Forum
 

W latynoskim rytmie

eo Markowski niebawem leci do Brazylii wziąć ślub. Za dwa miesiące powinien być... Polakiem. Razem z Willy Rivasem wkrótce zamieszkają w Katowicach.
Piłkarze z Ameryki Południowej na Roosevelta to nie nowość. Prawdziwy „zrzut” graczy z Brazylii trafił do Zabrza za kadencji rządów Marka Koźmińskiego. Idea była prosta, czyli ściągnąć „tanich”, młodych i mało wymagających piłkarzy, którzy mogą się rozwinąć, a więc ich wartość powinna rosnąć. Joao Paulo, Rambo, Felipe... Intencje nie były złe, do klubu trafili zawodnicy na miarę finansowej kondycji klubu. Na pewno nie byli to piłkarze znalezieni na plaży, jednak generalnie wielkiej kariery w Polsce nie zrobili. Dziś na Roosevelta jest dwóch graczy zza oceanu. Górnik wiąże z nimi nadzieje na wiele lat, jednak wciąż jest pewien problem. Nawet mimo przesunięcia rozgrywek ligowych nie ma gwarancji, że obaj wyjdą w pierwszym jesiennym meczu na boisko.

Polak od października
- Nie mamy na dziś odpowiednich papierów, które wciąż są za wielką wodą. Jest szansa, że Leo Markowski zdąży do meczu z Ruchem. Czekamy na dokumenty, może dolecą do nas pocztą lotniczą. Willy Rivas? Może się uda, ale gwarancji nie mam i nie dam - tak szanse gry obu piłkarzy w derbach Śląska ocenia Krzysztof Hetmański, dyrektor sportowy Górnika.
Tymczasem wspomniany Markowski już za dwa miesiące może mieć polskie obywatelstwo. - Leo złożył już odpowiednie dokumenty i z przyznaniem polskich „papierów” nie powinien mieć żadnych problemów. W końcu jego pradziadek był Polakiem i pochodził z Krakowa. Nieoficjalnie usłyszeliśmy, że w październiku możemy już spodziewać się, że będziemy mieli rodaka - twierdzi Krzysztof Hetmański, dyrektor sportowy Górnika. - Dla nas nie ma to większego znaczenia, ale kto wie, czy nie doczekamy się kolejnego reprezentanta Polski. Wszystko zależy od tego, co Markowski pokaże na boisku. My wierzymy, że to będzie jedno z odkryć ligi.

Po ile bilet?
Markowski podpisał kontrakt z klubem na trzy lata. W Zabrzu będzie grał jako ofensywny pomocnik, ewentualnie jeden z napastników. Co ważne, kiedy wróci do Polski z Brazylii nie będzie już łakomym kąskiem dla naszej płci pięknej. - Wiemy, że podczas krótkiego pobytu w Brazylii Leo chce wziąć ślub. Do nas wróci już z Brazylijką. Zapewne bardzo ładną - dodaje Hetmański, nie kryjący jednak, że klub ma pewien problem, kiedy puścić obu piłkarzy do swoich krajów. - Najlepiej by wylecieli razem na 4-5 dni. Muszą pozałatwiać swoje sprawy rodzinne. Po powrocie będzie na nich czekało mieszkanie. Chcą mieszkać w Katowicach. Podobnie jak Rivas. Tam jest zakwaterowany ich menedżer - zdradza Hetmański.
Górnik termin wylotu piłkarzy uzależnia od decyzji trenera Wieczorka, a także...cen biletów na przeloty za ocean. - Z dnia na dzień kwota może być niższa nawet o 10 tysięcy złotych. Względy sportowe? Jeżeli trener Wieczorek będzie chciał mieć Markowskiego na mecz z Ruchem, a my wcześniej dostaniemy dukumenty, wtedy Brazylijczyk wyleci po 10 sierpnia - twierdzą w Górniku. Z ostatecznymi decyzjami na razie czekamy.
Obaj piłkarze niebawem rozpoczną lekcje języka polskiego. Na razie klub dał im w prezencie słowniki i rozmówki polsko-hiszpańskie (Rivas) i polsko-portugalskie (Markowski). Leo twierdzi, że jego mama w języku dziadka mówi bardzo słabo, za to ciocia doskonale. - Jak wrócą, wówczas dostaną nauczyciela. Mają grać u nas długo, muszą poznać podstawy języka polskiego - kończy Hetmański.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online