Forum
 

Nawałka: Od tego jestem!

- Awans jest wielkim wyzwaniem chociażby z tego względu, że grozi nam rozgrywanie meczów w Zabrzu bez kibiców i że zaczynamy derbami z "GieKSą". Mamy ponadto niekorzystny układ gier, m.in. czekają nas wyjazdy do Szczecina i Łodzi na mecze z ŁKS-em i Widzewem - mówi nowy trener Górnika, Adam Nawałka. 

Piątego stycznia mamy pierwsze spotkanie organizacyjne, następnego dnia spotykamy się organizacyjnie po raz drugi, a siódmego stycznia piłkarze przystąpią do badań wydolnościowych – tak nowy trener Górnika Zabrze, Adam Nawałka, kreśli początek przygotowań czternastokrotnych mistrzów Polski do batalii o powrót do ekstraklasy. Zabrzański szkoleniowiec nie ukrywa, że nadrzędnym zadaniem jest awans. Gdyby nie to wyzwanie, to nie wie, czy podjąłby się tej pracy. Wszak na Bukowej zostawił zespół, który w tabeli ma raptem punkt mniej od nowego pracodawcy, a który na inaugurację wiosennych pierwszoligowych zmagań zmierzy się w Katowicach właśnie z... Górnikiem Zabrze. - Awans jest głównym celem – przyznaje trener Adam Nawałka. – To wielkie wyzwanie, chociażby z tego względu, że grozi nam rozgrywanie meczów bez kibiców, że zaczynamy ligę arcyciekawymi wyjazdowymi derbami z „Gieksą”, bo mamy niekorzystny układ gier, a w nim czekają nas wyjazdy do Szczecina, czy Łodzi na mecze z ŁKS-em i Widzewem. Wreszcie nie wiem, w jakim stanie mentalnym jest zespół po nieudanej końcówce jesieni.

- Biorąc jeszcze pod uwagę fakt, iż trzeba będzie od początku gonić czołówkę, to czy nie uważa pan, że wszystko wygląda dość pesymistycznie?

- Odwrotnie, trzeba w przyszłość spoglądać z optymizmem! Zresztą od czego ja jestem? Od załamywania się, czy rozwiązywania problemów? Gdybyśmy mieli zadowolić się tylko miejscem w środku tabeli, mówić o budowaniu zespołu na przyszłość, to nie wiem, czy podjąłbym się tej pracy. Lubię wyzwania, lubię zawieszać sobie wysoko poprzeczkę. To mnie mobilizuje, motywuje. A zapewniam, że w Zabrzu wszyscy – działacze, kibice, trenerzy i jak mniemam także piłkarze - są głodni sukcesów.

- W zdecydowanie innych realiach finansowo-organizacyjnych, niemniej z podobnym oddaniem i ambicjami, zaczynał pan pracę w Katowicach...

- Dziś, z perspektywy czasu, widzę, że w tamtej decyzji było sporo szaleństwa. 12 zawodników odeszło z drużyny, zmagaliśmy się z olbrzymimi kłopotami finansowymi, nie mieliśmy zgrupowania, a mimo to spokojnie utrzymaliśmy się w pierwszej lidze. Z tych jednak problemów zrodziła się wspólna pasja, która zaowocowała postępem sportowym. Ci chłopcy chcieli pracować i grać, choćby za darmo, bo wiedzieli, że są piłkarzami na dorobku, że mają swoje pięć minut na wypromowanie się.

- Mimo że katowiccy działacze nie byli w stanie spełnić pana warunków dotyczących m.in. wdrożenia planu naprawczego, czyli zapewnienia pierwszoligowych standardów, to długo trwało, zanim podjął pan decyzję o przeprowadzce do Zabrza. Dlaczego?

- Odpowiem inaczej. Zostawiam „GieKSę” w bardzo dobrym stanie sportowym. Poprzez jesienne wyniki ten zespół ma pół roku spokojnej pracy. Można ogrywać zawodników, można budować coś nowego. Sportowo perspektywy są bardzo ciekawe, a organizacyjnie... Rok temu zawodnicy nie mieli na Wigilię co do garnków włożyć, teraz przed świętami dostali wypłatę, więc jednak coś drgnęło...

- Nie jest już tajemnicą, że wraz z panem do Zabrza odchodzą II trener GKS-u, Bogdan Zając oraz trener bramkarzy, Jarosław Tkocz.

- Sztab szkoleniowy to szalenie ważna kwestia. Musi myśleć i mówić tym samym językiem, bo w tym organizmie cały czas odbywa się burza mózgów. Zresztą wszyscy w klubie muszą iść w tym samym kierunku, muszą mieć te same marzenia. Tego też oczekuję od piłkarzy. W takim klubie, jak Górnik, piłkarze muszą wciąż chcieć więcej i więcej. Nie mogą jedynie się zadowolić miejscem w kadrze meczowej, a potem w wyjściowej jedenastce. Ich ambicje powinny sięgać nawet reprezentacji, a nie tylko występów w ekstraklasie.

- Niewiele wiadomo o transferach w Zabrzu. To cisza przed burzą? Czy Górnik będzie królem zimowego polowania?

- Nie planujemy głośnych transferów. Górnik ma dobrych piłkarzy, aczkolwiek ich potencjał nie był maksymalnie wykorzystany. Nie zapominajmy też, że wiosną dołączą do kolegów kontuzjowani Tomasz Zahorski i Adam Banaś. Piłkarze nietuzinkowi, w dodatku ludzie z charakterem, a takich Górnik bardzo potrzebuje.

- Nowy rok powita pan w Zakopanem, ładując „akumulator” przed ciężkim sezonem?

- Od wielu lat jeżdżę do Zakopanego, tam się znakomicie czuję. Lubię aktywny wypoczynek, a pod Giewontem są doskonałe warunki do biegania, czy jazdy na nartach. Chodzę także na basen, korzystam z sauny i siłowni. W tym roku będę także dopracowywał strategię przygotowań do wiosennych meczów Górnika, muszę mieć wszystko dopięte na przysłowiowy ostatni guzik.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online