Jarosław Kołakowski, menedżer Bartosza Białkowskiego: Programuję mu karierę

- Bartek trafił do Górnika, a raczej trafi, bo umowa nie została jeszcze podpisana, z prostego powodu - w jego interesie jest transfer do klubu, który da mu pewien komfort rozwijania się i kształtowania swojej kariery - mówi Jarosław Kołakowski. - Owszem, miał podpisaną przedwstępną umowę z Legią, interesował się nim Lech Poznań, ale Górnik otwiera przed nim zdecydowanie najlepsze perspektywy. Niedawno przeczytałem, że namąciłem chłopakowi w głowie. Muszę powiedzieć jedno - podstawowym zadaniem menedżera jest takie zaplanowanie kariery zawodnika, aby nie natrafiał on na przeszkody, pracował w miejscu, w którym ma szansę na rozwój.

- Nie jest tak, że Legia przez pana straciła ogromny talent?

- Ja naprawdę bym chciał, aby wszyscy moi piłkarze grali w Legii - wtedy najłatwiej by mi było o nich zadbać. Pozostaje jeszcze pytanie, w jaki sposób Białkowski może na dziś pomóc Legii, a Legia - jemu. Nie może. Zupełnie inna sytuacja była na przykład z Radostinem Stanewem, którego zaprowadziłem na Łazienkowską. Został sprzedany za kwotę wyższą niż Stanko Svitlica, a sprowadzony dziesięć razy taniej. Jednak od początku było wiadomo, że to bramkarz, który może lada dzień stanąć między słupkami.

- Białkowski miał jednak umowę z Legią, która została rozwiązana.

- To była umowa przedwstępna, która nie przesądzała transferu. Powiedzmy tak - ja życzę dobrze Białkowskiemu i życzę dobrze Legii, ale w tej konkretnej sytuacji im jest nie po drodze. Dziś do Warszawy wraca Piotr Włodarczyk. Też kiedyś już był na Łazienkowskiej, mówiło się, że utalentowany. I co? Nie mógł grać, mimo że to napastnik, czyli miał dużo łatwiej niż Białkowski. Bo napastników od biedy może grać trzech równocześnie, można też dokonać zmian. Zganiacz, mój zawodnik, teoretycznie powinien mieć jeszcze łatwiej, bo pomocników gra w zespole najwięcej. I nie grał. A bramkarz? Bramkarz jest jeden, najczęściej jeden na cały sezon.

- Białkowski twierdzi, że w Legii nie broniłby nawet w rezerwach i trudno się z nim nie zgodzić. Rzeczywiście konkurencja w Warszawie jest olbrzymia.

- Oczywiście, jest Boruc, jest Krzyształowicz, w dodatku do Jagiellonii wypożyczony został Załuska. I co? Białkowski byłby w tej kolejce przed Załuską czy dopiero za? A przecież Załuska to też zdolny bramkarz, też młody, choć fakt, że cztery lata starszy. Pamiętajmy, że Boruc też jest wciąż perspektywiczny, broni dopiero pierwszy sezon.

- Dlaczego Górnik, a nie Lech Poznań?

- Znów dochodzimy do roli menedżera. W Polsce zawodnicy traktują menedżerów na zasadzie ludzi, którzy mają im jak najszybciej znaleźć klub, najlepiej zagranicą. W Anglii czy w Niemczech jest inaczej. Tam menedżerowie są po to, aby programować karierę. I ja teraz tak widzę swoją rolę, nie chcę się już ścigać z innymi na kolejne szybkie oferty transferowe. Białkowski potrzebował klubu stabilnego, perspektywicznego, nie mającego noża na gardle. Legia taki nóż ma, bo walczy o mistrzostwo. Lech tym bardziej, bo grozi mu spadek. W takich warunkach trudno myśleć o czymś innym niż najbliższy mecz, najbliższa runda. Natomiast Górnik to zespół środka tabeli, który może spokojnie przygotowywać Bartka do debiutu w ekstraklasie.

- Rzeczywiście jest taki zapis w kontrakcie, że Białkowski musi rozegrać ileś tam meczów w pierwszej lidze przez półtora roku, bo inaczej umowa będzie rozwiązana?

- Kontrakt jest ważny przez półtora roku. To znaczy plan jest taki, bo jeszcze niczego nie podpisano. Przez półtora roku Bartek powinien trenować i ze względu na sytuację personalną, jaka jest w Zabrzu, ubiegać się o rolę drugiego bramkarza, a także o szansę występu. W każdym razie są pewne zabezpieczenia i dzięki nim - w razie problemów - będzie można reagować.

- A pan, jako programista kariery Białkowskiego, planuje ją na półtora roku do przodu, czy jeszcze dalej?

- Na dłużej, ale trzeba zrobić wszystko, aby za półtora roku Bartek miał taką pozycję, by mieć pewne argumenty - w postaci dokonań - w ręku.

Rozmawiał Krzysztof Stanowski

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online