Warta kontra Górnik, czyli wielkie firmy w "Ogródku"

W sobotę o godz. 15:00 przy Drodze Dębińskiej "Zieloni" podejmą Górnika Zabrze, czternastokrotnego mistrza Polski. To pierwszy od ponad czternastu lat mecz ligowy obu klubów.
Górnik został założony w Zabrzu w 1948 r., czyli dopiero rok po drugim i ostatnim mistrzostwie Polski Warty. Zabrzanie spadli z ekstraklasy tylko dwa razy w historii: 31 lat temu i w czerwcu tego roku. Po relegacji do pierwszej ligi, zespół po Henryku Kasperczaku przejął ze świetnym skutkiem Ryszard Komornicki. Górnik jest na najlepszej drodze, by wrócić do ekstraklasy - w tabeli zajmuje teraz pierwsze miejsce.
Przyjazd wielkiego klubu to niejedyne wydarzenie dzisiejszego meczu. Na ławce Warty znów usiądzie Bogusław Baniak - po raz pierwszy po zawale.
- Zapukałem "na górę", ale tam mnie nie chcieli. "Na dole" też. Zostałem więc pośrodku i możemy się dalej widzieć - mówi Baniak.
Szkoleniowiec Warty wyszedł ze szpitala już w poprzednim tygodniu, ale mecz ze Zniczem oglądał jeszcze z trybun. Jak przyznaje, dzięki tej perspektywie lepiej widział grę swoich piłkarzy. - Jak na dłoni było np. widać, którzy zawodnicy wracają do obrony i kto robi błędy w ustawieniu - opowiada Baniak.
Pojedynek z Górnikiem trener obejrzy już jednak, jak sam określa, z "poziomu nóg".
O rywalu szkoleniowiec wypowiada się w superlatywach ("wielki szacunek", "nieprzypadkowe nazwiska"), ale widzi szanse na zwycięstwo. - Górnicy grają "falami". Jeden mecz swobodnie wygrywają, a krótko potem męczą się w Kluczborku - mówi trener. I dodaje: - Z takimi zespołami jak Zabrze taktycznie trzeba zagrać mecz na poziomie ekstraklasy. Nie można powtórzyć błędów ze spotkania z Pogonią, gdzie po świetnej pierwszej połowie druga została puszczona na żywioł - zaznacza Baniak. - Z kolei mecz w Pruszkowie wyglądał, jakby na boisku nie było jednej drużyny, a kilka podgrup piłkarzy. U zawodników było widać jakąś dziwną niewiarę.
Baniak w zespole gości wyróżnia Damiana Gorawskiego, Grzegorza Bonina i znanego z gry w Lechu Przemysława Pitrego. Pitry w tym sezonie jest najlepszym strzelcem Górnika - do bramki rywali trafił cztery razy. - Od obrońców po napastników to zespół układany na ekstraklasę - twierdzi trener "Zielonych". - Górnik nie może sobie pozwolić na remis, za plecami ma konkurentów do awansu. My musimy wygrać, bo gramy u siebie.
Pomocnik Marcin Wojciechowski nie odczuwa respektu przed rywalem. - Szanujemy Górnika, ale się go nie boimy. Trzeba wywalczyć trzy punkty, obojętnie w jakim stylu - mówi piłkarz. - Widzew, Korona i Podbeskidzie też były faworytami i nie zdobywały w Poznaniu punktów.
W Warcie, oprócz kontuzjowanego Arkadiusza Miklosika, wszyscy są zdolni do gry. Na przeziębienie narzekają jednak Tomasz Magdziarz, Paweł Iwanicki i Przemysław Otuszewski.

źródło: Gazeta Wyborcza Poznań



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online