Bonin trafi w końcu do Górnika?

Grzegorz Bonin będzie piłkarzem zabrzańskiego Górnika, jeśli tylko działacze z Roosevelta wyrażą takie życzenie. Zawodnik sprzedawany jest do śląskiego klubu przynajmniej od trzech miesięcy. Brak szczęśliwego finału tej „medialnej” transakcji tłumaczono zaporową ceną dyktowaną przez kierownictwo Korony. Tymczasem okazuje się, że z prawdą ma to niewiele wspólnego...

Mówi się o milionie
- Kluby dogadały się co do warunków transferu - oznajmia pomocnik kieleckiego klubu. - Punkt sporny to wysokość mojego wynagrodzenia w nowym miejscu pracy. Oczywiście do prasy nie będę podawał żadnych kwot, ale rozbieżności są na tyle poważne, że sprawa stoi w miejscu. Jeszcze chwilę czasu mam, więc zaczekam na rozwój wypadków. Na dniach mój menedżer ma się spotkać z przedstawicielami Górnika i ostatecznie wyjaśnić sprawę. Ja tymczasem odbieram telefony z innymi propozycjami - nie tylko z klubów ekstraklasy, ale też z zagranicy.
Interesy Bonina reprezentuje mało znany w środowisku Krzysztof Jakubczak. Decydujące rozmowy przeprowadzić ma niebawem z dyrektorem sportowym zabrzańskiego klubu, Krzysztofem Hetmańskim. Piłka jest po stronie Górnika, bowiem po degradacji Korony z ekstraklasy cena za zawodnika spadła o minimum 30 proc. Jeszcze 10 dni temu trzeba było wyłożyć 1,5 miliona złotych. Teraz mówi się już o milionie.

Pytanie o stan konta
Niewykluczone, że zabrzanie jednak nie zdecydują się na zapłacenie takiej kwoty. Być może będzie to również zbyt dużo dla innych klubów ekstraklasy. W końcu Bonin wiosną nie był podstawowym graczem Korony, a o jego epizodzie w drużynie narodowej nie wszyscy już dzisiaj pamiętają. Czy w tej sytuacji może się zdarzyć, że w nowym sezonie będzie jednak reprezentował barwy kieleckiego spadkowicza?
- W żadnym wypadku - stawia sprawę jasno Bonin. - O zmianie pracodawcy mówiłem otwarcie jeszcze wtedy, kiedy o degradacji Korony nikt nie mówił. W obecnym układzie w ogóle nie ma o czym mówić...
Przypomnijmy, że już jesienią ubiegłego roku agent piłkarza przysłał do kieleckiego klubu pismo, informując, że jego klient ma inny pomysł na karierę i chce rozwiązać kontrakt na mocy tzw. prawa Webstera. Paweł Janas, ówczesny dyrektor sportowy Korony, nie dopuścił wtedy do nowatorskiej operacji. Ale dziś „Janosika” w Kielcach juz nie ma, a kontrakty Bonina i jego kolegów nie są już opłacane z kasy potężnego Kolportera SA. Jasne jest zatem, że w interesie obecnych władz klubu leży dopasowanie kadry do nowej kondycji finansowej.
Czy skorzysta na tym układzie zabrzański Górnik? Na przeszkodzie stoi tylko rozsądek i stam konta księgowego z Roosevelta...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online