Forum
 

Komornicki nie tęskni za alpejskim powietrzem

Trener Górnika Zabrze Ryszard Komornicki mówi "Przeglądowi Sportowemu" o pijaństwie, korupcji i kibicach.
Trzy lata temu Ryszard Komornicki opuszczał polską ligę w atmosferze skandalu. Był oburzony panującymi w niej obyczajami. I właśnie wtedy wypowiedział słynne dziś słowa: "piłkarze pili, piją i pić będą". Irytowały go układy, korupcja i to, że zawodnicy go oszukiwali. Mimo złych doświadczeń postanowił jednak wrócić. I znowu pilnie obserwuje to, co się wokół niego dzieje i głośno mówi o tym, co mu się nie podoba. Uważa, że jak coś jest złe, to trzeba to napiętnować i naprawić. A z powrotu do Zabrza się cieszy.

- Tu czuję się jak u siebie w domu. Nie brakuje mi szwajcarskiego sera, gór i świeżego alpejskiego powietrza. Tęsknię tylko za dziećmi - przyznaje.

O swym trudnym charakterze
- Jestem taki sam jak kilka czy kilkanaście lat temu - rozpoczyna Komornicki. - Chodzi mi oczywiście o charakter. Mówią o mnie, że jestem konfliktowy. A wiecie dlaczego to robią? Bo jestem spoza układów. Za mną nie ciągnie się ogonek ludzi, którzy oddali mi kiedyś przysługę, a ja muszę im teraz się czymś odpłacić. Ja to się nawet dziwię, że ludzie ze mną jeszcze rozmawiają (śmiech). Nieprawdą jest, że w FC Aarau nie chcieli ze mną rozmawiać. Chcieli. Miałem kontrakt gotowy do podpisania, ale to ja nie chciałem złożyć swojego autografu. Bo to już nie była moja drużyna. Dyrektor sportowy ściągnął zawodników, których nie mogłem zaakceptować. Poza tym odeszli miejscowi piłkarze, którzy byli mocno związani z klubem. Powstała drużyna z łapanki. Wiedziałem, że po zmianach już nic nie da się zrobić i nawet jak zostanę, to szybko mnie wyrzucą. Słyszałem, że dyrektor już opluł mnie w mediach. A wie pan dlaczego to zrobił? Bo on nie ma kultury. To jest rolnik, który mnie i innych swoich pracowników chciał traktować jak te świnki i krówki, które ma w chlewiku. Teraz Aarau przegrywa i dyrektor już wie, że to ja miałem rację. Ale on się nigdy do błędu nie przyzna.

O podejściu do pracy
- Nie chcę się zajmować przeszłością Górnika Zabrze, bo na to nie mam wpływu. Po rozmowach z prezesem Jędrzejem Jędrychem i panami z Allianza wiem, że obecna sytuacja klubu to stan przejściowy. Musimy jakoś przeżyć najbliższe pół roku, a potem powinno być lepiej. Nie usłyszycie jednak ode mnie narzekania, że nie mam tego albo innego zawodnika. Zresztą jak się uda podpisać kilka krótkoterminowych kontraktów to nie będzie źle. Ale nic na siłę. Zastrzegam, że nie będę rozmawiał o pieniądzach. To nie moja działka. Ja nie lubię mieszać sportu z polityką. Poważnie traktuję pracę dla klubu. Mam rodzinę i przyjaciół, ale w pracy nie ma rodziny i przyjaciół. Dlatego nikt się do mnie nie doczepi, nikt na moim przyjściu do Górnika nie skorzysta. Nie chcę być od nikogo zależny. Mnie interesuje wyłącznie to, by klub miał ze mnie jakąś korzyść. Ja nie kombinuję. Paradoks polega na tym, że dlatego nie jestem lubiany. Niczego jednak nie zamierzam zmieniać. Zawsze musi być tak jak ja chcę. Dlaczego? Skoro mam przeczucie, że coś jest złe to nie zamierzam tego ukrywać. Jeśli komuś moja bezkompromisowość nie odpowiada, to zawsze możemy podać sobie ręce i rozstać się.

O korupcji i pijaństwie
- Czytałem niedawno taką wypowiedź Andrzeja Iwana, że za jego czasów Górnik nie kupował meczów, ale czasami można było coś sprzedać. Jak wziął, to teraz musi się ze mną podzielić. To jest niesprawiedliwe, że on dostał, a innym nie dał. W ogóle to jakaś paranoja. Niedawno musiałem podpisać oświadczenie antykorupcyjne. Gdy to robiłem, nie było we mnie ani cienia wątpliwości czy strachu. Nigdy niczego złego nie zrobiłem.

- Czy coś się zmieniło w kwestii picia? Wtedy, mówiąc o piciu, to myślałem o wodzie. Pan to inaczej zrozumiał? Piłkarze są tylko ludźmi. Kiedyś nie było dwu, trzyletnich kontraktów. Dobrze grałeś, to miałeś, a trener był wyrocznią i nikt nie śmiał mu podskoczyć. Teraz jest inaczej, może stąd to poluzowanie. Jednak o problemie nie ma sensu gadać. Trzeba się z nim z mierzyć.

O zachowaniu kibiców
- To jest delikatny temat. Nie byłem z piłkarzami na sparingu z Energetykiem Rybnik, kiedy kibice do nich przyszli. Mam jednak nadzieję, że to nie było sterowane. Poza tym kibice muszą pamiętać, że w tym meczu testowaliśmy sześciu zawodników i gra wygląda inaczej. Nie można wychodzić z założenia, że jak ktoś ma pieniądze, to musi. Nie zawsze tak jest. A na psychikę młodego człowieka takie sytuacje mają wpływ. Pan myśli, że Adam Danch i Mariusz Gancarczyk, którzy dopiero co skończyli dwadzieścia lat, nie przeżyli tego spotkania z fanami, że to nie wpłynęło na ich psychikę? Odpowiedzialny kibic musi wiedzieć, że strach może nas pogrążyć, że przez to możemy mieć kłopoty z wywalczeniem awansu.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online