Forum
 

Banaś: Trener Nawałka tchnął w nas nowego ducha

Obrońca Górnika Zabrze Adam Banaś wraca do gry po poważnej kontuzji i zapowiada walkę o awans do ekstraklasy.
Wiosną ubiegłego roku Adam Banaś był najskuteczniejszym obrońcą ekstraklasy. Cztery strzelone przez niego bramki nie uratowały jednak Górnika przed spadkiem z ekstraklasy. Na domiar złego w lipcu piłkarz doznał poważnej kontuzji, który na pół roku wykluczyła go z gry. Teraz wraca i zapowiada walkę o awans, choć jego zespół zajmuje dopiero piątą pozycję i ma 10 punktów straty do prowadzącego Widzewa Łódź.

Krok za czołówką
- Ja to wszystko wiem, ale jestem urodzonym optymistą. Zresztą, jak widzę co się teraz w szatni dzieje, to muszę nim być. Determinacja u chłopaków jest ogromna. Trener Adam Nawałka tchnął w nas nowego ducha - mówi Banaś, który nie miał okazji zbyt długo pracować z poprzednim szkoleniowcem Ryszardem Komornickim.

To właśnie on stwierdził, że zawodnicy Górnika nie mają wielkich umiejętności i ambicji. Odchodząc Komornicki głośno krytykował graczy za to, że na godzinę przed meczem jedli pod szatnią kanapki, i że stołowali się w McDonaldach.

- Ciężko mi coś na ten temat powiedzieć. Leczyłem się, więc mnie z drużyną nie było. Nie przypuszczam jednak, żeby było aż tak źle. Zresztą dalsze bicie piany nie ma sensu. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że cały miniony rok był dla nas katastrofalny. Mieliśmy wszystko. Wielki budżet, wypłaty przed terminem, tłumy kibiców na stadionie, a jednak spadliśmy. W pierwszej lidze wcale nie było lepiej. Po niezłym początku drużyna się posypała. I teraz wszyscy o nas zapomnieli, odrzucili na bok. Nikt nie powie, że Górnik jest faworytem do wygrania ligi. Ale to dobrze, bo czasami lepiej atakuje się stojąc krok za czołówką. To się jednak szybko może zmienić. Pierwsza kolejka wiosny wiele wyjaśni. Będą derby Łodzi, Pogoń Szczecin ma trudne spotkanie z Podbeskidziem, a my gramy z Katowicami. Jeśli zrobimy swoje, a w dwóch pozostałych potyczkach będą niespodzianki, to nastroje mogą się nagle zmienić. Zabrze jest spragnione sukcesu. Dobry początek może uruchomić lawinę - przepowiada Banaś.

Trzy treningi dziennie
Na razie jednak piłkarze Górnika przechodzą przez trudną szkołę życia i charakteru. Banaś to jeden z tych zawodników, który właśnie musiał się zgodzić na znaczną obniżkę pensji. Dotąd rozliczał się z klubem wystawiając fakturę, bowiem prowadził własną firmę świadczącą usługi piłkarskie. Teraz jednak podpisał normalną umowę o pracę i wpadł w drugi próg podatkowy.

- Izba Skarbowa nie zgodziła się na firmy, więc cóż było robić. Trzeba było iść na ugodę, bo kłótnia nie miała większego sensu. Zresztą, jaką ja miałem kartę przetargową. Jak przywrócimy Górnikowi ekstraklasę, to będziemy mogli powalczyć o coś więcej. A do tego czasu trzeba skupić się na tym, by wiosną wygrać jak najwięcej spotkań. Jeśli nasz właściciel mówi, że zabiera z Zabrza bankomat z pieniędzmi, to ja nie mogę być z tego powodu zły. Jeśli słyszę o redukcjach etatów i zaciskaniu pasa, to również nie mogę narzekać. Pewnie, że trzeba walczyć o swoje racje, ale należy to robić na boisku. Dotąd dostarczyliśmy wielu argumentów krytykom. Teraz zróbmy coś, by postrzegano nas lepiej. Zapewniam, że drobne poślizgi w wypłatach nie będą stanowiły dla nas problemu. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Na zgrupowaniu w Jarocinie codziennie wstawaliśmy o szóstej rano. Mieliśmy trzy treningi dziennie. Nikt nie psioczył. Każdy zgodził się na ciężką, solidną pracę, która ma przynieść wiosną efekt w postaci awansu - przekonuje zawodnik.

Pozostaje pytanie, czy Banaś po kontuzji będzie piłkarzem zdolnym poderwać zespół do walki. Czy w Zabrzu zapomniano już o tym, że po spadku chciał uciec do Lecha Poznań. Wtedy działacze stwierdzili, że zawodnik nie ma prawa być filarem, na którym będzie budowany nowy, mocny zespół.

- Sprawa została niepotrzebnie rozdmuchana. Ze strony Lecha nie było konkretów, więc ja nie mogłem szukać sposobności do ucieczki. A teraz pracuję z ogromnym zaangażowaniem i mam nadzieję, że wszyscy to widzą. Koledzy wiedzą, że potrafię nimi pokierować. Już strzeliłem gola w sparingu. Jest nieźle, ale mam nadzieję, że teraz będę jeszcze lepszy niż przed kontuzją. Achilles jest mocny, a ja czuję się na tyle dobrze, by wziąć sprawy w swoje ręce. No, ale nie mówmy o mnie, bo najważniejszy jest awans Górnika. W przeszłości ten klub był tylko raz w pierwszej lidze i grał w niej jeden sezon. Jeśli teraz przygoda miałaby być dłuższa to byłaby to tragedia - kończy zawodnik.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online