Sport: "Rezerwa" uratowała honor

Ostatnia przymiarka zabrzan do inauguracji rundy wiosennej wyglądała mizernie. Z Ruchem trener Henryk Kasperczak nie będzie mógł przecież zagrać na dwie jedenastki.
Tylko najwięksi optymiści wśród kibiców Górnika Zabrze po sobotnim sparingu z drugoligowym GKS Tychy mogli być zadowoleni. Owszem, podopieczni Henryka Kasperczaka wygrali 3:0, ale zawiedli. Pierwsza jedenastka, typowana do gry w Wielkich Derbach Śląska, przez pierwsze dziesięć minut zepchnęła dwie klasy niżej grających rywali do głębokiej defensywy i nawet w 3 minucie powinna objąć prowadzenie, ale Przemysław Pitry z narożnika pola bramkowego strzelał w krótki róg i Marcin Suchański nie miał problemów z obroną. Na tej jednej interwencji skończyła się jednak praca tyskiego bramkarza, a jego koledzy z pola z minuty na minutę zaczynali przechodzić do ofensywy. Kilka razy pod bramką Sebastiana Nowaka zrobiło się gorąco. W 39 minucie po kontrze rozegranej przez Krzysztofa Bizackiego i Tomasza Kasprzyka chybił Łukasz Wesecki, a w 42 minucie najlepszej okazji do zdobycia gola nie wykorzystał Kasprzyk. Przedarł się już przez defensywę zespołu z ekstraklasy, z łatwością ograł bramkarza i posłał piłkę w kierunku pustej bramki. Strzelił jednak za słabo i Grzegorz Bonin zdołał w ostatniej chwili wybić piłkę sprzed linii. Górnik takich okazji nie miał, a niecelne strzały głową Roberta Szczota w 34 minucie i Damiana Gorawskiego w 37 minucie nie zrobiły wrażenia na Suchańskim.
Po przerwie zobaczyliśmy na murawie nową dziewiątkę zabrzan. Zostali tylko Nowak w bramce i Paweł Strąk w pomocy. Tyszanie natomiast dokonali tylko trzech roszad w składzie i po godzinie gry zaczęli nie dotrzymywać kroku rywalom, a po 70 minutach biegania stanęli na pięć minut. Wykorzystali to: Adam Danch, strzałem zza pola karnego zaskakując zasłoniętego bramkarza gospodarzy; Dawid Jarka po podaniu Dancha, trafiając z bliska i Tomasz Zahorski, który strzałem w długi róg ustalił wynik meczu.
- Na pewno lepiej wybiegaliśmy ten mecz – dorabiał ideologię do wyniku Henryk Kasperczak. - Byliśmy bardziej skutecznym zespołem. Nasza przewaga nie podlegała dyskusji. Przed Wielkimi Derbami można być zadowolonym ze stanu przygotowań drużyny do tej potyczki.
Wśród kibiców Górnika niewielu jednak podzielało urzędowy optymizm trenera. Słychać było pytanie: to która jedenastka jest właściwie pierwsza? A do tego dochodziło stwierdzenie: z Ruchem nie zagramy przecież na dwie jedenastki.
Zupełnie inna atmosfera panowała natomiast w obozie tyszan. - Przegraliśmy zbyt wysoko – spokojnie skomentował Mirosław Smyła. - To, że nam zabrakło sił w końcówce, nie martwi mnie, bo my nie mamy inauguracji za tydzień, tak jak zabrzanie. Nasza gra, zwłaszcza w pierwszej połowie, napawa mnie jednak optymizmem przed rundą wiosenną.

Wypowiedzi piłkarzy:
Tomasz Zahorski: - Najważniejsze, że trener był po meczu zadowolony. W drugiej połowie, w której grałem, nasza gra wyglądała ciekawie. Byliśmy lepsi, strzeliliśmy trzy bramki. Z tego punktu widzenia można być optymistą przed inauguracją rundy wiosennej.

Adam Danch: - Cieszę się, że piłka idealnie "siadła" mi na buta. Strzeliłem gola dającego nam prowadzenie, poszliśmy za ciosem i wygraliśmy. Czy to wystarczy, żebym wywalczył miejsce w pierwszej drużynie? Nie będę oceniał moich szans.

Jarosław Zadylak: - Grałem w Górniku i zawsze będę czuł do tego klubu sentyment. Kiedy dowiedziałem się, że mamy sparing z drużyną z Zabrza, byłem bardzo zadowolony. Cała drużyna GKS była zmobilizowana i walczyliśmy, ale zabrakło sił na całe 90 minut.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]