Forum
 

Sport: Besta the best!

Ile piłkarz potrzebuje czasu, by podbić serca kibiców? Alesowi Beście wystarczyło 8 minut, by zaliczyć asystę, strzelić bramkę i zapewnić Górnikowi trzy punkty w "Śląskim Klasyku".
Przez pierwsze 10 minut meczu wydawało się, że komplet kibiców na stadionie Górnika nie doczeka się popisów ani Czecha, ani żadnego innego piłkarza. Besta zaczął mecz na ławce, a zabrzanie zagrożenie stwarzali za sprawą Roberta Szczota. Inna rzecz, że schowana za podwójną gardą GieKSa broniła się całkiem nieźle. Wszystko zaczęło się zmieniać w 13 min – Szczot chciał przeskoczyć najsłabszego w GKS-ie Mateusza Srokę, ale obrońca Katowic uznał, że „piłka może przejść, ale zawodnik już nie” i Szczot – w sumie w niegroźnej sytuacji – zakończył swój występ. Rozpoczął za to Ales Besta i już po dwóch minutach od jego wejścia było 1:0 dla Górnika! Czech dostał piłkę od Magiery ze skrzydła na środek pola karnego, idealnie wycofał na 17. metr do niepilnowanego Pawła Strąka i jeszcze niedawno niemiłosiernie krytykowany pomocnik mógł się cieszyć ze swojego pierwszego gola od czterech lat!

Dla Besty jednobramkowe prowadzenie to było jednak za mało i sześć minut później sam postanowił ten stan rzeczy zmienić. Dostał piłkę ze środka pola tuż pod linią boczną boiska, schodząc do środka minął Srokę, nic sobie nie zrobił ograł Kamińskiego i mocnym, idealnie mierzonym strzałem w długi róg, wprawił kibiców Górnika w prawdziwą euforię! Pierwszy mecz, pierwsza asysta, pierwszy gol Besty na polskich boiskach, a minęło ledwie siedem minut od wejścia Czecha!

Dla Besty to było jednak ciągle mało i 32 min Czech nie tylko mógł, ale i powinien podwyższyć na 3-0 – Mateusz Kamiński nie potrafił zatrzymać łatwego podania, ale Besta już chyba widział piłkę w bramce, bo zapomniał... strzelić i Gorczyca „kulaną” piłkę odbił na rzut rożny. Generalnie, od 15 min aż do końca I połowy piłkarze GKS-u wyglądali jak grupa przestraszonych przedszkolaków przed najważniejszą w życiu akademią. Młodzi zawodnicy Adama Nawałki nie bardzo wiedzieli, do czego służy piłka, a doświadczonych Iwana i Plewni trudno było dostrzec na boisku. Co wcale jednak nie znaczy, że GKS nie miał szansy na gola – po dalekim wybiciu piłkę zdołał opanować Kaliciak, obrócił się w stronę bramki Nowaka i znalazł na siódmym metrze Iwana – ten strzelił jednak tak jak grał, czyli źle.

W przerwie trener Katowic zdołał pozbierać swoją drużynę, a Górnik prowadząc 2-0 tempa już tak mocno nie forsował. Zobaczyliśmy więc inny obraz gry - GKS przypomniał sobie, że umie przeprowadzać składne akcje i o honorową bramkę goście spokojnie mogli się pokusić. W 61 min najlepszy w drugiej połowie Grzegorz Goncerz ruszył na bramkę Nowaka, minął po drodze dwóch przeciwników i idealnie wyłożył piłkę Kaliciakowi. Napastnik GKS-u przegrał pojedynek z golkiperem Górnika, co jednak wcale nie zraziło Goncerza, który 4 min później był bardzo blisko zdobycia bramki. Mający za sobą sezon w Górniku zawodnik świetnie przymierzył z ponad 20 metrów, ale Nowak wspaniałą paradą uratował swój zespół. Nie znaczy to jednak wcale, że GieKSa nagle ,,przykryła’’ gospodarzy, bo Górnik mógł spokojnie podwyższyć prowadzenie. W 59 min Grzegorz Bonin obiegł na lewej stronie Srokę i gdyby zechciał dostrzec kolegów pewnie byłby gol, jednak sam zakończył akcję i najlepszy w GKS-ie Jacek Gorczyca odbił jego strzał na „róg”. Jeszcze lepszą okazję miał w 73 min Paweł Strąk, po dośrodkowaaniu – a jakże – Bonina, tyle że z prawej strony. Strąk w powietrzu minął skamieniałych obrońców Katowic i pięknie uderzył głową, ale tylko w słupek.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online