10 minut z Goduli

Damian GorawskiDamian Gorawski od środy jest piłkarzem Górnika Zabrze. Podpisał z klubem 3-letni kontrakt, do polskiej ligi wraca po czterech latach, które spędził w Moskwie (trzy sezony), a potem w Szynniku Jaroslawl. Jest wychowankiem Ruchu Chorzów i prawdopodobnie przeciwko „Niebieskim” zagra swój pierwszy mecz w barwach Górnika.

» Niedawno skończył pan trzydzieści lat. To zwykle dobry pretekst do refleksji. Szczególnie dla piłkarza.
Damian Gorawski: - Nie powiem, bym przeżył ten dzień na smutno. Nie czuję tego wieku. Podobnie jak nie czuję zmęczenia i przesytu piłki. Wręcz przeciwnie. Z drugiej strony pewnie trochę wydoroślałem, bardziej trzeźwo patrzę na świat, ale to chyba normalne. W pewnym wieku musi przyjść.

» Zmiana fryzury na nieco... spokojniejszą jest tego dowodem?
- Akurat tak mnie obcięła fryzjerka. Myślę, że nieźle, co nie znaczy, że za pół roku nie będę miał innej fryzury. W Rosji akurat ułożenie włosów nie ma dla człowieka wielkiego znaczenia, skoro pół roku chodzi się w czapce.

» Z jednej strony metropolia i światowe miasto, z drugiej Zabrze. Nie będzie problemu?
- Po drodze był Jaroslawl. Wymiary boiska są wszędzie takie same, a trawa podobnie zielona. Gdybym patrzył w ten sposób na moją przyszłość to pewnie byłbym dziś w Grecji, może w Portugalii, bo takie oferty się pojawiły. Chciałem jednak wracać do Polski. To był priorytet, a w Zabrzu jest wizja budowy silnego klubu, poza tym dostałem dobrą ofertę. I mam blisko do mamy, gdzie właśnie jadę na obiad. Cztery lata żywiłem się w restauracjach i wystarczy.

» Mama dostała rozpisane dania na kolejne dni?
- Mama najlepiej wie co lubię. W Moskwie jadłem przede wszystkim pasty, makarony... Raczej tych nawyków nie zmienię.

» Na stadion Górnika trafił pan bez problemu?
- Z Goduli mam na Roosevelta dziesięć minut, a znam wszystkie skróty. Z Krakowa jest dalej, ale przy autostradzie to naprawdę żaden problem. Nie będę wynajmował w Zabrzu mieszkania. Zżyłem się z Krakowem, tam jest dziś mój dom, a - jak wspomniałem - rodzice zawsze mnie przyjmą pod dach.

» Godula kibicuje?
- Pół na pół. Jedni za Górnikiem, drudzy za Ruchem. Mnie ojciec zabrał jako dzieciaka na trening Ruchu. Była w Chorzowie szkoła sportowa, łatwy dojazd, ale równie dobrze mogło być inaczej. W domu rodzice kibicowali zawsze synowi, a potem klubowi, w którym grał.

» O reakcje kibiców trudno nie zapytać. Podobnie jak o ewentualne wątpliwości. W końcu przez lata był pan „Niebieski” z krwi i kości.
- Spędziłem w Chorzowie piękne lata. Jako dzieciak, młody piłkarz, debiutant w lidze... Coś wspaniałego, czego się nie zapomina. Sentyment mam ogromny, ale wychodzę z założenia, że dwa razy się do tej samej rzeki nie wchodzi. To już było i pewnie nie wróci, nawet jeżeli kiedyś odszedłbym z Zabrza. Ja wątpliwości nie miałem. Zawodowo gram w piłkę, Górnik przedstawił mi dobrą ofertę, jest tutaj trener Kasperczak. Poza tym z Chorzowa odchodziłem sześć lat temu, mieszkam w Krakowie, więc przez moment nie pomyślałem kategoriami byłego gracza Ruchu, który idzie do Zabrza. Dziś gracze Barcelony przechodzą do Realu i świat się nie wali.

» 28 lutego Ruch gra na Stadionie Śląskim z Górnikiem. Jak będzie przyjęty Damian Gorawski?
- Dziś gram dla fanów Górnika i oczekuję, że przyjmą mnie życzliwie. To jest dla mnie ważne. Nie wiem jak zareagują fani Ruchu. Pewnie część będzie gwizdała, a część zrozumie i podejdzie do tego zdrowo. Na Goduli fani Górnika mówią, że fajnie zrobiłem, a kibice Ruchu żałują, może część ma pretensje. Od tego nie uciekniemy, ale też rzeczywistości nie zmienimy.

