Forum
 

Paweł Czado: Rollercoaster KSG

"Heniek, co to ma być?!" - wrzeszczał w stronę schodzącego na przerwę trenera Kasperczaka starszy mężczyzna. Po pierwszej połowie meczu z Polonią Bytom słychać było nawet pojedyncze gwizdy co bardziej zniecierpliwionych zabrzańskich kibiców (choć w trakcie gry doping był bez zarzutu). Tu i ówdzie można było nawet usłyszeć, że "Górnik gra do dupy", ale jeszcze po cichu, jeszcze nieśmiało...

Godzinę później całe Zabrze było wniebowzięte, wcześniejsi malkontenci wrzeszczeli równie głośno i radośnie, co niepoprawni optymiści. W najtrudniejszym momencie, kiedy wydawało się, że tego dnia Górnik zejdzie do piekła, nastąpiło przełamanie. Dość nieoczekiwane przełamanie, jeśli pamięta się, że pod koniec I połowy Górnik wręcz gasł w oczach i gdyby nie słupek po strzale Rafała Grzyba, mógłby zgasnąć zupełnie.

Tymczasem po ostatnim gwiazdku piłkarze Kasperczaka byli żegnani owacją na stojąco. Jednym z bohaterów był Dawid Jarka, który długo znajdował się w niebycie, a ostatniego ligowego gola dla Górnika strzelił ponad rok temu na początku marca.

"Jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz" - to hasło banalne, ale rzeczywiście prawdziwe. Chyba tylko w piłce jest to możliwe z taką wyrazistością: od zera do bohatera, od bohatera do zera i znowu od zera do bohatera. To jak jazda rollercoasterem - nastroje idą w górę, w dół, w górę, w dół...

Choć Górnik nadal jest na miejscu spadkowym, to przecież już po następnej kolejce może zostać uznany za zespół, który... "z pewnością uratuje się przed spadkiem". Henryk Kasperczak zostanie uznany, za tego, który cały czas miał wszystko pod kontrolą, a Dawid Jarka za piłkarza na którego warto stawiać, tylko trzeba dać mu szansę i być cierpliwym. Wystarczy tylko jakiś rykoszet po strzale Jarki i skromne 1:0 w piątek z Wisłą na Reymonta...

Niemożliwe? Nie jestem tego taki pewien. Nie warto lekceważyć Górnika tylko dlatego, że po przyjściu Kasperczaka nie pożera rywali, zabiera się za nich raczej jak mały, niedoświadczony boa za wyrośniętą antylopę... Ale przecież chyba nikt nie ma wątpliwości, że obiektywnie Górnik już w tej chwili jest drużyną na pierwszą połówkę tabeli! Aż przejadę się na stadion Wisły, żeby przekonać się czy najbardziej spektakularne pożarcie nie przyjdzie w najmniej spodziewanym momencie...

PS Zaskakuje mnie Adam Banaś. Skromny wydawałoby się obrońca przejął po Tomaszu Hajcie nie tylko obowiązki czysto piłkarskie. Widać, że błyskawicznie zdobył u kolegów autorytet i uznanie, po kontuzji Sebastiana Nowaka przejął kapitańską opaskę. Coraz pewniej czuje się na boisku, gdyby nie jego trzy wiosenne Górnik byłby w beznadziejnej sytuacji. Z jednej strony cieszy, że tak świetnie się w Zabrzu zaaklimatyzował, z drugiej dobitnie wykazuje...słabość obecnego Górnika w porównaniu z wielkimi drużynami lat 60., 70. i 80. Wtedy żółtodziób, choćby nie wiem jak zdolny, nie miałby szans na zostanie kapitanem, w szatni musiałby nastąpić wstrząs i zachwianie hierarchią drużyny. Nawet Pohl, Oślizło, Lubański, Szołtysik czy Matysik nie od razu przejmowali opaskę. Teraz po Hajcie i Brzęczku zapanował w drużynie "kryzys w stosunkach interpersonalnych", pozostała spalona ziemia, w którą bezbłędnie wskoczył Banaś, przebojowo budując swoją pozycję w zespole.

autro: Paweł Czado / czado.blox.pl



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online