Piłkarze Górnika proszą kibiców o cierpliwość

- Byłem w empiku, chciałem kupić "Piłkarski poker", ale akurat nie było - mówi prezes Górnika Zabrze.
- Szkoda, bo pooglądałbym sobie, jak dawniej układano tabelę - tak barwnie prezes Górnika, Jędrzej Jędrych odpowiedział na prośbę o komentarz do często zaskakujących wyników osiąganych przez zespoły rywalizujące z jego klubem o utrzymanie w ekstraklasie. 

Ta żartobliwa wypowiedź oddaje jednak poczucie bezradności, wyjątkowo często goszczącej w tym sezonie na Roosevelta. Jej prawdziwą przyczyną bywa jednak nie spisek konkurentów, a bezradność zawodników. Nie inaczej było w sobotę w Łodzi.

- Chcieliśmy przeprosić kibiców i zaapelować do nich o cierpliwość. Taki kiepski mecz nam już się nie zdarzy, bo zdarzyć nie może. Daliśmy plamę, ale teraz będzie lepiej. Liczymy na wspaniały doping naszych kibiców w spotkaniu z Odrą i obiecujemy, że damy z siebie w nim wszystko, całe serce i wszystkie siły - oświadczył Adam Banaś.

Chwilę wcześniej obrońca będący najlepszym strzelcem Górnika wyszedł z gabinetu prezesa, w którym zameldował się razem z innymi członkami Rady Drużyny. - Umówiliśmy się na to spotkanie przed wyjazdem z Łodzi, podczas dyskusji przy autokarze. Teraz przyszli i potwierdzili, że będą walczyć do końca, a ostatni występ był tylko czymś w rodzaju wypadku przy pracy - opowiadał Jędrych. - Od razu dodam także, że nie rozmawialiśmy o pieniądzach czy dodatkowych premiach, taki temat nigdy zresztą podczas takich spotkań się nie pojawił. Oni wiedzą, że utrzymanie Górnika jest ich obowiązkiem.

Szef klubu z Roosevelta zdaje sobie sprawę, że limit błędów drużyny już się wyczerpał.
- Dziewięć punktów w ostatnich trzech meczach da nam utrzymanie, siedem nadzieję na baraż, mniejszy dorobek to spadek - mówi wprost Jędrych, nie ukrywając, że jest przygotowany także na taki wariant, choć wierzy, że można go uniknąć.

Terminarz ostatniego etapu rozgrywek analizowany jest w klubie na wszystkie strony.
- Na papierze wygląda na to, że będziemy rywalizować głównie z Cracovią, Arką i Lechią, bo sądzę, że Ruch ma wielkie szanse na pokonanie prawie pewnego już utrzymania ŁKS - dodaje Jędrych.
Generalnie jednak w Zabrzu panuje zaskakujący wręcz spokój.

- Słyszałem, co się działo w szatni za dawnych rządów prezesa Szlachty czy stosunkowo niedawnych Płoskonia. Ale ja mam inne podejście, z mojej strony zawodnicy nie mogą liczyć na spektakl wyzwisk, krzyku czy gróźb - tłumaczy obecny sternik klubu.
Wielkich emocji nie wzbudziła także sprawa Tomasza Hajty, który wystąpił w sobotę przeciwko Górnikowi, choć zakazywała mu tego klauzula w umowie zawartej podczas pożegnania piłkarza z tym klubem.

- Im bliżej było meczu, tym mniej się pasjonowałem czy Hajto zagra, czy nie, właściwie było mi to obojętne. Dziwi mnie tylko fakt, że złamał dżentelmeńską, honorową umowę, bo miałem go za szlachetnego człowieka. Po prostu wyślemy do niego pismo z żądaniem wpłaty 100.000 złotych, czyli kwoty przewidzianej w tej umowie na podobną okoliczność - opowiada Jędrych.
Jeśli Hajto w określonym terminie nie wpłaci 100.000 złotych sprawa trafi do sądu.
- Jesteśmy pewni swoich racji. Umowa jest jasna i precyzyjna - deklaruje prezes Górnika.
W przeciwieństwie do sytuacji zespołu w ekstraklasie...

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online