» Skoro tak, to kiedy zadzwonił trener Kasperczak?
- Najpierw zadzwonił trener Kotuchna, pod okiem którego zaczynałem grać jako młody chłopak w Ruchu. Zdaje się, że zna się dobrze z prezesem Jędrychem. Powiedział, że trener Kasperczak widzi mnie w Zabrzu, mam to przemyśleć i spotkamy się w Katowicach. Siedliśmy w jednej z restauracji 15 grudnia. Był trener, prezes Górnika i bardzo rzeczowa rozmowa. Trener mówił jakie widzi dla mnie miejsce w zespole, prezes opowiadał o planach Górnika, które mimo miejsca w tabeli są bardzo ambitne. W Zabrzu trwa budowa silnego klubu, ma być piękny stadion, wierzę, że mogę pomóc odbudować tutaj bardzo silny klub.

» Jako prawy pomocnik i lider drużyny?
- Jako prawy pomocnik na pewno. Lider? Nie mam chyba predyspozycji, ale na boisku gra zespół. Na razie nie odbyłem z chłopakami żadnego treningu, więc co mogę więcej powiedzieć. Po Cyprze będziemy mądrzejsi.

» Gdyby nie było trenera Kasperczaka?
- Jego osoba była i jest bardzo ważna, ale kontrakt podpisuje się z klubem. Piłkarze i szkoleniowcy odchodzą, klub zostaje. Myślę, że też byłbym w Zabrzu, choć może zastanawiał się trochę dłużej.

» Wróćmy do spotkania z trenerem. Co od pana usłyszał?
- Praktycznie nie rozmawialiśmy o sprawach finansowych. Prezes powiedział co Górnik może zaoferować, ja powiedziałem „tak”. Górnik chciał podpisać 3-letni kontrakt, ja też. Dałem słowo, że jeżeli będę zdrowy i klub będzie wciąż zainteresowany to trafię do Zabrza.

» Czyli rozumie, że jest pan zdrowy. Badania trwały ponoć cztery dni.
- Dwa dni to badania, które przechodzi też pozostali piłkarze. Dwa pozostałe to efekt zabiegu, który przeszedłem 27 listopada w Monachium. Do tego trzeba było tłumaczyć z niemieckiego diagnozy lekarskie. Mówiąc krótko, miałem problemy z pachwina i mięśniami brzucha. Mam założoną siatkę, co dziś jest prostym i ponoć skutecznym zabiegiem. Do Monachium jeździ na takie zabiegi cała Moskwa. 1,5 godziny na stole, miesiąc bez obciążeń i wszystko powinno być dobrze. Całą jesień grałem z silnym bólem, więc nie było wyboru. Nic mnie nie boli, a czuję ogromny głód piłki. Czyli jest dobrze.

» Kilkanaście dni temu pojawiły się głosy, że jest pan w Monachium, Moskwie, Paryżu, Rudzie Śląskiej... To prawie cała Europa.
- Faktycznie, trochę jeździłem. Przede wszystkim byłem w Monachium na leczeniu. Krótko w Moskwie i dwa dni na Sylwestra w Paryżu. Przyjaciele czekali na mnie we Francji dłużej, ale musiałem się rehabilitować, więc odpuściłem. Monachium było ważniejsze.

» Polacy, Rosjanie?
- W Paryżu sami Rosjanie, dodam, że nikt z nich nie gra w piłkę. Kapitalni ludzie, te przyjaźnie zostaną na lata.

» Zdjęcia ze śliczną rosyjską aktorką zrobiły na wszystkich wrażenie. W Zabrzu już zacierają ręce, czekając kiedy przyjedzie na mecz.
- Obawiam się, że będzie z tym problem. Znamy się dobrze, ale to co czytałem było mocno wyssane z palca. To świetna dziewczyna, która robi w Rosji coraz większą karierę. Gra w serialach, pojawia się w telewizji, jest coraz popularniejsza i ma niewiele czasu. Ja też jej pewnie długo nie odwiedzę, bo w grudniu skończyła się ważność wizy.

» Dziś jeszcze raz wyjechałby pan do Rosji?
- Tak, to była dobra decyzja, choć sama Moskwa jest nieobliczalna. To taki ocean przygody, który nie zawsze pozwala skupić się tylko na grze.

» Co często panu zarzucano?
- Jest w tym trochę prawdy, choć na pewno nie jest tak, że się pogubiłem i gra zeszła na dalszy plan. Z drugiej strony wiem, że mogło i powinno być lepiej. Wracam z poczuciem niedosytu, niespełnienia i rok za późno.

» Kibice zapamiętali dynamicznego Damiana Gorawskiego, który odchodził z Krakowa. Jaki Gorawski wrócił?
- Starszy i mam nadzieję, że lepszy. Szczególnie w grze defensywnej, do czego przywiązywano w Rosji duże znaczenie. Mam swoje aspiracje i marzenia. Naprawdę ambitne, choć ich nie zdradzę. Powiem tylko, że z Polski już nigdzie się nie wybieram. Jak za rok-dwa nie będę kojarzony z golem strzelonym Realowi w Madrycie tylko aktualną, dobrą grą to nie będzie źle.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online