Forum
 

Ulubieniec trenera

To był jeden z najbardziej spektakularnych transferów tego lata w polskiej piłce. Ryszard Wieczorek od początku okresu przygotowawczego nie krył, że chciałby mieć w składzie Grzegorza Bonina. Dostał go niemal za „pięć dwunasta”. Były już gracz Korony podpisał z Górnikiem kontrakt na trzy lata. 
- Dla mnie to strzał w „dziesiątkę” i chyba największy sukces na rynku transferowym obecnej ekipy rządzącej Górnikiem - uważa Grzegorz Mielcarski, który w niedzielę wybiera się na stadion Górnika. Na Roosevelta grał piętnaście lat temu, kiedy Bonin był ledwie obiecującym trampkarzem. - Niewiele z tego okresu pamiętam. Z czym kojarzę Górnika? Wiem, że w lidze wygrywaliśmy z nim regularnie, a ja grałem zwykle dobre mecze. Historia? Była wielka, ale szczegółów nie znam. Słyszałem o Lubańskim, Szołtysiku, Urbanie, ale na boisku ich nie widziałem. Z drugiej strony oglądam od pewnego czasu pełne trybuny w Zabrzu i wiem, że jest tutaj klimat do wielkiej piłki. Tego potrzebowałem - twierdzi Bonin.
W niedzielę powinien zająć miejsce na prawej stronie boiska. W poprzednim sezonie grał tam wypożyczony z Wisły Konrad Gołoś, a latem szalał Piotr Malinowski. Nie po to sprowadza się jednak piłkarza za milion złotych, by siedział na ławce. Bonin zaliczył trzy sparingi i nie ukrywa, że czas działa na jego korzyść. - Miałem nieudany sezon, najgorszy w mojej karierze. Jesienią złapałem kontuzję, długo się leczyłem, a wiosną wszystko zaczęło się sypać. Potem doszła do tego degradacja.... Chciałem odejść, byłem naprawdę zdeterminowany. Malinowski? Jestem pod wrażeniem jego szybkości. Przecież na „setkę” biega na poziomie lekkoatletów. Tych lepszych - z uśmiechem mówi pomocnik Górnika.
- Wykorzystanie takiego gracza dla zespołu to kapitał. Szybki, twardy, z silnym strzałem i bardzo wszechstronny. Rysiek Wieczorek go zna i wyciągnie z Grzegorza najlepsze soki. Górnik tylko na tym wygra - uważa Mieczysław Agafon, były gracz Górnika.
Nieco ponad dwa lata temu Bonin przed mistrzostwami świata pojawił się w kadrze Pawła Janasa. Potem w niej już nie zaistniał. Z drugiej strony do dziś wielu fachowców twierdzi, że to jeden z tych piłkarzy, którzy mają papiery na wielkie granie. - Wiem, słyszałem... Papier jednak nie gra. O kadrze będę mógł mówić wtedy, kiedy stanę się wiodącą postacią ligi. W poprzednim sezonie tak nie było. Epizod u trenera Janasa? Wtedy faktycznie grałem dobrze - wspomina wiosnę 2006 roku Bonin.
1,5 miesiąca temu wziął ślub, krótko potem podpisał kontrakt z Górnikiem. Na trzy lata. Dziś jest na etapie poszukiwania mieszkania w Zabrzu. - W Kielcach wynajmowałem, teraz chcę mieszkanie kupić. Piłkarz powinien grać w klubie 2-3 lata. Chyba, że dostaje kolejnego „kopa”, a klub gra o coraz większe cele - twierdzi pomocnik Górnika.
W niedzielę Bonin pewnie zagra od pierwszej minuty. Śląsk dla niego to na razie „czarna dziura”. - Poza meczami nigdy tutaj nie przyjechałem, nie mam na Śląsku żadnej rodziny. Derby? Widziałem co działo się w marcu w Chorzowie. Niesamowite! 42000 ludzi i brak biletów na meczu w Polsce, to inny świat. Dla nas w Koronie najważniejsze były mecze z Legią i Wisłą. Tutaj to lata tradycji, bezpośrednie sąsiedztwo, wielkie sukcesy w przeszłości. I dobrze. Wolę taki debiut niż wyjazdowy mecz na niewielkim stadionie. To naprawdę robi wrażenie - kończy Bonin, który w Zabrzu będzie grał z numerem „5”. Czy na piątkę? Sezon dopiero się zaczyna.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2017 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online