejętności?
- Jest tego coraz bliżej. Początki miał trudne. Sam mówił, że nie spodziewał się takiego tempa i tak twardej gry w polskiej lidze. Jeszcze brakuje mu ostatniego podania, a to naprawdę robi świetnie. Ważne, że coraz lepiej rozumie się z parą środkowych obrońców.

- Nie puszcza goli Boris, nie puszcza goli Michal. Tata jest chyba zadowolony?
- Byłem w sobotę z tatą na meczu w Bytomiu. Mocno zmarzliśmy. Michal broni dobrze. Myślę, że wszyscy już zapomnieli o bramce, którą strzelił mu Tomek Hajto. Potem kilka razy oglądałem tę sytuację. Nie stał zbyt daleko od bramki. Praktycznie każdy bramkarz zachowuje się w takich sytuacjach podobnie. To kwestia strzelca, a Tomkowi wyszedł strzał roku.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online