Forum
 

Bałtyckie pożegnania?

Tadas PapeczkysSolidni, pracowici i stosunkowo niedrodzy – tak oceniano trzech piłkarzy z krajów bałtyckich, którzy latem ubiegłego roku trafili do Górnika. Sięgnięto wtedy po Mariusa Kiżysa, który poprzedni sezon spędził w ŁKS Łódź, Marisa Smirnovsa i Tadasa Papeczkysa. Smirnovs zresztą wcześniej też grał w Polsce. Cały rok 2005 spędził w Amice Wronki, gdzie zagrał w sumie w ośmiu meczach.

Litewski zawód
Nikt nie mówił, że piłkarze z Litwy i Łotwy będą siłą napędową Górnika w kończącym się sezonie, ale spodziewano się, że efekty ich gry będą lepsze. Jesienią jeszcze grali. Czasami w komplecie przebywali na boisku. Wiosną? Sporadycznie i bez sukcesów.
Kiżys miał zająć miejsce w środku pola i od razu zrobił się problem. W środku niepodważalna była pozycja Jerzego Brzęczka, a na prawej stronie, gdzie ewentualnie Ryszard Wieczorek mógł wystawiać Litwina, grał wypożyczony z Wisły Konrad Gołoś. – W Łodzi Marius grał na nieco innej pozycji. Mieliśmy słabszy skład niż dziś Górnik, dlatego pełnił na boisku bardziej odpowiedzialną rolę. W Zabrzu, przy większej konkurencji nie potrafił zagrać tego co faktycznie potrafi – twierdzi Marek Chojnacki, trenujący Kiżysa w ŁKS. Tomasz Hajto, który też grał w Łodzi z Litwinem mówi krótko: - Nie wiem dlaczego tego nie pokazał, ale na pewno potrafi więcej. To bardziej kwestia głowy i zrozumienia czego się od niego wymaga niż czysto piłkarskich umiejętności – dodaje Hajto.
Faktem jest, że Kiżys nie potrafił sobie wywalczyć miejsca w pierwszym składzie Górnika. Dziś leczy kontuzje i nie bardzo będzie miał okazję, by jeszcze przekonać do siebie trenera Wieczorka. – Sprowadziliśmy go jako gracza wszechstronnego, który mógł grać nawet na kilku pozycjach. Oczekiwania było większe – twierdzi Wieczorek. Jakby kłopotów było mało, Kiżys nie chce zdecydować się na konieczną operację łąkotki, przez co praktycznie nie gra.

Przegrali rywalizację
Papeczkys miał być pomysłem na lewą stronę obrony. Początek nie wypadł źle. Litwin wywalczył sobie miejsce w składzie, zagrał kilka przyzwoitych spotkań, a trener Wieczorek wymaga od bocznych obrońców częstego włączania się do akcji ofensywnych. Im dłużej trwał sezon tym było gorzej. Zimą do Zabrza sprowadzono Mariusza Magierę i dziś Wieczorek mówi krótko: - Mariusz wygrał tę rywalizację.
Trzymanie 30-letniego Litwina w roli zmiennika pewnie mija się z celem i pomysłem Górnika na budowę drużyny, która sukcesy ma odnosić za 2-3 lata. – Ci piłkarze najciekawiej prezentowali się w okresach przygotowawczych – mówi dyrektor sportowy Górnika, Krzysztof Hetmański.
Smirnovs to nieco inny problem. Jesienią Łotysz tworzył niemal nierozłączny duet środkowych obrońców z Tomaszem Hajto. Do ostatniego meczu w roku, kiedy po faulu Chinyamy doznał zerwania więzadeł krzyżowych. Piłkarz nie został wiosną nawet zgłoszony do rozgrywek i cały czas przechodzi rehabilitację. Wczoraj był na konsultacjach w Warszawie, ćwiczy indywidualnie pod okiem klubowego fizjoterapeuty, Kamila Zieleźnika i teoretycznie jesienią powinien być do gry. Rodzi się tylko pytanie, czy Górnik będzie zainteresowany jego pozostaniem w Zabrzu, skoro Smirnovs ma 32 lata, a w kolejce do gry na środku obrony czekają młodzi, czyli Adam Danch i Mariusz Pawelec. To oni są sportową i finansową przyszłością klubu. Trójka piłkarzy z krajów bałtyckich w okresie przejściowym była Górnikowi może i potrzebna. Czy podobnie będzie w kolejnym sezonie. Mało prawdopodobne.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online