Jedni mogą, drudzy muszą

- Trzeba wyjść na rywali bez kompleksów. Powtarzam drużynie, że to też ludzie - przekonuje przed meczem z Górnikiem Zabrze trener MKS Kluczbork, Ryszard Okaj.
To spotkanie jest traktowane w Kluczborku w kategoriach sportowego święta. Owszem, w ubiegłym roku do tego niewielkiego miasta przyjeżdżały już wielkie „firmy” - Zawisza Bydgoszcz, Zagłębie Sosnowiec czy Pogoń Szczecin - ale drużyna na miarę 14-krotnych mistrzów Polski jeszcze nigdy. Dlatego też bilety w przedsprzedaży cieszyły się ogromnym zainteresowaniem i wczoraj po południu nie było już po co przychodzić do kas. Na kameralnym Stadionie Miejskim zasiądzie najprawdopodobniej 3 i pół tysiąca widzów, w tym grupa 500 fanów Górnika. Swój przyjazd do Kluczborka zapowiedziała także TVP Sport. Mogłoby się wydawać, że emocji w tym meczu nie będzie za wiele. Zawodnicy Górnika, zarabiający zapewne nawet 10 razy więcej od swych jutrzejszych rywali, przyjadą pewni swego, strzelą szybko bramkę i będą mieli mecz pod kontrolą. Ale… to tylko teoria.

Mały dreszczyk

Po domowej porażce przed dwoma tygodniami z Motorem Lublin wydawało się, że MKS będzie w I lidze typowym chłopcem „do bicia”. Nad drużyną zaczęły zbierać się czarne chmury, na zwolnienie lekarskie udał się trener Grzegorz Kowalski. Obowiązki szkoleniowca przejął zatem jego asystent, Ryszard Okaj, i… beniaminek w końcu zaskoczył. Po totalnym przemeblowaniu składu MKS uporał się z Pogonią Szczecin (2-0) i rozegrał bardzo dobry mecz w Pruszkowie ze Zniczem. Bardzo dobry, choć pechowo przegrany. Sympatycy ekipy z Kluczborka pocieszają się jednak, iż w końcu ich pupile nie odstają od rywali i nawiązują walkę. Dlatego na starcie z liderem z Zabrza nikogo nie trzeba mobilizować. - Niby przygotowujemy się do tego meczu jak do każdego innego, ale mały dreszczyk emocji jest - przyznaje najbardziej doświadczony zawodnik MKS-u, Marcel Surowiak. - Musimy przede wszystkim nie wyjść przestraszeni i zapieprzać od pierwszego do ostatniego gwizdka. Innej drogi nie ma. Jeżeli nawet po walce przegramy, to nikt nie będzie miał do nas pretensji. Co innego Górnik. Różnica polega na tym, że oni muszą, my możemy. Chciałbym, by to dało nam odrobinę luzu i pomogło.

To też ludzie

Choć słowa Surowiaka mają w sobie wiele prawdy, to trzeba przyznać, iż MKS-owi strefa „nad kreską” również powoli się oddala i w każdym pojedynku - nawet z Górnikiem czy Widzewem - musi szukać punktów. - Napięcie w tym tygodniu z każdym dniem było coraz większe - mówi trener Ryszard Okaj. - Widzimy przecież, że starciem z zabrzanami żyje całe miasto, bilety szły jak ciepłe bułeczki. Muszę trochę drużynę „studzić”. Trzeba wyjść na Górnika bez kompleksów i strachu. Powtarzam chłopakom, że to są przecież także ludzie.

Pod presją

Na zawodnikach Górnika faktycznie w Kluczborku będzie ciążyć presja. W końcu przyjeżdżają tam jako lider I ligi i stracić punktów z niemalże - przynajmniej teoretycznie - najsłabszą drużyną stawki po prostu im nie wypada. A w razie jakiejkolwiek wpadki zabrzanie dadzą pożywkę dziennikarzom i kibicom i wówczas rzeczywiście można już będzie mówić o „wyjazdowym kompleksie”. Na obczyźnie w tym sezonie podopieczni Ryszarda Komornickiego zdobyli w trzech meczach cztery punkty (2-1 z Wisłą Płock, 0-1 z GKP Gorzów Wlkp. i 0- 0 z Flotą Świnoujście). Dla drużyny mającej takie ambicje szczytem marzeń podobne rezultaty nie są. Sam fotel lidera to jeszcze zbyt mało, dlatego zabrzanie wielokrotnie podczas niedzielnego, zwycięskiego starcia z Sandecją Nowy Sącz (1-0), słyszeli z trybun gwizdy. - Bo faktycznie w tym spotkaniu było sporo nerwów - twierdzi pomocnik Górnika, Robert Szczot. - Ale to tylko pokazuje, że w I lidze po prostu nie ma łatwych przeciwników. Do każdego rywala zawsze podchodziłem z respektem i nie inaczej jest teraz. MKS na pewno się przed nami nie położy, co nie zmienia faktu, że do Kluczborka jedziemy jako lider po spokojne 3 punkty. Z czym kojarzy mi się drużyna naszego sobotniego rywala? Prawdę mówiąc nie potrafię wymienić ani jednego nazwiska zawodnika MKS-u…

Zdecydowana większość drużyn z zaplecza ekstraklasy domowy pojedynek z zabrzanami traktuje podobnie jak Kluczbork - jako bardzo prestiżowy mecz. - Rzeczywiście można odnieść wrażenie, że wszyscy potrójnie „spinają” się na Górnika - przyznaje Robert Szczot. - To nie jest jednak absolutnie żadne wytłumaczenie naszych przeciętnych wyników, jakie uzyskujemy na wyjazdach. Pod tym względem ekstraklasa była nam przychylniejsza. Ale teraz pozostaje po prostu udowodnić wszystkim I-ligowcom, że ten Górnik faktycznie potrafi grać w piłkę i należy się mu respekt. Po 7. kolejkach jesteśmy liderem i to jest najważniejsze. A jeżeli poprawimy skuteczność, zrobi się jeszcze przyjemniej.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online