Ryszard Komornicki: Ja decyduję!

Gdy przed trzema laty odchodził z Górnika, pozostał na Roosevelta spory niesmak. Skłócony z częścią piłkarzy nie chciał dłużej prowadzić zespołu. Teraz przejmuje drużynę, by wywalczyć z nią awans do ekstraklasy. - To dla mnie sprawa honorowa - podkreśla nowy szkoleniowiec zabrzan. Ciążyć będzie na nim ogromna presja i odpowiedzialność. Czy podoła zadaniu? » Co przesądziło o tym, że zdecydował się pan podjąć pracę w Zabrzu?

Ryszard Komornicki: - Klub bardzo szybko rozpoczął ze mną rozmowy. Czułem, że chcą, abym tutaj wrócił. Grałem w Górniku jako piłkarz, ale będąc jego trenerem nie udało mi się zaistnieć. Wszystkim zależało, abym pomógł Górnikowi w awansie i po długich namysłach zdecydowałem się podpisać kontrakt, choć nie była to łatwa decyzja.

» Pana praca na Roosevelta przed trzema laty nie jest wspominana najlepiej.

- Dlatego jest to dla mnie sprawa honorowa. Te siedem spotkań, które rozegrała wtedy drużyna pod moją wodzą, nie były wcale takie słabe. Nie zostawiłem przecież drużyny na miejscu spadkowym. Nie miałem jednak wpływu na to, co działo się podczas treningów. Gdyby teraz sytuacja w klubie była taka jak wtedy, to tej pracy nigdy bym nie podjął. Dziś są tutaj inni ludzi. Zaufałem im. Wiem też, że z tą drużyną można zrobić dobry wynik. Musimy tylko wszyscy zacząć pracować dla klubu, a nie tylko dla siebie. Tego oczekuję od każdego z moich współpracowników. Również od piłkarzy.

» Marzył pan, by walczyć o jak najwyższe cele. Czy gra o awans do ekstraklasy to wystarczająco mobilizujące zadanie dla trenera Komornickiego?

- Paweł Janas również odszedł z ekstraklasowego Bełchatowa do I-ligowego Widzewa Łódź. Górnik jest dla mnie klubem wyjątkowym. Nie chcę jednak mówić wielkich słów. Dla mnie najważniejsze jest to, żebyśmy zmienili sposób myślenia zawodników. To był kiedyś klub, w którym byli zawodnicy-pracownicy. Rzetelnie wykonywali swoje obowiązki. Nawet jak ja grałem w latach 80-tych, to mieliśmy dobrych piłkarzy, ale na gwiazdorstwo nie było miejsca. Nie można myśleć, że drużyny grając z wielkim Górnikiem Zabrze położą się na boisku. Ciąży na nas olbrzymia presja i odpowiedzialność. Oczekuje się od nas bardzo dobrego wyniku już teraz, ale ja się z tego cieszę. Gdyby mi bowiem powiedziano, że mam uzyskać awans w ciągu trzech lat, to nie byłoby mnie tutaj.

» Pierwsze rozmowy z działaczami Górnika rozpoczęły się już w lutym. Czy śledził pan, co działo się w klubie?

- Oczywiście. W internecie, czy też telewizji oglądałem kilka spotkań. Miałem pewną wizję tej drużyny. Teraz najważniejsze jest, żebym dobrze poznał zawodników i ocenił, czego tej drużynie brakuje. Najgorsze co mogłoby być, to obarczenie za wszystko trenera Henryka Kasperczaka. Uważam, że piłkarze nie spełnili pokładanych w nich nadziei. Teraz trzeba zacząć od nowa. Jesteśmy zawodowcami i nie robimy nikomu łaski, że wychodzimy na boisko i gramy. Mamy charakter i chcemy wygrywać, albo rozwiązujemy kontrakty.

» Jaki systemem będzie grał Górnik? Z jednym napastnikiem, czy dwoma?

- Mam swój styl gry, ale najpierw gracze muszą umieć wykonać to, co trener od nich wymaga. Zwykle gram dwójką z przodu, jednak liczba napastników nie decyduje o tym, czy strzela się bramki. Są inne rzeczy, które mają na to wpływ. Jeśli obrona będzie funkcjonowała jak należy, to jestem przekonany, że atak również. Muszę najpierw zobaczyć, kto i na jakiej pozycji najlepiej się czuje. Potem zasada jest prosta. Ja decyduję, kto i gdzie gra.

» Za asystentów ma Pan swoich dobrych znajomych. Nie żal jednak, że nie ma przy sobie, choć jednej osoby, z którą współpracował pan w szwajcarskim Aarau?

- Marków - Piotrowicza i Kostrzewę - znam bardzo dobrze. Trochę przecież razem graliśmy. Wierzę, że nasza współpraca będzie układała się wzorowo. Przede wszystkim musimy się uzupełniać. Chciałbym podkreślić, że nie przywiązuję się do ludzi i nie musiałem zabierać do Zabrza swojego człowieka. Jedyną osobą, do której jestem przywiązany, to moja żona.

» Teraz musi zaakceptować, że będzie pan naprawdę mnóstwo czasu poświęcał Górnikowi.

- Rodzina i piłka to moje dwie życiowe pasje. Oczywiście nie można bez przerwy gadać tylko o futbolu, ale na etapie poznawania zespołu i przygotowań do sezonu będę miał prawdopodobnie bardzo mało czasu dla siebie. W tej pracy czuję się jednak bardzo dobrze. Najważniejsze, aby były jej efekty. Nie możemy mówić, że ciężko pracujemy. Mamy wyjść na boisko i wygrać mecz. Z tego będziemy rozliczani.

źródło: SportSlaski.pl



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online