Forum
 

To tylko "dwójka"

Tomasz Zahorski w ostatnich trzech sparingach zagrał tylko 21 minut. Były reprezentant Polski może mieć problem z wywaczeniem miejsca w wyjściowej jedenastce.
W sumie "Zahor" przebywał na boisku ledwie 45 minut. Niewiele, jak na ponad dziesięć meczów kontrolnych, które w tym roku rozegrał już Górnik. Jakby tego było mało, w piątkowym spotkaniu z Banikiem Ostrawa zszedł z placu gry w 21. minucie. W sobotę, kiedy Górnik grał dwa kolejne mecze, nie zagrał nawet minuty.
- Z kolanem jest wszystko w porządku. Nie grałem, bowiem lekko naciągnąłem "dwójkę". Nie jest to nic poważnego. Trenujemy sporo, ale całkiem nieźle to wygląda - deklaruje sam Zahorski.
Przypomnijmy, jeszcze półtora roku temu był na szczycie swojej dotychczasowej kariery. Leo Beenhakker zabrał Zahorskiego na finały mistrzostw Europy do Austrii, gdzie zdążył zagrać nawet w jednym meczu z Chorwacją. Potem było już tylko gorzej. Już jesienią coraz rzadziej stawiał na niego Henryk Kasperczak, a wiosną piłkarz praktycznie stracił miejsce w składzie. Jakby tego było mało, w meczu Młodej Ekstraklasy zerwał więzadła krzyżowe. Pauzował pół roku.

Na razie skromnie
Wszystko było podporządkowane rundzie rewanżowej. Zahorski miał w pełni sprawny wrócić do gry i wzmocnić, bardzo mizerną siłę Górnika w ofensywie. Jednak już na początku okresu przygotowawczego sztab szkoleniowy i medyczny uznał, że ze względu na bardzo trudne warunki, Zahorski nie zagra w styczniu żadnej gry kontrolnej. - Nie chcemy ryzykować. Przerwa była bardzo długa, a kontuzja poważna. Tomek trenuje jak wszyscy inni zdrowi piłkarza, ale zacznie grać dopiero w Turcji na trawiastych i suchych boiskach - mówił kilka tygodni temu trener Adam Nawałka.
W Turcji zabrzanie zagrali na razie cztery mecze. Udział w nich Zahorskiego był więcej niż skromny. W pierwszym wszedł na plac gry w 25. minucie zmieniając 17-letniego Bedronkę. Po przerwie wszedł już na boisko Paweł Strąk. Potem był mecz z Banikiem Ostrawa. Zahorski zaczął w wyjściowej jedenastce, jednak zszedł z placu gry bardzo szybko. To jego zmienił tym razem Bedronka. I to wszystko.
- Bylibyśmy chyba niepoprawnymi optymistami wierząc, że po tak długiej przerwie w grze, Tomasz Zahorski stanie się od meczu z Katowicami wiodącą postacią Górnika na boisku i będzie nam wygrywał mecze - twierdzi prezes klubu, Jędrzej Jędrych. - Oczywiście, że na to czekamy i trzymamy kciuki. Musimy być jednak przygotowani na taki scenariusz, że zawodnik będzie potrzebował czasu i ogrania. Więcej niż do pierwszego tygodnia marca.

Besta nie gra wcale
Sparingów zbyt wiele Górnik do meczu z GKS Katowice już nie zagra. Tymczasem skuteczność nadal nie jest najmocniejszą stroną zabrzan. Jeszcze w styczniu zdarzył się mecz, w którym drużyna Nawałki strzeliła cztery gole Odrze Wodzisław. Warto też odnotować dwa trafienia z Koroną Kielce. Dziś? W Turcji zabrzanie trafili ledwie dwa razy. Raz za sprawą niezawodnego jeszcze wiosną Adama Banasia, a drugi gol był autorstwa Roberta Szczota. Nawałka - tak można sądzić po dotychczasowych meczach - będzie chciał w lidze grać dwójką napastników, z których jeden byłby nieco bardziej cofnięty. Tymczasem nie gra wspomniany Zahorski, nadal poza grą jest Ales Besta. Uraz nie jest poważny, ale Czech na boisko nie wychodzi. W Turcji nie zagrał do tej pory nawet minuty. Stawia więc Nawałka na Marcina Wodeckiego i Przemysława Pitrego. Nie ma już w Górniku Dawida Jarki, który odszedł do Ruchu Radzionków. Zimą nie sprowadzono żadnego innego napastnika, nie licząc powracających z wypożyczeń Dawida Gajewskiego i Marcina Wodeckiego. Szczególnie pierwszy z nich - grał w 2009 roku w Rozwoju Katowice - bardzo dobrze wypadł w meczach rozegranych jeszcze w kraju. Trudno jednak przypuszczać, by miał grać za dwa tygodnie w pierwszej jedenastce. Wodecki ma o wiele większe doświadczenie i ogranie w ekstraklasie. W końcu jako jedyny gracz obecnej kadry Górnika jesienią strzelał gole w ekstraklasie. I chyba lepiej czuje się w ataku niż w drugiej linii.

Za to obrona na medal
Kto zostaje w odwodzie? Dziś Wydział Gier zajmie się po raz drugi wnioskiem Adriana Świątka o rozwiązanie kontraktu z winy ŁKS. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia w Łodzi taki scenariusz jest wielce prawdopodobny. Wtedy Świątek może stać się graczem Górnika jeszcze w tym tygodniu, a jego jesienny dorobek był imponujący - osiem goli i siedem asyst. Trafiając do Zabrza zagrałby jednak przed ligą najwyżej w jednym meczu kontrolnym, a trudno przypuszczać, że Nawałka postawi na gracza, który nie przepracował z klubem okresu przygotowawczego i na pewno ma zaległości treningowe.
Na pocieszenie, trenera Nawałkę musi cieszyć gra defensywna jego drużyny. Kiedy wystawiał "żelazną" obronę, a tę tworzą dziś Kulig-Banaś-Pazdan-Magiera, Górnik stracił od początku roku tylko trzy gole.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online