Czekając na szansę

Rzadko się zdarza, aby ktoś miał na imię Madrin. Rodzice piłkarza Górnika Zabrze Piegzika tak postanowili ochrzcić swojego pierworodnego syna. Ksiądz proboszcz w parafii Żarki koło Oświęcimia, nie bardzo chciał na to przystać, ale w końcu się zgodził. Do dzisiaj jednak spotykając się z Madrinem, zwraca się do niego Rafał, bo tak ma na drugie imię. Jak widać już od początku życia 25-letni dziś Madrin nie narzekał na brak atrakcji. 
Po lekturze gazety
Grać w piłkę nożną zaczął w Żarkach w tamtejszym LZS-ie. Nie mając skończonych piętnastu lat został zgłoszony do A-klasowych rozgrywek. Marzył jednak o czymś innym. Kiedyś przeczytał w gazecie, że w kwietniu Szkolny Klub Sportowy Gwarek w Zabrzu organizuje sprawdzian dla ośmioklasistów. Wiele się nie zastanawiał. Spakował sprzęt do torby i pojechał do Zabrza.

- Zjadała mnie trema. Wziął mnie w obroty trener Janusz Kowalski. Wypadłem dobrze. Szczęśliwy wróciłem do domu. Skończyłem podstawówkę, odebrałem świadectwo i po wakacjach zameldowałem się w Zabrzu - wspomina Piegzik. Jak każdy chłopak, który trafił do Gwarka zaczął chodzić do Zespołu Szkół Zawodowych nr 1, a konkretnie do Technikum Gazowniczego i zamieszkał w internacie przy ulicy Opolskiej. Trenował i grał w drużynie razem z Kamilem Kosowskim.

Stajnia Zasady
Po skończeniu wieku juniora zawodniczą kartę Madrina i kilku chłopaków z Gwarka wykupił przedsiębiorca z Brzezin Śląskich Stanisław Zasada. Chciał zapewne zrobić na nich niezły interes, ale nie bardzo mu to wyszło. Piegzik pół roku grał w piątoligowej drużynie Orzeł Brzeziny, a potem na kolejne pół roku przeniósł się do trzecioligowej Olimpii Piekary Śląskie. Następnie znowu kilka meczów rozegrał u Zasady i wtedy pojawiła się propozycja występów w kraju naszego zachodniego sąsiada. Na początku pojechał do Lipska. Tamtejsza drużyna VfB spadła z drugiej do trzeciej ligi. Trzydniowe testy wypadły dla niego pomyślnie. Potem jednak szło mu już gorzej.

Niemieckie podróże
- Pierwszy raz wyjechałem na Zachód. Nie znałem języka. Ciężko było mi się zaaklimatyzować - wspomina Piegzik. Nie było rady. Wrócił do Polski, a konkretnie do drugoligowej wówczas Polonii Bytom, gdzie prezesem był Zasada, a trenerem Paweł Kowalski. Zaczęły się jednak kolejne dla niego schody. Trzy miesiące czekał na przysłanie certyfikatu. Kiedy upragniona przesyłka nie pojawiła się, pojechał znowu do Niemiec. Tym razem zakotwiczył w trzecioligowej drużynie Borussia Fulda.

Szło mu tam nawet nieźle, ale zespół spadł do czwartej ligi i Madrin znowu zaczął szukać nowej drużyny. Otrzymał propozycję gry w Carl Zeiss Jena. To było dla niego nowe wyzwanie. Znowu jednak przeżył rozczarowanie. Nastąpiła reorganizcja. Drużyna wylądowała w trzeciej lidze. Długo czekał na grę w podstawowym składzie od pierwszej minuty. Nastąpiło to w wyjazdowym meczu z amatorami Bayernu w Monachium. W zespole z Bawarii występowało kilku znanych zawodników. Przebywał na boisku 90 minut. Potem i jemu i drużynie szło kiepsko. Dograł do końca rundy i przeniósł się do Berlina do tamtejszego czwartoligowego Dynama. Występy w nim zakończył udziałem w barażach przeciwko Dynamo Magdeburg, w którym grał były bramkarz GKS Katowice Mirosław Dreszer. Drużyna z Berlina nie otrzymała licencji i Madrin już na dobre powrócił do Polski.

Najpierw był Groclin
Jego menedżer znalazł mu miejsce w Groclinie Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. Ten zespół nie był jeszcze tak sławny jak dzisiaj, ale była to dla niego szansa zaistnienia w ekstraklasie. Trenerem był tam wówczas Edward Lorens. Madrin pojechał na letni obóz, wypadł na nim dobrze i został w drużynie. Podpisał kontrakt do końca jesiennej rundy. Miał jednak pecha. Prezes Groclinu Zbigniew Drzymała rozstał się z Lorensem i zatrudnił Bogusława Kaczmarka. U słynnego "Boba" Piegzik nie znalazł uznania. Rzadko występował i wiedział, że będzie musiał szukać nowego klubu.

W styczniu 2002 roku znalazł się w Górniku Zabrze. Wrócił do miasta, gdzie na dobre zaczynał piłkarską karierę. - Zawsze chciałem grać w Górniku i moje marzenie się spełniło - mówi Piegzik. Od razu zyskał sobie sympatię kibiców. Kiedy przebywał na boisku dawał z siebie wszystko. Chciał jak najlepiej się zaprezentować, aby wreszcie na dobre zadomowić się w ekstraklasie. Nie zawsze jednak znajdował uznanie u trenera Waldemara Fornalika. Zagrał na przykład w jednym meczu, a potem w czterech siedział na ławie. Tak w zasadzie jest do dzisiaj.

- Czuję się na siłach. Chciałbym stale grać. Kiedy wychodzę na boisko staram się jak najlepiej wypaść, dlatego być może zjadają mnie czasami nerwy - twierdzi Piegzik. Z Górnikiem podpisał kontrakt do czerwca 2005 roku. Znalazł się na rozdrożu. Niby jest w znanym klubie, ale częściej odpoczywa niż gra. Zamierza porozmawiać z prezesem Zbigniewem Koźmińskim na temat swojej przyszłości. Z prasy dowiedział się, że Górnik chce go przekazać do innej drużyny. W klubie powiedziano mu, że jest to plotka. On jednak nie chciałby dalej siedzieć na ławie.

- Mam 25 lat, a to najlepszy wiek do zaprezentowania swoich możliwości. Wolałbym występować nawet w drugiej lidze, byle tylko móc występować na boisku - przekonuje Piegzik.

Teraz nauka
Ciągłe podróże najpierw po Niemczech, a potem po Polsce spowodowały, że nie zdążył zdać matury. Teraz zamierza to uczynić, a potem pomyśleć o studiach, bo jak twierdzi, nie można żyć tylko piłką nożną. Jego narzeczona Elżbieta pochodzi z Olkusza. Razem są od dwóch lat. Madrin codziennie dojeżdża z Żarek na treningi do Zabrza. Lubi przeczytać dobrą książkę lub pójść z Elą do kina. Wciąż czeka na swoje piłkarskie spełnienie się. Jest cierpliwy. Wierzy, że jeszcze wiele w futbolu osiągnie. Aby tak się stało, ktoś musi dać mu chociaż jedną szansę.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]