Forum
 

Racja "Koko"

Poprzednią przygodę z zapleczem ekstraklasy, w 1976 roku, Górnik zaczął od dwóch porażek, a i tak bez problemu awansował. Początek drugiego pobytu w niższej lidze jest dużo lepszy, bo zabrzanie są już wiceliderami tabeli!
Potwierdziła się stara piłkarska prawda, że wyniki w sparingach zupełnie nie przekładają się na późniejsze zdobycze punktowe. Trener Ryszard Komornicki kilka cierpkich słów usłyszał bowiem na koniec lata po remisie ze Ślęzą Wrocław, ale przestrzegał wtedy, żeby nie wyciągać pochopnych wniosków. I miał absolutną rację! Zabrzanie obudzili się w meczu z KSZO Ostrowiec, a wczoraj przywieźli trzy punkty z Płocka i po dwóch meczach mają ich komplet.

Przewaga Górnika była dużo większa, niż wskazuje na to wynik. Ale tylko do 60. minuty. Potem w grę zabrzan wkradł się chaos, jakieś niechlujstwo w rozgrywaniu akcji. W ekstraklasie pewnie zapłaciliby za to stratą punktów. Pierwszoligowcy tak bezwzględni w wykorzystywaniu słabości rywali nie są, więc górnicy uratowali zasłużone zwycięstwo. Najlepszy gracz tego meczu, Robert Szczot oprócz gola zaliczył bowiem również asystę, w 25 min idealnie dośrodkowując na głowę Przemysława Pitrego. Ten równie idealnie złożył się do główki i trafił w samo okienko bramki Przemysława Mierzwy! Trzeba jednak podkreślić, że obrońcy „Nafciarzy” zupełnie nie byli zainteresowani przeszkadzaniem Pitremu i ten miał tyle miejsca, że mógł sobie nawet piłką pożonglować. - Wyskoczyłem jak najwyżej do piłki, uderzyłem i wpadła do siatki, a czy mierzyłem? Ważne, że wpadła... – powiedział strzelec bramki. Górnik po I połowie nie tylko mógł, ale i powinien prowadzić wyżej. W 44 min w idealnej okazji znalazł się Bonin, ale będąc tylko przed Mierzwą strzelił tak lekko, że bramkarz Wisły złapał piłkę „w zęby”.

- Będziemy starali się ten wynik utrzymać, strzelić kolejnego gola i jechać do domu z punktami – sugerował w przerwie Pitry i ten scenariusz wyszedł Górnikowi idealnie, ale trener Komornicki i kibice z Zabrza mieli prawo mocno się w drugiej odsłonie denerwować. Wisła bowiem robiła wszystko by wyrównać – świetną okazję w 69 min miał Daniel Koczon, ale - niepilnowany - z siedmiu metrów strzelił nad poprzeczką. Głową (a w zasadzie ramieniem) próbował Rafał Grzelak, a w 83 min, jeszcze przy stanie 0-1, zza obrońcy strzelał Łukasz Masłowski. Wtedy to właśnie Sebastian Nowak złapał piłkę w ręce i błyskawicznie uruchomił akcję, po której Szczot strzelił na 0-2. Koniec emocji? Nic z tych rzeczy! Górnik tak się cieszył z gola, że obrońcy zupełnie zlekceważyli Bartosza Wiśniewskiego, który za kilkanaście sekund wyszedł sam na sam z Nowakiem i został sfaulowany. Rzut karny, mocny strzał Mateusza Żytki i Wisła ciągle w grze! Gospodarze rzucili na szalę wszystkie swoje siły i mogli zremisować – w doliczonym czasie gry mocno po ziemi strzelał Masłowski i gdyby trafił w bramkę, byłoby 2-2. Piłka jednak o centymetry minęła słupek i z drugiego zwycięstwa w sezonie cieszył się Górnik Zabrze.

źródło: Sport / GW



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online