Forum
 

Wieczorek: Żona jest zawsze

Rozmowa z Ryszardem Wieczorkiem, trenerem Górnika.
» Jak pan przyjął trzy trafienia Tomasza Zahorskiego?
- Jak mogłem przyjąć... Niezależnie od klasy rywala to jest coś. Meczu nie widziałem, nie wiem jak Tomek grał, ale mam go każdego dnia na treningu i wiem, że bardzo szybko odzyskuje swoją optymalną dyspozycję. W okresie przygotowawczym miał kilka sparingów po prostu słabych, ale to było do wytłumaczenia. Mistrzostwa Europy, dłuższa przerwa, pierwszy taki cykl przygotowawczy w karierze. Byłem tego świadomy.

» W ostatniej grze wpuścił go pan dopiero po przerwie.
- Tak, była to świadoma decyzja. I Tomek pokazał ogromne zacięcie oraz chęć gry. Dlatego nie dziwią mnie te trzy gole strzelone we Wronkach.

» Teraz trzeba mu znaleźć miejsce na boisku.
- Myślę, że znajdę. Tomka można wykorzystać na kilka sposobów. Dla mnie to nie jest tylko egzekutor stojący w polu karnym. Nie wiem czy zagramy 4-5-1, czy 4-4-2, ale „Zahor” w tym układzie pewnie się znajdzie. Co mogę powiedzieć? Chciałem, by w Górniku była konkurencja, rywalizacja na każdej pozycji. Teraz tak jest i nie ma piłkarza, który ma monopol na grę.

» Zahorski i Danch grali po 90 minut, a Pazdan tylko połówkę. Dla pana do dobra wiadomość?
- Nie będzie miała wpływu na naszą grę z Ruchem. Adam to typ wytrzymałościowca, 90 minut nie zrobi mu krzywdy. Zahorski też potrzebuje gry. Dobrze, że Michał Pazdan grał 45 minut. Szczególnie po jego problemach z plecami. Jest dobrze, nie mam prawa narzekać.

» Rogów, Syrynia, Lubomia... Mieszkają tam kibice Ruchu czy Górnika?
- Zdecydowanie Górnika. Na naszych meczach jest nawet flaga z Syrynii, co powoduje, że moje serce bije nieco mocniej. Zresztą na niedzielny mecz wybiera się niemal cała moja rodzina, obowiązkowo żona, która jest na każdym meczu. To ważne, bo powoduje, że tworzymy pewną całość, która tym wszystkim żyje. Dlatego chcę, by na mecze chodziły rodziny naszych piłkarzy. Żony, narzeczone, dzieciaki... To tylko może wpłynąć na lepszą grę. Nigdy odwrotnie.

» Jeszcze wspomina pan marcowy mecz z Chorzowa?
- Nie. Mieliśmy jego analizę i to wszystko. Do niedzielnego spotkania przygotowywaliśmy się, oglądając mecze Ruchu z okresu letniego.

» Grają dobrą piłkę?
- Bardzo solidną. Na pewno też wzmocnili skład. Mogę zakładać, że nastawią się na kontrę i będą chcieli wykorzystać siłę swoich boków... Oni wiedzą jak my gramy i odwrotnie. Potem i tak o wszystkim decyduje boisko.

» W marcu - przynajmniej na papierze - mieliście lepszy skład. Wygrał Ruch, zresztą w pełni zasłużenie. Czymś was wtedy zaskoczyli?
- Wygrali zasłużenie, byli tego dnia lepsi. Na pewno nas nie zaskoczyli, to my graliśmy słaby mecz. Byli szybsi, wykorzystywali nasze proste błędy w ustawieniu i ogólną niemoc. Złożyło się na nią kilka przyczyn, ale to już historia.

» Co pan mógł wybaczyć zespołowi kilka miesięcy temu, a dziś już nie przejdzie?
- Przede wszystkim dyscyplinę taktyczną. Zmienialiśmy skład, pewnych rzeczy dopiero się uczyliśmy, było rzeczą oczywistą, że nie zawsze wyjdzie to idealnie. Dziś też takiej gwarancji nie mam, ale jakość powinna być znacznie wyższa. Mamy lepszych piłkarzy i trzeci okres przygotowawczy za sobą. To musi procentować.

» Na przykład wygrywaniem z zespołami teoretycznie lepszymi?
- Może nawet przede wszystkim. Nasz cel na ten sezon jest jasny. Górnik musi zrobić jakościowy krok do przodu.

» Jest tak, że Górnik grający najlepszą piłkę na jaką ten zespół stać nie powinien obawiać się Ruchu?
- Grałem wiele lat w piłkę i wiem, że boisko uczy pokory. Nigdy nie powiem, że na pewno wygramy, bo jesteśmy lepsi. Rywal też wychodzi na boisko mając swoje ambicje i spore umiejętności. Szczególnie w derbach, takich derbach... Pytanie jednak jest dobre, bo chcemy w tym sezonie grać swoją piłkę. Rywal może okazać się od nas lepszy, ale musimy schodzić z boiska w przekonaniu, że graliśmy to, co potrafimy. W poprzednim sezonie nie zawsze tak było.

» Dla pana zaczyna się sezon szczególny?
- Każdy jest ważny. W Odrze, gdzie zaczynałem pracę. W Kielcach, gdzie walczyliśmy o ligę, a potem powstawał bardzo ciekawy zespół... Rok temu w Zabrzu też rodziło się coś nowego. Dziś sytuacja jest o tyle inna, że są przesłanki, by liczyć na dobrą grę i dobry wynik. Trudny rok jest już za nami. Mamy coraz lepszych piłkarzy, widzę to ogromne ciśnienie, które jest w Zabrzu. Ci ludzie wierzą, że spełnimy ich marzenia, na które czekają od lat. Nie wiem czy już teraz, ale na pewno ich wymagania mają być prawo większe niż choćby rok temu.

» Będzie miał pan dylemat przy wyborze meczowej jedenastki?
- Dziś mam 2-3 znaki zapytania. I nie wynikają ze słabszej formy zawodników, ale ogromnej konkurencji i wyboru sposobu grania. Wiele razy mówiłem, że ważna będzie głowa, reakcja na stres i tych 23000 ludzi na trybunach. Jednego to niesie, a innego paraliżuje. Takich graczy też mam, dlatego w derbach muszą grać zawodnicy „charakterni”. Oni zrobią to, czego od nich wymagam.

» Pan ma w składzie finalistów mistrzostw Europy. To jest kapitał?
- Ogromny, nawet jeżeli taki Michał Pazdan nie zagrał nawet minuty. Otarł się o wielką piłkę, Tomek w niej zaistniał. Dla nich zmienia się punkt widzenia, wiem, że nie zadrży im noga w żadnym meczu ligowym. To jest nasz wielki kapitał.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2017 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online