Męskie rozmowy

Kasperczak po meczu mówił, że piłkarzom po stracie drugiego gola zabrakło sił i szwankowała psychika, a drugi gol padł w 58 minucie! To wszystko po spotkaniu z ŁKS-em, który w tygodniu myślał o strajku i kasie, a nie o meczu.
Rada Drużyny została wczoraj zaproszona do gabinetu prezesa Jędrzeja Jędrycha. Pierwsze spotkanie piłkarzy, trenerów i działaczy odbyło się już w drodze powrotnej z Łodzi, po kompromitującej przegranej z ŁKS. Rozmowa była bardzo konkretna. Dziś z kolei prezes ma rozmawiać z Henrykiem Kasperczakiem. - Jest źle i trudno milczeć. Najważniejsi w tej układance są jednak piłkarze. To oni wychodzą na boisko i mają utrzymać zespół w lidze - twierdzi prezes Jędrych. - Nie ma żadnych kar. Czy to finansowych czy w postaci przesunięcia kogoś do rezerw. Proszę mi wierzyć, że wierzę w tych zawodników, choć nie przypuszczałem, że powtórzy się scenariusz meczu z Piastem, który przegraliśmy w podobnym stylu, a raczej bez stylu. Cracovia, Piast, teraz ŁKS... To najgorsze co wydarzyło się Górnikowi w tym sezonie - dodaje Jędrych.

Zaczyna grać orkiestra

Zespół z Łodzi wrócił późno wieczorem i jeszcze około północy piłkarze mieli rozruch. Czy chodziło o to, by w niedzielę, kiedy grała Młoda Ekstraklasa nie pojawiać się w klubie i nie drażnić swoim widokiem kibiców? Kolejny raz zawodnicy pojawili się na stadionie dopiero wczoraj. Także trenerzy. Żaden z nich nie uznał za stosowne, by w niedzielę przyjechać z Krakowa na mecz ME.

Sytuacja w klubie jest napięta. Nie może być inna, skoro zainwestowane miliony mogą przerodzić się w największą porażkę klubu od ponad trzydziestu lat. W sezonie, który miał być przełomowy w historii Górnika. - Powiem panu, że pierwszy raz głośno sobie pomyślałem o barażach. Żeby w nich zagrać trzeba jednak pokazać coś więcej niż w Łodzi. To co w tym meczu zobaczyłem było bardzo smutne - przyznaje Michael Mueller, prezes Rady Nadzorczej Górnika. Z kolei Jędrych dodaje: - Na Titanicu zaczyna grać orkiestra. Z wielu stron słyszę troskę o klub, ale nie może być tak, że na utrzymaniu zależy wszystkim tylko nie drużynie. I głęboko wierzę, że tak jest.

Strąk - symbol niemocy

Po meczu w Łodzi dostało się wszystkim, może z wyjątkiem Dariusza Kołodzieja, który wszedł na boisko po przerwie. Nie ulega jednak wątpliwości, że symbolem ostatniej niemocy Górnika jest Paweł Strąk, ulubieniec Henryka Kasreczaka i na pewno największe rozczarowanie rundy w polskiej lidze. Szczególnie biorąc pod uwagę przeszłość i wysokość kontraktu. Z naszych informacji wynika, że nawet koledzy z drużyny mają dość, twierdząc, że w większości meczów grali w dziesiątkę. Mimo to Kasperczak nawet raz nie zdjął Strąka z boiska, podobnie jak pozostałych piłkarzy sprowadzonych zimą na Roosevelta. Jeżeli już któryś nie gra, to jest widywany w porze spotkania z ŁKS w centrum handlowym. - To oczywiście jego prawo, ale chyba wypada w tak trudnej chwili przynajmniej siąść przed telewizorem i trzymać kciuku za zespół. Jeżeli „żyje” się klubem i trudną sytuacją - twierdzi jeden z ligowych trenerów. Kasperczak cieszy się w lidze wciąż dużym autorytetem. Trudno znaleźć młodszego kolegę po fachu, który głośno powie, że coś jest nie tak. - Nigdy pod nazwiskiem, bo go szanuję, ale Górnikowi dobrze życzę. Dziwi mnie, że skoro nie idzie, to trener niczego nie szuka. Żadnego nowego pomysłu. Może Bonin w pomocy, Danch za Strąka, dwóch napastników... Nie wiem, ale obecny układ nie daje gwarancji sukcesu. Strąkowi naprawdę robi się krzywdę wpuszczając go na boisko - mówi jeden z trenerów, długo związanych swego czasu z Górnikiem.

Zgrupowania szkodzą?

Kasperczak po meczu mówi, że piłkarzom po stracie drugiego gola zabrakło sił i szwankowała psychika. To wszystko po spotkaniu z ŁKS, który w tygodniu myślał o strajku i kasie, a nie o meczu. Drugi gol padł w 58 minucie! Przed sezonem były dwa zgrupowania, a trener zapowiadał, że sprowadził zawodników fizycznie i mentalnie przygotowanych do utrzymania dla Zabrza ekstraklasy. Takie zdania to jak strzelanie sobie samobójczych goli.

Mecz poprzedziło dwudniowe zgrupowanie, jak przed Piastem. Ponoć między sobą - szczerze - rozmawiali już piłkarze. Pytanie, co z tego wyniknie. W sobotę Górnik gra z Odrą, potem z Cracovią i Polonią Warszawa. Najlepiej przed najbliższym meczem byłoby się pewnie spotkać na stadionie, godzinę przed meczem. - 9 punktów to się utrzymamy, 6-7 może wystarczyć na baraż. Mniej? To byłby wstyd... - kończy Jędrzej Jędrych.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2022 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]