Wojna domowa

Nadal trwa "głucha cisza" na linii Górnik - Gwarek, choć współpraca tych klubów w przeszłości dawała rewelacyjne efekty. W końcu w tej piłkarskiej szkółce - pewnie jednej z najlepszych w Polsce - zaczynali poważne granie między innymi Kamil Kosowski i Marcin Kuźba.
- Mnie również ta sytuacja zastanawia. Przecież na współpracy mogą skorzystać obie strony. Kluby powinny dojść do porozumienia same. Skoro jednak jest to takie trudne, chętnie służę pomocą - deklaruje prezydent Zabrza, Jerzy Gołubowicz, na którego przychylności bardzo zależy obecnym właścicielom Górnika. - Od początku mówiliśmy, że dobre stosunki z miastem to podstawowy warunek sukcesu. Przecież Zabrze to dla przeciętnego Polaka przede wszystkim Górnika - uważa Zbigniew Koźmiński.

Nieufność miejskich rajców

Sytuacja rzeczywiście jest daleka od idealnej. Na rządy Koźmińskich w Zabrzu część "miasta" nadal patrzy z pewną nieufnością. Od czasu zamieszania sprzed lat wokół transferów Kuźby i Kosowskiego (obecne władze nie bardzo chcą płacić długów powstałych za kadencji Stanisława Płoskonia), ludzi związanych z Gwarkiem próżno spotkać na stadionie. Można też odnieść wrażenie, że w Urzędzie Miasta lobby "gwarkowe" ma zdecydowanie większą silę przebicia niż "górnicze". Jeżeli takowe w ogóle istnieje...

Chorzowski obiekt pożądania

- Często słyszę zarzut, że Górnik odcina się od piłkarzy z Zabrza i okolic. Ponad pół roku temu chcieliśmy z gwarka Magierę. Pewnie dziś grałby już w lidze. Trafił do Wisły i nie mieści się w jej rezerwach - dodaje Koźmiński-senior.
- Gdzie jest Bandrowski z drużyny mistrzów Polski? Teraz też chętnie wzięlibyśmy Trytkę. Zgodnie z przepisami PZPN trzeba za nich zapłacić po 40 tysięcy. I chcemy to zrobić. Jeżeli Gwarek utrzymuje się z podatków płaconych przez mieszkańców Zabrza, to chyba byłoby dobrze, by w pierwszym rzędzie jego najzdolniejsi gracze trafili do Górnika. Naprawdę nie oczekujemy cudów, a doszło do sytuacji kiedy o jednego zdolnego chłopaka z Zantki Chorzów rywalizują Górnik i Gwarek - twierdzi Marek Koźmiński, liczący na pośrednictwo prezydenta Jerzego Gołubowicza.

60 tysięcy zamiast miliona

- Z Górnikiem byłem związany czterdzieści lat i dopiero teraz słyszę, że działam na szkodę tego klubu. Górnik to wielki klub i dziwią mnie głosy, że tak bardzo przeszkadza mu niewielki Gwarek. Na Roosevelta ściągają piłkarzy, by na nich zarabiać. My też musimy z czegoś żyć. To bzdury, że Wisła nie płaciła nam za Magierę. Nie mieści się w rezerwach? Ja widziałem go w składzie, który grał we Francji. Cottbus zapłaciło nam za Bandrowskiego 50 tysięcy euro. Na to wszystko są dokumenty i kwity. Jest przepis mówiący o 40 tysiącach złotych, za które można transferować naszych piłkarzy, ale jeżeli ktoś chce dać więcej... Piszczek już był na testach w Herthcie Berlin. Górnik chce z nami rozmawiać, ale robi to za pośrednictwem mediów. Po prostu trzeba zadzwonić i się spotkać. My naprawdę ciężko pracujemy i chcemy mieć święty spokój - uważa Jan Kowalski, jedna z najważniejszych postaci w historii Górnika, od lat związany z Gwarkiem. Na Roosevelta wpłynęło klika dni temu pismo w sprawie spłaty długu za wspomniane transfery Kuźby i Kosowskiego. - Na razie dostaliśmy 60 tysięcy złotych. W sumie miał to być milion. I cisza. Wysłaliśmy pismo i czekamy na odpowiedź Górnika. Potem zobaczymy, co dalej - dodaje Kowalski.

Bój o dotacje

Górnik ma obietnice dofinansowania w kwocie 150 tysięcy złotych ze środków Urzędu Marszałkowskiego budowy dwóch nowoczesnych boisk treningowych. Potrzebne są jednak gwarancje gminy i wypełnienie odpowiednich dokumentów. Sprawa od kilku tygodni jest w "zawieszeniu". - Znam temat i w przyszłym tygodniu będę o tym rozmawiał z marszałkiem Lucjanem Grelą. W gminie liczymy każdą złotówkę i trzeba radnych przekonać do tego pomysłu. Z naszych środków jest potrzebna 2-25 procent. Kolejna sesja powinna zajać się ta sprawą. Obiecuję, że zrobię wszystko, by te pieniądze trafiły do Górnika - zapewnia Gołubowicz.
Na podobne dofinansowanie liczy Gwarek, który dostał 180 tysięcy złotych na budowę nowego budynku klubowego. Teraz piłkarska szkółka liczy na "dokładkę" do budowy boiska ze sztuczną nawierzchnią. - Kosztuje coś około miliona. Zebraliśmy własnymi środkami 200 tysięcy i zaprosiliśmy przedstawicieli województwa, z Antkiem Piechnicznkiem na czele, by zobaczyli jak gospodarujemy pieniądze. Jest oświetlenie, ma powstać nowe boisko, jest nowa siedziba klubu, piłkarze trenują od rana do wieczora. Naprawdę sporo robimy i nie chcemy być postrzegani jako zagrożenie dla Górnika. To oczywista bzdura - dodaje Kowalski. (Nadesłał: PiotreKSG, przepisał: TomeKSG)

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online