Forum
 

Pitry: nie jestem stójkowym

W TSV Monachium potrzebowali „łowcy goli”, napastnika poruszającego się w okolicach pola karnego, a ja na boisku spełniam inną rolę - twierdzi nowy napastnik Górnika Zabrze.
Transfer Przemysława Pitrego, ostatnio napastnika Lecha Poznań, do Górnika Zabrze nie był dziełem przypadku. Ryszard Wieczorek, trener zabrzan, właśnie jego wskazał jako kandydata do gry w ataku, zaś rolą dyrektora sportowego Krzysztofa Hetmańskiego było prowadzenie negocjacji, zaś w końcowej fazie do akcji wkraczał prezes zabrzańskiego klubu - Ryszard Szuster. Rozmowy trwały - wedle zapewnień tego ostatniego - sześć tygodni, zaś wczoraj zostały sfinalizowane podpisaniem umowy między zainteresowanymi stronami. Pitry, po 2,5-letniej tułaczce po Wielkopolsce, powraca na śląską ziemię ku uciesze wielu kibiców.
- Nie wiem, czy ten mój pobyt w Wielkopolsce był tułaczką – zastanawia się Przemysław Pitry. - Mam za sobą kolejne doświadczenie piłkarskie i życiowe. Teraz zamknąłem rozdział „Lech” i otwieram nowy. Mam nadzieję, że udany.
Napastnik z dużym potencjałem miał prawo czuć się niespełniony w Lechu Poznań, bo częściej rozpoczynał mecz od siedzenia na ławce rezerwowych. Wiosną w siedmiu ostatnich meczach zdobył pięć goli. Okrzyknięto go superdżokerem naszej ekstraklasy.
- Miałem wiele wzlotów w poznańskim Lech, ale i też kilka momentów zwątpienia - dodaje piłkarz rodem z Pszczyny. - Na pewno nie boję się rywalizacji, a na treningach robiłem wszystko, by przekonać do siebie trenera Franciszka Smudę. Widocznie w jego ocenie byłem słabszy, stąd też siedziałem na ławie. Ale nie da się ukryć, że rywalizacja w zespole była bardzo duża. Prasa dość często sugerowała, że napastnik nie jest ulubieńcem trenera Smudy i nawet przebąkiwano o konflikcie.
- To bzdura - śmieje się piłkarz. - Gdyby tak było, to pewnie w ogóle nie wchodziłbym na boisko i nie strzelał goli. Nikt mnie też nie naciągnie, by oceniać trenera. Zawodnik jest po to, by wykonywać założenia nakreślone przez szkoleniowca.
Po zakończeniu sezonu Pitry za sprawą swojego menedżera Bartłomieja Bolka wyjechał na testy do TSV Monachium.
- Nikt nie mówił, że jadę po kontrakt, lecz na testy - mocno podkreśla Pitry. - Trenerzy z Monachium mają określoną koncepcję budowy drużyny, w związku z czym oglądali w akcji kilku zawodników. W Monachium potrzebowali „łowcę goli”, napastnika poruszającego się w okolicach pola karnego. Owszem, strzeliłem trzy bramki, zapisałem asystę, ale do wyobrażeń tamtejszych szkoleniowców nie pasowałem. Staram się raczej „szukać” gry, często się cofam do linii środkowej. Oni potrzebowali „stójkowego”, a ja do takich nie należę.
Umowa Pitrego z Lechem miała wygasnąć dopiero za dwa lata, nie musiał się więc nigdzie przenosić. Ale też należy do ludzi ambitnych, takich, co to chcą zaznaczyć swoją obecność, a przede wszystkim grać. A ponadto…
- Z przenosin jestem bardzo zadowolony, bo z Pszczyny na boisko przy ulicy Roosevelta jest zaledwie 40 minut jazdy samochodem - uśmiecha się po raz wtóry piłkarz. - Cieszę się, że będę mógł grać w Górniku i pracować pod kierunkiem trenera Ryszarda Wieczorka. Dostałem od niego plan ćwiczeń, jakie mam zaliczyć podczas urlopu i na pewno je wykonam.
Pitry z Tomaszem Zahorskim mogą stworzyć duet napastników, który stanie się postrachem ligowych bramkarzy.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online