Bez dwóch

Przymusowa absencja Zahorskiego otwiera szansę dla innego piłkarza, który może zająć miejsce u boku Przemysława Pitrego. Inna rzecz, że Henryk Kasperczak ma bardzo ograniczone pole manewru.
Jakby Górnik miał mało problemów, w niedzielnym meczu z Cracovią nie wyjdą na boisko Tomasz Zahorski i Michał Pazdan. Dwaj zabrzanie, którzy kilka miesięcy temu przeżywali swoje wielkie dni, gdy Leo Beenhakker zabrał ich na finały mistrzostw Europy do Austrii, pauzują za kartki.
Obaj po Euro 2008 mieli trudne chwile. Pazdan stracił część okresu przygotowawczego z powodu urazu pleców. W końcu jednak doszedł do siebie. W ostatnich tygodniach regularnie występował na środku obrony. Najpierw z Tomaszem Hajtą, a ostatnio z Marisem Smirnovsem. Kto zastąpi go w niedzielę? Hajto raczej jeszcze raz zagra na prawej stronie defensywy. W Białymstoku zabrakło go na boisko. Pauzował w środę za kartki. To może oznaczać kolejny mecz Adama Dancha, który za kadencji Henryka Kasperczaka nie pojawia się często na boisku. Danch w swojej karierze na środku obrony już grał.
Jak ocenić brak na boisku Tomasza Zahorskiego? Niemal dokładnie rok temu „Zahor” przeżywał swoje piękne chwile. Regularnie strzelał gole w lidze, miał już za sobą debiut w kadrze Leo Beenhakkera. Wtedy byłaby to absencja trudna do zastąpienia. Tymczasem obecna runda jest dla Zahorskiego kompletnie nieudana. W trzynastu kolejkach zdobył tylko jedną bramkę, za którą może przede wszystkim podziękować Bogusławowi Wyparle. Gdyby nie koszmarny kiks bramkarza ŁKS bramkowy dorobek Zahorskiego mógł być zerowy. Pojawiły się zresztą opinie, że niemoc duetu Zahorski-Pitry wynika z faktu, iż obaj napastnicy nie bardzo potrafią razem grać. - Jestem tylko kibicem, nie chcę wypowiadać się w sprawach szkoleniowych, ale moim zdaniem czasami oni sobie na boisku przeszkadzają - taką opinię wyraził kilka dni temu Michael Mueller, prezes Rady Nadzorczej Górnika.
Trener Kasperczak regularnie stawiał jednak na tych zawodników, wierząc w ich „przełamanie” i uznając, że lepszych w kadrze nie ma. Przymusowa absencja Zahorskiego otwiera jednak szansę dla innego piłkarza, który może zająć miejsce u boku Pitrego. Wariant gry jednym napastnikiem z ostatnim zespołem ligi na własnym boisku jest mało prawdopodobny. Kto ma największe szanse? Kasperczak swego czasu stawiał mocno Piotra Malinowskiego, ale w roli bocznego pomocnika. W Białomstoku dał mu ponownie szansę, po kilkutygodniowej przerwie. W roli zmiennika wszedł też Leo Markovsky. Z drugiej strony obaj ci piłkarze nie są typowymi łowcami bramek. W odwodzie jest jeszcze Marcin Wodecki, który kilka razy w roli zmiennika bardzo dobrze wypełnił swoje zadanie.
W każdym razie Kasperczak będzie miał spory dylemat. Choćby dlatego, że nawet do bólu cierpliwym kibicom Górnika trudno byłoby przyjąć kolejne niepowodzenie, spychające zespół na dno tabeli.
Na razie trener spotkał się z przedstawicielami Allianz Polska i można się domyślić, że rozmawiał także o ewentualnych zimowych transferach. - Nie zamierzamy dokonywać wielkich zakupów. Zostało nam 500 tysięcy z letniego „okienka”, a wydawanie wielkich kwot nie wchodzi zimą w rachubę - niejako ucina temat Michael Mueller, co oznacza, że o utrzymanie będzie walczyła kadra podobna do tej, którą Kasperczak ma do dyspozycji dziś.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online