Sport: Bez rewolucji

Kilku piłkarzy może dostać zgodę na odejście z Zabrza. W klubie na pewno nie zmieni się system płac.
Jaki będzie skład Górnika po spadku z ligi? Prawdopodobnie podobny do tego, który z ligi spadł. Zabrzanie mają zdecydowaną większość zawodników z ważnymi kontraktami. Z... wysokimi kontraktami.  - Dziś naprawdę nie jest łatwo znaleźć w polskiej lidze kluby, które byłyby w stanie podpisać z zawodnikami takie umowy. Pamiętajmy też o jednym i najważniejszym: ci piłkarze sportowo spadli z ligi. Ich wartość rynkowa na pewno też spadła, chętnych zresztą nie widać - twierdzi prezes Górnika, Jędrzej Jędrych, który prowadzi ostatnio rozmowy z menedżerami zawodników, mających ważne umowy z klubem.

Marchewka, a nie kij
Co na dziś jest przesądzone? Na pewno odejście Marisa Smirnovsa, który praktycznie cały sezon pełnił rolę rezerwowego. Łotyszowi kończy się kontrakt. Woli podpisania nowego w klubie nie ma.
Górnik musi oszczędzać. Budżet po spadku z ekstraklasy będzie o 6-7 milionów mniejszy. Nie jest wykluczone, że jedynym ratunkiem będą transfery kilku zawodników. Kto otwiera listę? - Nie zgłosił się do nas nikt z poważną i konkretną ofertą. Też czytam spekulacje medialne, ale to jeszcze nie jest transfer. Konkretów, czy nawet poważniejszych pytań o naszych zawodników, nie ma - dodaje Jędrych. ctrl+c
Można jednak przypuszczać, że jeżeli propozycje się pojawią, to pod adresem mającego bardzo dobry sezon Michała Pazdana czy grającego w pół roku w Zabrzu Adama Banasia. Szczególnie ten pierwszy jest w stanie podreperować budżet Górnika, który raczej nie będzie zmniejszał kontraktów zatrudnionych w Zabrzu piłkarzy. - Chcemy wrócić do ligi. Trzeba dać marchewkę, ale nie kij, choć na pewno zmienią się nieco obowiązujące w klubie zasady - przyznaje nieco enigmatycznie prezes klubu z Zabrza.

Kasa "zamrożona"
To może oznaczać jedno. Mianowicie Górnik "zamrozi" części kwot kontraktowych i wypłaci je tylko w wypadku powrotu zespołu do ekstraklasy. Nawet kwota sięgająca 40-50 procent może czekać na piłkarzy do maja 2010 roku, kiedy skończą się rozgrywki pierwszej ligi.
Z informacji "Sportu" wynika, że klub prowadził już rozmowy z menedżerami zawodników mających w Górniku ważne kontakty i strony są bliskie porozumienia. Menedżerowie też zdają sobie sprawę, że po spadku nie będzie łatwo znaleźć piłkarzom nowego pracodawcę.
- Możemy rozmawiać o odejściu każdego zawodnika. Tylko jeden nasz piłkarz ma zapisaną kwotę odstępnego. Jestem jednak realistą, szalonej rewolucji się nie spodziewam i kręgosłup zespołu powinien zostać nienaruszony - uważa prezes zabrzan.
Pewnie zostaną na Roosevelta budzący największe kontrowersje Paweł Strąk i Damian Gorawski. Choć na innych zasadach, co rozumieją też sami piłkarze. Nie ma w lidze klubu, w którym mogliby zarabiać tak duże pieniądze. Co się zmieni? Wspomniana zasada płacenia w klubie i "nietykalność". Strąk za kadencji Henryka Kasperczaka - choć bardzo krytykowany - nigdy nie schodził z boiska. "Wejściówki", czyli czas spędzony na boisku, też będą miały wpływ na wysokość zarobków.

Madejski, Zahorski, Vaclavik...
W grudniu kończy się kontrakt Piotra Madejskiego. To ostatni moment, by Górnik na nim zarobił i jest bardzo prawdopodobne, że latem zawodnik z Zabrza odejdzie. Klub pewnie bez łez pogodziłby się z ewentualnym odejściem Tomasza Zahorskiego, który po zerwaniu więzadeł jesienią praktycznie nie pomoże drużynie. Pytanie, czy znajdzie się chętny.
Wiele będzie zależało od nowego trenera, który w przyszłym tygodniu przejmie zespół. Choć Górnik będzie grał "tylko" w pierwszej lidze, to sprowadzenie bramkostrzelnego napastnika wydaje się wciąż potrzebą chwili.
Górnik będzie chciał, by - obok Strąka i Gorawskiego - zostali w Zabrzu wszyscy piłkarze sprowadzeni zimą, w tym Adam Banaś, który może spodziewać się kilku bardzo ciekawych propozycji. Do "odstrzału" będą obcokrajowcy: Marius Kiżys, Michal Vaclavik czy wracający z wypożyczenia Tadas Papeczkys. Żaden z nich nie miał wpływu na grę Górnika i - opinia jest zgodna - wpływu mieć nie będzie.
Klub po spadku czeka co najmniej lifting. Wydaje się, ze kolejnej rewolucji, polegającej na wymianie połowy składu na Roosevelta, spodziewać się nie należy. Górnika dziś na takie kroki, polegających choćby na rozwiązywaniu wysokich kontraktów i po płaceniu odszkodowań, po prostu nie stać. - Mamy ważne kontrakty, chętnych nie ma, piłkarze wiedzą, że za dobrze wykonaną pracę, czyli awans, mogą dobrze zarobić. Tak naprawdę wszystkim stronom zależy dziś na szybkim powrocie do ekstraklasy, co widzę choć po rozmowach z menedżerami kończy Jędrych.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online