Komornicki nadchodzi, czołowi zawodnicy zostają!

- Jesteśmy już praktycznie dogadani. Byłbym zdziwiony, gdybym teraz usłyszał od ludzi z Górnika, że mnie nie chcą - mówi Ryszard Komornicki, przymierzany do objęcia posady trenera "Trójkolorowych". Bałagan w polskiej piłce, a co za tym idzie ewentualna gra w barażach Podbeskidzia Bielsko-Biała sprawiły, że praktycznie jedynym kandydatem do objęcia funkcji szkoleniowca Górnika Zabrze jest Ryszard Komornicki. - Wielkich rozmów już nie będzie. Moje warunki zostały zaakceptowane. Pozostały nam do ustalenia już tylko drobnostki - zdradza trener, który ostatnio prowadził szwajcarski Aarau. - Trzeba jednak pamiętać, że kontrakt nie został jeszcze podpisany. Wszystko może się wydarzyć, choć widać, że obie strony są na "tak". Pozostała kwestia jednego telefonu - dodaje.
Popularny "Koko" za asystentów będzie miał najprawdopodobniej Marków: Piotrowicza i Kostrzewę, z którymi występował w klubie z Zabrza na boisku. - Jeżeli kontrakt zostanie podpisany, to pewnie będziemy razem współpracować. Ważna będzie lojalność wobec nas samych. Za wyniki oczywiście będę odpowiadał ja - zaznacza.
Jednym z wymogów ewentualnej pracy na Roosevelta Komornickiego była gwarancja o pozostawieniu trzonu zespołu. - Zapewniono mnie, że żaden z czołowych graczy nie zostanie sprzedany. Miałem już okazję analizować grę Górnika w minionym sezonie. Zastanawiałem się, na jakiej pozycji wystawiłbym Szczota, czy też Bonina. Pierwszy na pewno nie jest środkowym napastnikiem, a drugi obrońcą. Mam pewną filozofię gry i będę chciał ją zrealizować - podkreśla Komornicki.
Kwestią pozostaje jeszcze rozstanie trenera z jego dotychczasowym pracodawcą. - Chciałbym kolejny raz podkreślić, że nie zostałem z Aarau zwolniony. Dostałem trzymiesięczne wypowiedzenie, ze względu na to, że nie dogadałem się z klubem odnośnie nowej umowy. Trochę inaczej widziałem przyszłość tej drużyny. Teraz muszę porozumieć się, aby móc pracować w innym klubie już od dziś. Nie powinno być z tym żadnych problemów - uważa.
Przypomnijmy, że Komornicki prowadził już "Trójkolorowych" na początku 2006 roku. Rozstał się z klubem ze względu na konflikt z niektórymi piłkarzami. - Dlatego powrót do Zabrza jest dla mnie sprawą honorową. Najważniejszy jest wynik i realizacja celu, jaki sobie postawię. Jeśli go zrealizuję, to będę mógł powiedzieć, że zasłużenie zarabiam na Roosevelta pieniądze - podsumowuje były reprezentant Polski.

źródło: SportSlaski.pl



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online