Kolejni piłkarze odejdą z Górnika

Czterech już odeszło, odejdą też kolejni. Być może zabrzanie pozbędą się zimą wszystkich obcokrajowców.
Górnik ma być śląski, polski, a w ostatniej kolejności europejski - tak już kilka razy podkreślał w oficjalnych wypowiedziach prezes klubu, Jędrzej Jędrych, pytany o transferową politykę zabrzan. W podobnym tonie wypowiadał się Michael Mueller, prezes Rady Nadzorczej Górnika. - Chcemy przede wszystkim ściągać piłkarzy pochodzących ze Śląska. Obcokrajowcy mogą do Zabrza trafić, ale w ostatniej kolejności. I pod warunkiem, że będą lepsi od Polaków.

Jeszcze trzech
Po to, by taki scenariusz mógł się ziścić, Górnik musi określić się co do przyszłości obcokrajowców już wcześniej sprowadzonych na Roosevelta. Kilku z nich miało zdecydowanie podnieść poziom sportowy drużyny. Tymczasem rzeczywistość okazała się bardzo bolesna, czego dowodem choćby skład, który trener Henryk Kasperczak wystawił w ostatnim meczu z Bełchatowem. Spośród czternastu zawodników grających w miniony piątek, tylko jeden posiada obcy paszport. To Maris Smirnovs, który grał na środku obrony. I można założyć, że gdyby za kartki nie pauzował Tomasz Hajto, także Łotysz, główny winowajca przegranej zabrzan z Polonią w Warszawie, też nie wyszedłby na boisko. Obcokrajowcy dziś obecni w Zabrzu zaczęli pojawiać się na Roosevelta krótko po tym, jak prezesem klubu został Ryszard Szuster. Jako pierwsi trafili do Zabrza Marius Kiżys, Tadas Papeczkys i wpomniany Smirnovs. Ten ostatni wcześniej spędził nawet rok w polskiej lidze, grając sporadycznie w Amice Wronki. Pierwszą rundę miał dobrą, jednak w ostatnim meczu doznał poważnej kontuzji, która na pół roku wyeliminowała go z gry. Górnik przedłużył jednak o kolejny rok kontrakt ze Smirnovsem, którego menedżerem jest dziś Ryszard Szuster. Łotysz kończy bardzo przeciętną rundę. Papeczkys przez kilka miesięcy regularnie grał na lewej obronie, ale od kilku miesięcy przegrywa rywalizację z Mariuszem Magierą. Kiżys to jedno z większych rozczarowań. Miał być ważną postacią drugiej linii, jednak grał niewiele i często miał ogromne problemy ze zdrowiem. Tej jesieni zagrał jeden dobry mecz, kiedy zabrakło w zespole Jerzego Brzęczka. Po czy ponownie musiał udać się do lekarza. Kiżys i Papeczkys trafili do Zabrza dzięki dobrej znajomości prezesa Szustera z właścicielem Hearts of Midlothian i FBK Kowno, Vladimirem Romanovsem. To między innymi dlatego wiosną tak często było słychać o zainteresowaniu Hearts Piotrem Madejskim. Nim Szuster został prezesem Górnika, był menedżerem tego ostatniego. Dziś jest nim ponownie, podobnie jak Kiżysa i Papeczkysa.

Tylko Vaclavik?
Czy los tej trójki jest przesądzony? Prawdopodobnie tak. Kontrakt Kiżysa z klubem kończy się w grudniu i raczej nie zostanie przedłużony. Z pozostałą dwójką Górnik będzie chciał zimą rozwiązać kontrakty. Papeczkys formalnie powinien być w Zabrzu jeszcze rok, a trudno założyć, że klub będzie chciał trzymać do końca kontraktu 31-letniego bocznego obrońcę, siedzącego na ławce rezerwowych.
Trójka piłkarzy z krajów nadbałtyckich czeka na decyzje Henryka Kasperczaka. Powinny one zapaść już po zakończeniu pierwszej rundy. Czterech innych już zdanie trenera na temat swojej przydatności do Górnika poznało. To Marko Bajić, Patrik Pavlenda, Willy Rivas i Leo Markovsky. Oni dwa tygodnie temu usłyszeli, że są odsunięci od pierwszej drużyny. Bezpowrotnie. Wszyscy mają sobie szukać nowych klubów. Bajić miał być liderem drużyny, która w 2012 roku ma walczyć o mistrzostwo Polski. Nie będzie. Markovsky i Rivas trafili do Zabrza z Ameryki Południowej, obaj mieli podbić polską ligę. Może podbiją, ale nie na Roosevelta. Ich menedżer Hector Peralta szuka zawodnikom innych pracodawców. Odeszło czterech, może odejdzie trzech... Kto może zostać? Michal Vaclavik, sprowadzony latem bramkarz, który zastąpił Borisa Peskovica. Słowak miał spore umiejętności, ale kontraktu z nim nie przedłużono. Menedżerem Peskovica jest Jarosław Kołakowski, który na Roosevelta nie był mile widziany. Vaclavik przechodzi obecnie rehabilitację po operacji łąkotki. Do treningu ma wrócić 5 stycznia, kiedy zabrzanie wrócą na zajęcia po wakacjach. Czy będzie rodzynkiem w zagranicznym torcie, który okazał się zakalcem? Gdyby rehabilitacja się przedłużała, być może także 33-letni Czech będzie piłkarzem do skreślenia. Wtedy z zaciągu byłego prezesa nie zostanie w Zabrzu już nikt.

Zdaniem eksperta
Mieczysław Agafon (były piłkarz Górnika Zabrze): - Nie zwalałbym winy za obecną sytuację Górnika tylko na obcokrajowców. To jest najprostsze. Polacy grający z Zabrzu też muszą uderzyć się w pierś. Faktem jednak jest, że ściągnięto zawodników, których za pół roku nikt nie będzie pamiętał i którzy absolutnie nie okazali się lepsi od naszych graczy. Może poza Vaclavikiem, ale to starszy bramkarz, który ani nie zawodzi, ani nie powala. Gracze z pola? Obaj boczni obrońcy są z metra cięci. Smirnovs z meczu na mecz słabszy. Bajić potrafi dograć dobrą prostopadłą piłkę, Markovsky dobrze operuje piłką, ale... co z tego? Grają wolno i nie są piłkarzami, na których można budować przyszłość klubu. Szkoda się nad nimi pastwić. Zgodzę się, że można dać obcokrajowcowi pół roku czasu na aklimatyzację. Musi jednak pokazać, że można wiązać z nim przyszłość. W Zabrzu tego nie widziałem.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online