Rozmowa z Jerzym Brzęczkiem, byłym piłkarzem Górnika

Jeszcze jesienią grał w zabrzańskim Górniku, gdzie po nieudanej dla klubu rundzie jesiennej okazał się niepotrzebny. Klub rozstał się z liczną grupą piłkarzy, na liście do "odstrzału" znalazł się także Jerzy Brzęczek.
Spekulowano o jego przeprowadzce do Ruchu Chorzów, jednak od początku bardziej prawdopodobna była przeprowadzka do Bytomia. Ostatecznie jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy ligi trafił na Olimpijską. Sobotnie derby zobaczy jednak tylko z trybun. Nie dość, że Brzęczek leczy kontuzje, to jeszcze rozstając się z Górnikiem podpisał dokument, na podstawie którego wiosną nie może grać w derbach.

Tomasz Hajto twierdzi, że w meczu z Górnikiem chciałby zagrać i jeżeli tylko zechce, to będzie mógł wyjść na boisko.
- Tomek na prawo do swojej opinii. Dla mnie tematu gry z Górnikiem nie ma. Podpisałem się pod odpowiednim dokumentem, wiedziałem co jest w nim zapisane i jakie są tego konsekwencje. Kiedy tylko pojawiłem się w Bytomiu i siedliśmy do rozmów dotyczących kontraktu, powiedziałem, że nie będę mógł grać w derbach z Górnikiem. Inna rzecz, że i tak nie wyszedłbym w sobotę na boisko.

Co tym razem?
- Mięsień dwugłowy. (...)

Wskazałby pan dziś drużyny, które spadną z ligi?
- Pojęcia nie mam, skoro dziewiąty Ruch nie może być pewny.

Kto w takim razie ma szanse mniejsze niż pozostałe drużyny.
- Na pewno w najtrudniejszej sytuacji jest Górnik. Tabela nie kłamie, wyjść poza strefę barażową będzie zabrzanom trudno, nawet jeżeli wygrają jeszcze 4-5 spotkań. Bardzo trudny kalendarz ma Lechia. Może jej się nie udać. Jeżeli jakiegoś ważnego meczu nie wygrają w krótkim czasie Odra i Ruch, to też będą miały kłopot. Szczególnie "Niebiescy".

Przynajmniej nie jest nudno.
- Jest bardzo ciekawie. Na dole, na górze... Najważniejsze, że losy żadnego z klubów nie są uzależnione od wyników pozostałych. Mądrze powiedział Hubert Kostka twierdząc, że Górnik wszystkie karty cały czas trzyma w ręce.

Pytanie jaka jest ich wartość?
- Podobno duża. Zmieniono ponad połowę składu, wydano kilka milionów na transfery. Nikt zimą nie dokonywał tak spektakularnych ruchów kadrowych.

Tylko efektów nie widać.
- Niewiele tych punktów, bo niewiele zwycięstw. Remisami nikt w lidze się nie utrzyma.

Nie bardzo chce pan rozmawiać o Górniku. Ponoć nie możecie o byłym klubie wypowiadać się krytycznie?
- Nie w tym rzecz. Trwa sezon, Górnik jest w bardzo trudnej sytuacji, ja jestem dziś z dala od szatni, treningu, przedmeczowej odprawy. Są w Zabrzu ludzie, który podjęli bardzo odważne decyzje, biorąc za nie pełną odpowiedzialność. Byłoby nie na miejscu, gdybym cokolwiek oceniał, grając dziś w innym klubie, który tez nie do końca jest pewny utrzymania.

Swoje przemyślenia pewnie pan jednak ma?
- Oczywiście. I są bardzo podobne do wątpliwości, które pojawiły się już w styczniu.

Przypuszczał pan po derbach z Ruchem, że Górnik potem nie wygra już żadnego meczu?
- Nie. Widziałem tej wiosny jeden naprawdę dobry mecz Górnika, czyli z Lechem. Nie powiem nic odkrywczego. Dobrze przeszkadzają, ale mają problem z konstruowaniem akcji, ze stwarzaniem sytuacji bramkowych, nie mówiąc o ich wykończeniu. Jaki byłby dorobek zespołu, gdyby nie gole obrońców. Dwa Banasia, czy kapitalny strzał Marciniaka. A czekają Górnika mecze, gdzie rywale nie będą grali otwartej piłki, raczej czekając na ruch zabrzan.

Po jesiennym meczu w Bytomiu, wygranym zasłużenie przez Polonie, to pan powiedział, że teraz zostaje Górnikowi tylko walka o utrzymanie. Minęło piętnaście kolejek i... Brzęczek jest prorokiem?
- Realistą. Może nie byłem dobrym piłkarzem, ale trochę się na piłce znam. Przypuszczałem już wtedy, że mogą być ogromne problemy. I Górnik je ma.

Jak będzie w sobotę?
- Nerwowo. Nie wierzę w łatwe 4:0 Górnika, jak było 1,5 roku temu, kiedy strzelał gole Dawid Jarka. Szczególnie Górnik zagra pod ogromną presją, a takich spotkań zabrzanie będą mieli jeszcze z pięć. Dla nich każda wpadka to prosta droga do spadku, a nie gra się w takiej sytuacji łatwo. My? Chciałbym mieć po tym spotkaniu nadal siedem punktów więcej niż zabrzanie, choć oczywiście życzę im utrzymania. Siądę na trybunach, a może nawet na ławce, jako asystent trenera Szatałowa. Będzie ciekawie.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online