Forum
 

Derby, czyli zaczynamy!

To miała być trzecia kolejka, jest pierwsza. Zaczęła się wczoraj, ale dla kibiców na Śląsku wszystko co najważniejsze odbędzie się dziś (kilka smakowitych dań) i przede wszystkim w niedzielę, kiedy na Roosevelta przyjedzie Ruch.
- Nie jest tak, że sezon kończy się na jednym meczu. To dopiero początek. Z drugiej strony wiem, że układ jest dla nas korzystny. Gramy u siebie, mamy za sobą 25000 kibiców, a nie ma lepszej sprawy niż zaczęcie sezonu od tak prestiżowej wygranej - uważa Jerzy Brzęczek, kapitan Górnika. On swojej gry może być pewny. Podobnie jak Tomasz Hajto, którego gol z „jedenastki”, której nie było, dał zabrzanom wygraną przed rokiem. W marcowym meczu „Giani” nie grał. - Ja z Ruchem nigdy jeszcze nie przegrałem. I nie przegram - mówi dziś.
Górnik nie tylko z racji gry na własnym boisku jest faworytem. Wzmocnił skład, ma coraz większe ambicje, sprowadził kilku bardzo dobrych na polskim „podwórku” piłkarzy. Tylko, że podobnie było rok temu, pól roku temu i... - To wyświechtane stwierdzenie, ale w derbach nie ma mądrego. Dopisywanie punktów przed meczem to niewybaczalny błąd. Rok temu Ruch nie musiał na Roosevelta przegrać, a w Chorzowie był lepszy i wygrał zasłużenie - przypomina Mieczysław Agafon, który w derbach grał wiele razy.
Historia tych spotkań to historia polskiej piłki w pigułce. Może nie spodoba się to w Warszawie, Krakowie i Poznaniu, ale nie ma w Polsce bardziej prestiżowych "Wielkich Derbów”. I nigdy nie będzie, szczególnie, że oba kluby mają ambicje po latach chudych i nijakich wrócić do „dużej piłki”. Nie wiemy kto jest tego bliżej, nie wiem kto lepiej zainwestował latem pieniądze w nowych piłkarzy. W każdym razie pojedynek Zająca i Scherfchena (Ruch) z niesamowicie skutecznym Pitrym (Górnik) będzie ozdobą meczu. A Sebastian Nowak? Kilka lat spędził w Ruchu, jutro prawdopodobnie zacznie mecz w barwach Górnika. - Niczego nie przesądzam, ale Seba czuje się mocny i jest w formie - twierdzi trener Ryszard Wieczorek. Nowak przypomina, że chyba trzeci swój mecz w lidze zaliczył przeciwko Górnikowi. - Było 0-0, grałem dobrze. Tylko trybuny były smutne. Przyszło chyba 5000 ludzi.
Dziś rzeczywistość jest inna. Sierpień 2007? 21000 ludzi, czyli komplet. Marzec 2008? 42000 ludzi w Chorzowie, czyli komplet. Jutro? 25000 ludzi w Zabrzu, czyli komplet. - Rok temu powiedziałem, że kibice gospodarzy zgotowali nam piekło. W tym roku może być dla nas jeszcze gorzej, bo ponoć otwarto sektory buforowe. Może być jeszcze większe piekło - uważa Wojciech Grzyb, kapitan Ruchu. - Szkoda, że nie będzie naszych kibiców, ale szanuję ich decyzję. Mają powody, by nie pojawić się w Zabrzu - kończy chorzowianin, który pewnie zagra na prawej obronie. W pomocy jego miejsce ma zająć wspominany Marcin Zając.
Zapowiada się wielki mecz z wspaniałą oprawą, czyli coś najlepszego na rozpoczęcie sezonu. Oby potem było już tylko... lepiej.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2017 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online