Forum
 

Komornicki: Piłkarz alibi znajdzie zawsze

- Jeżeli ktoś wymyślił, że po spadku najlepszą karą będzie wstrzymanie płac, to nie ma pojęcia o mentalności piłkarza i zrobił więcej złego, niż chciał dobrego. Piłkarz nie może mieć alibi usprawiedliwiającego słabość i porażkę - twierdzi Ryszard Komornicki.
Jesienią prowadził zabrzan w pierwszej lidze. Odszedł w grudniu, dziś jest trenerem drugoligowego szwajcarskiego klubu FC Will. To Ryszard Komornicki prowadził siedem miesięcy temu zabrzan, między innymi w meczu z GKS Katowice, wygranym 2-0. W niedzielę na Bukowej Górnik zacznie rundę rewanżową i pogoń za drugim miejscem w tabeli.

- Jak pracuje się w Szwajcarii?

- Nie narzekam. Pierwszy mecz wygraliśmy na boisku wicelidera 3-1, drugi przegraliśmy 1-2 u siebie. Trzeci się nie odbył, bowiem spadł śnieg. Praca sprawia mi prawdziwą przyjemność, więc nie będę narzekał.

- Jakieś porównanie?

- Pytanie jakie? Zresztą większość, poza wielkimi tradycjami Górnika wychodzi na korzyść Will 1900. I poza budżetem, bo nasz wynosi jakieś 3 miliony na polskie złotówki. Organizacyjnie Will jest jednak przed Górnikiem, choć to klub pół-amatorski, który walczy o utrzymanie. Jeśli chodzi o wyszkolenie indywidualne piłkarzy, ich dyscyplinę taktyczną i podejście do wykonywanego zawodu - stety czy niestety, też na korzyść Szwajcarów i mówię to bez żadnej złośliwości, a ze sporym smutkiem. Łatwiej do tych ludzi dotrzeć i oni chcą się rozwijać. Dla każdego trenera to rzecz bardzo ważna.

- Wie pan, że nie tylko pan stracił ostatnio w Zabrzu pracę?

- Ja straciłem, a prezes Jędrych z tego co wiem, sam zrezygnował. Trochę jestem zaskoczony, bo jak ktoś wykonywał tak dobrze swoją pracę to powinien być prezesem jeszcze dziesięć lat.

- Nie jest pan teraz złośliwy?

- Proszę pana, jak z kimś siedzę przy stole, rozmawiamy, umawiamy się na coś i mamy to wspólnie, konsekwentnie wprowadzić w życie, to mam prawo oczekiwać, że tak będzie. Jak mówiłem w październiku, że dla pewnej grupy piłkarzy nie ma w Górniku Zabrze miejsca, to prezes dodał nazwiska kolejnych pięciu. Potem mówił coś innego. Wiem, że każdy walczy o posadę, czasami nie jest łatwo z podniesioną głową mówić rzeczy niepopularne, ale trudno mi dziś powiedzieć, że mam do prezesa szacunek. Czasami trzeba mieć, jak to mówią „jaja”, a nie mówić tylko, że dziś jest atmosfera, której za Komornickiego nie było.

- Za to zespół jest podobny do tego, który był. Ma szansę na awans?

- Jednak sporej grupy mało przydatnych graczy zimą się pozbyto. Dobrze, że się jednak obudzili, bo trzeba było wiele z tych ruchów zrobić w czerwcu. A sprawa awansu? Jak Górnik zacznie od początku wygrywać, myślę o dobrej passie w 3-4 pierwszych meczach to wierzę w awans. Oczywiście, pod warunkiem spełnienia kilku ważnych czynników. I nie myślę o wynikach rywali. Awans Górnika zależy przede wszystkim od... Górnika.

- Który w sześciu kończących jesień meczach zdobył dwa punkty.

- O tym mówię. Gdyby zdobył choćby tylko połowę z możliwych osiemnastu to dziś nikt nawet nie marzyłby o dogonieniu Widzewa i Górnika.

- Porozmawiajmy o tych warunkach.

- Pierwszy to powrót do zespołu Adama Banasia. Mnie takiego gracza, lidera i kapitana na boisku brakowało. Adam Nawałka go ma. Nie chcę gdybać, ale z Adamem mielibyśmy sporo punktów więcej.

- To jeden piłkarz. Co dalej?

- Doprowadzanie do sytuacji, kiedy piłkarze myślą jak zespół i grają dla zespołu. Wszyscy, a nie ośmiu czy nawet dziewięciu. Ja po prostu nie chciałem iść na ustępstwa wobec ludzi, którzy dla Górnika nic nie zrobili i nie bardzo zrobić chcieli. Może mój następca doprowadzi do sytuacji, kiedy będą bardziej chcieli. Do tego przede wszystkim potrzebna jest konkurencja, dobry piłkarz na ławce, którego obecność i nacisk spowodują, że jeden i drugi boczny pomocnik będą biegać na całej długości boiska, walczyć odpowiedzialnie o piłkę, zaasekurują, wrócą... Jesienią takiego ciśnienia z ławki nie było.

- Za to były zaległości finansowe. To jest problem?

- A nie jest? Do meczu z ŁKS byliśmy liderem, graliśmy dobrą piłkę. Przed tym spotkaniem miała być kasa, tak zawodnikom obiecano. Tymczasem usłyszeli „nie ma i na razie nie będzie”. I zaczęliśmy tracić punkty. Do końca rundy nie wygraliśmy meczu. Możemy oczywiście mówić, że Komornicki w kilka dni wszystko popsuł, jest zły, nie lubi jednego z drugim, ale to jest niemożliwe. Piłkarze mieli firmy, musieli płacić podatki, a 3-4 miesiące nie widzieli kasy. I doskonale rozumiem ich frustrację. Sam miałem oszczędności, ściągałem kasę ze Szwajcarii, by płacić opłaty, ale wielu z nich faktycznie miało problem. Górnik musi te sprawy „wyczyścić” i uregulować. Jeżeli ktoś wymyślił, że po spadku najlepszą karą będzie wstrzymanie płac to nie ma pojęcia o mentalności piłkarza i zrobił więcej złego niż chciał dobrego. Piłkarz nie może mieć alibi usprawiedliwiającego słabość i porażkę. Na świecie zrozumiano to już bardzo dawno, a w Zabrzu nie. A piłkarz alibi znajdzie zawsze.

- Co jeszcze będzie wiosną ważne?

- Głowy! Chciałbym, by Przemek Pitry pokazał to co faktycznie potrafi. U niego psychika była i jest największym problemem. Nie patrzmy na sparingi. My wygraliśmy przed ligą 2-0 z Basel na wyjeździe i z Grasshoppers. I co z tego? Wierzę, że ważniejszą rolę mogą pełnić na boisku Przybylski i Strąk. I jeszcze mój „ulubieniec” Robert Szczot. Życzę mu naprawdę jak najlepiej, bo lata lecą, a on przecież nic jeszcze nie osiągnął. Ten chłopak potrafi grać. I będzie grał, jeżeli zrozumie, że najważniejsza nie jest kolejna kiwka i dobry wygląd. Jeżeli posłucha trenera, a nie będzie grał „swojego” meczu polegającego na tym, że ma być efektownie i ładnie.

- Słyszał pan, że głównym kandydatem na dyrektora sportowego jest ponoć Tomasz Wałdoch?

- Tomka znam, a właściwie znałem, kiedy miał osiemnaście lat. Co mogę powiedzieć? Tylko wtedy miałoby to sens, jeżeli samodzielnie mógłby podejmować decyzje. Jeżeli ktoś miałby mu najważniejsze dyktować to szkoda jego czasu i pieniędzy Allianzu. Poza tym zastanawiam się, czy faktycznie w Zabrzu zbyt mocno nie żyje się mitem byłych piłkarzy, którzy grali za zachodzie, przyjadą i zbawią klub. Jeden człowiek tego nie zmieni, a piłkarze chyba już nie chcą słyszeć tylko o przeszłości i widzieć pojawiających się wielkich nazwisk, które niewiele im mówią. Problem jest inny i nie rozwiąże go sam Komornicki, sam Urban czy Wałdoch. Gdzie jest szkolenie? Gdzie są juniorzy, gdzie jest odpowiednia piramida, struktura klubu, powodująca, że piłkarze nie traktują go jak hotelu i przystanku, gdzie łatwo można sobie ułożyć życie? Symboli chyba wszyscy mamy już dość. Zamiast tego lepiej zabrać się do roboty. I tego Górnikowi życzę przed rundą wiosenną. Wtedy będzie awans.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online